Życie Podkarpackie nr 29/2019 Życie Podkarpackie nr 29/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 199/2019, Czwartek 18 lipca 2019 r., Kamila i Szymona
Opublikowano
Nielegalne pranie
W niewielkiej miejscowości trzy dwupiętrowe bloki nazywano szumnie osiedlem. Z socjologicznego punktu widzenia miało to sens, bo warunki bytowe w blokowym skupisku zmieniły życie mieszkańców, którzy zaczęli poczuwać się do wspólnoty. Kobiety już nie musiały zaglądać przez płot, żeby zobaczyć, co się dzieje u sąsiadki, bo wystarczyło zadzwonić do mieszkania naprzeciwko, wprosić się na kawę i poplotkować. Jednak jak to zwykle bywa w ludzkich skupiskach i tu zdarzały się kłótnie i awantury.

Niecały miesiąc temu całe osiedle żyło incydentem, który był wynikiem kłótni między dwoma sąsiadkami. Obie panie mieszkały na parterze i co trzeba przyznać, od dawna nie pałały do siebie sympatią. Najpierw powodem niesnasek był ogródek kwiatowy, jaki jedna z nich urządziła pod swoimi oknami. Kwiatki niby są piękne, ale akurat w tym samym miejscu druga z pań korzystała ze sznura na bieliznę rozciągniętego pomiędzy dwoma słupkami. W lecie, jak wiadomo, dzieci bardziej się brudzą i co parę dni na sznurze pojawiało się pranie, a wtedy ta od kwiatków robiła sąsiadce awantury, że nie chce oglądać za oknem cudzych szmat. Inni lokatorzy z tej klatki przypatrywali się temu z pobłażaniem, bo im pranie nie zasłaniało widoku. Którejś lipcowej soboty na sznurze znowu pojawiło się pranie, na co ta od kwiatków zareagowała gwałtowniej niż zwykle i porozsuwała suszące się ciuszki tak, żeby jej nie zasłaniały widoku. Druga pani, widząc to przez okno, chwyciła za komórkę i wszystko nagrała, po czym odczekała, aż sąsiadka wróci do mieszkania, a następnie wyszła i poprawiła pranie tak, jak powinno wisieć. Oczywiście druga pani też patrzyła przez okno i postanowiła nie odpuszczać.

Dziesięć minut później znowu wyszła, żeby odsłonić sobie widok. Jednak szarpiąc pranie w nerwach, zerwała sznur i dziecięce spodenki i koszulki wylądowały na trawie. Oczywiście zostało to nagrane i właścicielka prania wezwała policję, że sąsiadka zniszczyła jej rzeczy. Kiedy przed blokiem zatrzymał się radiowóz, sąsiedzi rzucili się do okien, a dzieci wybiegły zobaczyć, co się dzieje. Biedni policjanci musieli wysłuchać, co mają do powiedzenia obie panie, pooglądali rzeczy leżące w trawie, wszystko opisali i dyplomatycznie kazali poszkodowanej zgłosić się na komisariat w celu złożenia skargi. Trudno przewidzieć, jak ta sprawa dalej się potoczy, bo poszkodowana nie zabrała swoich rzeczy z trawy i zapowiedziała, że nie odpuści.

j
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 29/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium