Życie Podkarpackie nr 42/2019 Życie Podkarpackie nr 42/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 293/2019, Niedziela 20 października 2019 r., Ireny i Kleopatry
Opublikowano
Głupota nie boli
Ciekawe, czy ktoś już napisał pracę naukową na temat pewnej kategorii przestępców, którzy wpadali przez własną głupotę, albo zupełny brak myślenia, co na jedno wychodzi. Co rusz w serwisach informacyjnych pojawiają się takie historie. Niedawno w Gdyni pewien 39-letni facet ukradł niebieskiego fiata uno. Ujechał kilkaset metrów i skończyło się paliwo.

Wtedy zamiast dyrdać na stację paliw opuścił fotel, ułożył się na nim i zasnął. Podobno był bardzo zdziwiony, kiedy obudzili go policjanci.  Zdjęcie śpiącego złodzieja przez kilka dni było hitem internetu. Kilka dni wcześniej w stolicy pewien złodziej włamał się do auta, wyszabrował, co się dało i poszedł sobie, zostawiając w aucie swój dowód osobisty. U nas też nie brakuje takich przykładów, tyle że lokalne media wolą informować o bardziej spektakularnych zbrodniach. Na początku lata pewien osobnik znany dobrze policji i innym organom wymiaru sprawiedliwości poszedł pracować na bazarze. Pokręcił się trochę i korzystając z zamieszania i nieuwagi sprzedającej, ukradł jej z przenośnej gablotki garść podobno złotych łańcuszków. Z łupem pognał do domu, żeby się pochwalić konkubinie. Po drodze u sąsiada na parterze kupił pół litra i triumfalnie wszedł do mieszkania oznajmiając kobiecie, że miał dzisiaj farta. Nie wdając się w szczegóły, postawił flaszkę na stole i poprosił o kawę. Dopiero kiedy flaszka była pusta, wyciągnął z kieszeni kilka łańcuszków i nie mówiąc, skąd je ma, dał konkubinie, żeby poszła i sprzedała, to będzie na następną flaszkę.

Kobieta, chcąc sobie ułatwić życie, zamiast do znajomego pasera poszła na bazar i zaczęła rozpytywać, czy ktoś nie weźmie tanio parę jak najbardziej złotych łańcuszków. Najbardziej zainteresowanymi byli dwaj policjanci w cywilu, ale na służbie. Kobiecie na widok policyjnej legitymacji zadrżały nogi i nie stawiając najmniejszego oporu dała się zaprowadzić do nieoznakowanego radiowozu. Po spisaniu personaliów policjanci odwieźli ją do domu, bo chcieli porozmawiać z jej chłopem, który tymczasem, czekając na flaszkę, się zdrzemnął. Wyrwany ze snu i mocno zdziwiony wyrecytował wszystkie dane z imieniem ojca włącznie i na prośbę policjantów grzecznie wyciągnął z kieszeni resztę łańcuszków. Ponieważ miał już kilka wyroków z artykułu 278, teraz konkubina znowu będzie jakiś czas samotna.
jot
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 42/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium