Życie Podkarpackie nr 42/2017 Życie Podkarpackie nr 42/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 295/2017, Niedziela 22 października 2017 r., Filipa i Kordulii
Opublikowano
Wszystko przez politykę
Zawsze zarzekałem się, że kryminałek to jedna z niewielu rubryk w ŻP, w której nie ma miejsca na politykę. Jednak czasy się zmieniają i dzisiaj bez polityki żyć się nie da, nawet w kryminale. Historia zaczęła się na melinie, z tym że meliny też się zmieniły.

Nie ma już takich jak ćwierć wieku temu, w których można było się napić, zakąsić ogóreczkiem, pogadać z gospodynią, a nawet jakąś panienkę poderwać. Pani Kasia u siebie na coś takiego by nie pozwoliła. Przy stole, i to tylko w kuchni, mogli usiąść jedynie starzy, zaufani klienci. Pod warunkiem, że nie będą palić. Innych Kasia przyjmowała w drzwiach. Miała swoje zasady. Najpierw brała pieniądze, potem, nie zdejmując łańcucha z drzwi, znikała na chwilę w głębi mieszkania i przynosiła gościowi „kubusia” albo od razu pół litra. Kiedy zdarzało się, że musiała pójść na granicę, zastępował ją konkubent, ksywa Łysy, który nie był aż tak purytański. Wręcz przeciwnie. Lubił towarzystwo i cieszył się z każdego klienta, z którym mógł sobie pogadać i wypić kieliszek albo dwa. Niektórym to nawet odpowiadało, bo lepiej wypić pod dachem w dobrym towarzystwie niż gdzieś w śmierdzącej bramie. Mariusz K. tylko czekał, aż Kasia pojedzie po zaopatrzenie i od razu pędził do Łysego, któremu też było w to graj, bo gość kupował pół litra i częstował gospodarza. Z czasem doszło między nimi do takiej zażyłości, że Łysy zapraszał Mariusza do pokoju, żeby pooglądać telewizję. Ponieważ Kasi na granicy schodziło zwykle parę godzin, panowie dużo czasu spędzali przed telewizorem.

Tu zaczyna się polityka, bez której telewizja nie istnieje. Pół biedy, kiedy oglądali mecz albo film. Gorzej, gdy były to wiadomości, ponieważ panowie reprezentowali skrajnie różne opcje i wtedy dochodziło do kłótni. Podczas jednej z nich zabrakło im argumentów i zaczęli używać pięści. Akurat tak się złożyło, że tego dnia na granicy była lepsza zmiana i Kasia wróciła prędzej niż zwykle. W drzwiach minęła się z Mariuszem i weszła do mieszkania. Wtedy zobaczyła najpierw krople krwi na podłodze, a potem Łysego, który ręcznikiem tamował krwotok z nosa. Przerażona zrozumiała, że był napad i zadzwoniła na policję. Łysy tłumaczył policjantom, że pokłócił się ze znajomym o– tu padło nazwisko znanego polityka – i nie składa żadnej skargi. Na tym właściwie kończy się historia, ale wieść o tym się rozeszła i od tamtego czasu zdecydowanie rzadziej ktoś do nich puka. Słusznie, bo od polityki lepiej być jak najdalej.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Jak często wyjeżdżasz na zagraniczne urlopy?
  • Przynajmniej raz do roku
  • Częściej niż raz do roku
  • Raz na kilka lat
  • Urlop zawsze spędzam gdzieś w Polsce
  • Nigdy nie wyjeżdżam podczas urlopu
nr 42/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium