Życie Podkarpackie nr 46/2017 Życie Podkarpackie nr 46/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 324/2017, Poniedziałek 20 listopada 2017 r., Feliksa i Anatola
Opublikowano
Zabrakło tylko straży pożarnej
Było wczesne sobotnie popołudnie, kiedy na biurku dyżurnego komendy policji zadzwonił telefon. – Zostałam napadnięta i pobita. Proszę natychmiast przyjechać, bo oni tu jeszcze są – wykrzyczała do słuchawki zdenerwowana kobieta.
Policjant z profesjonalnym spokojem zaczął wypytywać kobietę ją o szczegóły, a przede wszystkim o miejsce zdarzenia. Zanotował adres jednego z ogrodów działkowych na obrzeżach miasta i zapewnił zgłaszającą, że za chwilę będzie tam patrol, po czym przez radio wydał polecenie policjantom z patrolówki, którzy akurat skończyli jakąś interwencję. Niecałą minutę później znowu zadzwonił telefon. – Napadli mnie i pobili. Przyjeżdżajcie szybko, bo oni tu jeszcze są – tym razem o pomoc prosił mężczyzna, który podał adres wspomnianego wyżej ogrodu działkowego. – Co tam się dzieje? – pomyślał policjant, ale po latach służby miał doświadczenie i szybko odrzucił myśl, że może to być jakiś żart. Połączył się z radiowozem, który już dojeżdżał do działek i przekazał patrolowi nowe informacje. Policjanci chwilę jeździli wąskimi uliczkami pomiędzy ogródkami, aż zobaczyli, że w jednej z nich coś się dzieje. Po obu stronach uliczki, za płotami, naprzeciw siebie stały dwie pary dorosłych, a zza ich pleców zaglądały trochę przestraszone dzieciaki. Na pytanie policjantów „co się tu stało?”, obie kobiety i obaj mężczyźni zaczęli jednocześnie mówić, a właściwie krzyczeć, używając przy tym wulgarnych słów kierowanych do tych z naprzeciwka.
Policjanci wywnioskowali z tego, że jest to klasyczna awantura i kilka minut potrwało, nim rozdzielili kłócące się strony i odsunęli na taką odległość, żeby można było się dowiedzieć, o co chodzi. A chodziło o grilla, którego rozpalili ci z działki po lewej. Tym z prawej przeszkadzał dym i się zaczęło. Najpierw pyskówka, a potem ten z prawej popchnął tę z lewej. Na to jej mąż uderzył go dwa razy w klatkę piersiową. Ponieważ nikt z pokrzywdzonych nie odniósł żadnych obrażeń, policjanci cierpliwie wytłumaczyli każdej stronie, jakie są procedury i poinformowali, że jeżeli chcą, mogą osobiście udać się do komendy i wnieść skargę. Następnie powiadomili dyżurnego, że strony pouczono. Wtedy jeden z policjantów zażartował, że w tym przypadku potrzebna była straż pożarna, ale nie po to, żeby ugasić grilla, tylko dobrze polać wodą jednych i drugich.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy bierzesz udział w obchodach Święta Niepodległości?
  • Tak, zawsze
  • Tak, czasami
  • Nie, nigdy
nr 46/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium