Życie Podkarpackie nr 38/2017 Życie Podkarpackie nr 38/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 269/2017, Wtorek 26 września 2017 r., Justyny i Cypriana
Opublikowano
Zabawy z bronią
Coraz częściej się słyszy, jak niektórzy politycy chcą nas uzbroić, żeby było tak jak w Stanach i żeby każdy mógł mieć w domu giwerę, albo przynajmniej niewielki rewolwer. O razu wyjaśniam, że nie chodzi tu o ministra, który właśnie buduje od podstaw nową armię, tylko o pomysł, żeby każdy pełnoletni i niekarany obywatel mógł bez zezwolenia kupić broń. Oczywiście nie armatę, tylko coś rozsądnego kalibru. Znając nasze zamiłowanie do broni, niejeden by się z tego ucieszył, ale czym by się to mogło skończyć?

Leszek, nie mogąc się doczekać zmiany przepisów, kupił broń dostępną bez zezwolenia. Najpierw długo szperał po internecie, aż znalazł niezbyt drogą wiatrówkę, wierną replikę kultowego glocka. Pierwszą paczkę śrutu wystrzelał w jedno popołudnie, dziurawiąc drzwi stodoły. Potem już trenował bardziej systematycznie, szybko dochodząc do wprawy. Pewnego razu zaprosił znajomych na grilla i chcąc się pochwalić, postawił na pniaczku parę puszek, po czym odszedł kawałek, wyciągnął zza paska pistolet i kilkoma strzałami wszystkie podziurawił. Potem jeszcze parę razy chwalił się przy różnych okazjach, strzelając do puszek albo butelek. Wreszcie wszyscy wiedzieli, że Leszek zawsze nosi za paskiem pistolet, z którego nigdy nie chybia. Posądzano go nawet, że strzelił i rozbił lampę na słupie koło sklepu, ale za rękę nikt go nie złapał, a lampę przecież ktoś mógł rozbić kamieniem. Którejś soboty wybrał się do sąsiedniej miejscowości na dyskotekę i wychodząc z domu, oczywiście nie zapomniał wsunąć za pasek pistoletu.

Do tańców jakoś nie miał nastroju, więc stał przed budynkiem i z kilkoma znajomymi obalali browar za browarem. W pewnym momencie swoim zwyczajem sięgnął po broń i wystrzelił do puszki leżącej parę kroków dalej. Nie był to udany strzał, bo śrut odbił się od blachy i rykoszetem trafił w zaparkowane nieopodal auto, Na karoserii został mikroskopijny ślad, ale zrobiła się draka, bo właściciel auta wezwał ochronę. Leszek po dobroci nie dał się rozbroić tylko zaczął grozić bronią ochroniarzowi. Skończyło się interwencją policjantów, którzy go rozbroili i wzięli na dołek. Teraz broń spoczywa w policyjnym depozycie, a Leszek czeka na wezwanie do sądu. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby mógł mieć ostrą broń, a takich jak on jest wielu.
jot podpis
Sonda
Czy czujesz się bezpiecznie w klubach, dyskotekach, pubach, w których spędzasz czas ze znajomymi?
  • Tak, zawsze
  • Nie zawsze
  • Nie
nr 38/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium