Życie Podkarpackie nr 29/2017 Życie Podkarpackie nr 29/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 206/2017, Wtorek 25 lipca 2017 r., Jakuba i Krzysztofa
Opublikowano
Wariatuncio
Świr, stuknięty, wariatuncio – tak, w zależności od regionu, ludzie nazywają osobników, którzy swoim zachowaniem odbiegają od ogólnie przyjętych norm społecznych. Oczywiście medycyna, a właściwie psychiatria na takie przypadłości ma fachowe określenia. Na przykład ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Problem w tym, że przypadłość ta często bywa nierozpoznana i społeczeństwo traktuje takiego człowieka jak, za przeproszeniem, skończonego wariata.

Tak było w R. Na jednym z osiedli mieszkał dwudziestoletni Robert, którego miejscowi nazywali szajbusem i trzeba przyznać uczciwie, że powodów mieli dosyć. Robert potrafił na przykład nagle wypaść z bloku, zabrać jakiemuś małolatowi rower i po kilkukrotnym okrążeniu osiedla zostawić pojazd pod śmietnikiem. Na przystanku roztrącał ludzi wsiadających do autobusu i wpychał się pierwszy, żeby zająć miejsce siedzące. Na uwagi reagował śmiechem albo wcale. W zimie zobaczył pod blokiem trzy bałwany ulepione przez dzieciaki i widocznie nie przypadły mu do gustu, bo zniszczył je paroma kopniakami. Takich przykładów jego nietypowych i aspołecznych zachowań można przytoczyć wiele. Aż wreszcie się doigrał i zajęły się nim organa sprawiedliwości.

Któregoś dnia Robert zobaczył motorower zaparkowany koło osiedlowego sklepiku, więc niewiele myśląc, pożyczył go sobie. Jakoś udało mu się uruchomić pojazd i urządził sobie szaleńczy rajd po osiedlu. Niestety przecenił swoje umiejętności i przejeżdżając przez osiedlowy parking, otarł się o jedno z aut. Jemu nic się nie stało, ale na obu pojazdach zostały wyraźne ślady kolizji. Sprawą zajęli się policjanci.

Robert niczego się nie wypierał, ale za nic nie mógł zrozumieć, dlaczego został ukarany pięćsetzłotowym mandatem, którego – jak powiedział – za Chiny nie zapłaci. W konsekwencji sprawa oparła się o sąd i sędzina, widząc, że z podsądnym jest coś nie tak, skierowała go na badania psychiatryczne. Biegli orzekli, że Robert cierpi na ADHD i w związku z tym ma ograniczoną poczytalność, a więc nie może odpowiadać za niektóre swoje czyny. Ludzie zaczęli plotkować, że pewnie ojciec Andrzeja musiał sporo kasy dać, żeby synowi załatwić żółte papiery i w ten sposób zapewnić bezkarność. Według nich miejsce dla takiego szajbusa powinno być tylko w więzieniu, a tu jacyś, pewnie amerykańscy, uczeni wymyślili coś takiego, jak ADHD i teraz wariaci mogą chodzić wolno.
jot podpis
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy wiesz jak jeździć po rondzie turbinowym?
  • Tak
  • Nie
nr 29/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium