Życie Podkarpackie nr 42/2018 Życie Podkarpackie nr 42/2018

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 290/2018, Środa 17 października 2018 r., Wiktora i Małgorzaty
Opublikowano
Rambo na dołku
Ciężkie czasy nastały dla autora kryminałków, bo policjanci, którzy zwykle byli źródłem informacji albo świętują, albo protestują, a jeszcze inni poszli na zasłużony urlop. W sądach, gdzie nieraz też można było usłyszeć smakowite historie, wszyscy są tak zajęci reformą wymiaru sprawiedliwości, że nie mają głowy do grzebania w pamięci. W tej sytuacji jedynym ratunkiem pozostają emerytowani policjanci. Ci zawsze znajdą czas, a niejednokrotnie mają, co wspominać.

Jeden z nich, który zaczął od „krawężnika” i dosłużył się sierżanta sztabowego, zgodził się opowiedzieć, jak to zapuszkował Rambo. – Pod koniec służby dostałem spokojną dzielnicę. Dwie, trzy dziwki, paru złodziei. Po pół roku wszystkich znałem i oni mnie znali, tak że specjalnych problemów nie było. To były czasy, kiedy, jak grzyby po deszczu, powstawały rozmaite bary, puby i inne pijalnie piwa. W jednym z takich lokali zadomowił się facet, który żył z opowiadania. Żył to może trochę na wyrost, ale opowiadaniem na kieliszek chleba zawsze zarobił. Nazywali go Rambo, bo twierdził, że jest byłym komandosem i brał udział w niejednej zagranicznej misji, gdzie trup kładł się gęsto. Trzeba mu przyznać, że trochę filmów akcji się naoglądał i miał fantazję. Za piwo czy kieliszek czegoś mocniejszego opowiadał, jak to kosił seriami talibów albo przedzierał się przez afrykański busz. Jednym słowem z punktu widzenia prawa nieszkodliwy facet. Jednak pewnego razu trochę narozrabiał i musiałem się nim zająć. W barze zaczęła pracować nowa barmanka, która go nie znała i trzymając się regulaminu, stwierdziła, że jest nietrzeźwy i nie poda mu piwa.

Rozbawiło to klientów, a Rambo wpadł w szał i rzucił w barmankę pustym kuflem. Na szczęście nie trafił, ale podstawa do interwencji była. Pojechałem z kolegą. Jakoś udało się nam założyć mu obrączki i władować do radiowozu. Już po drodze zapowiedział, że roz......li całą komendę i faktycznie zamiast grzecznie dmuchnąć w alkomat i dać się zawieść do żłobka, zaczął się awanturować. Wtedy zaproponowałem mu, że chętnie wysłuchamy, jak to walczył w Afganistanie, tylko niech się uspokoi. Przystał na to i dał się zaprowadzić na dołek, gdzie, zanim usnął, opowiedział profosowi kilka bohaterskich historii, w których brał udział. No cóż, w tej służbie nawet z Rambo trzeba było sobie jakoś radzić – skończył policyjny emeryt.


j
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 42/2018
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium