Życie Podkarpackie nr 46/2017 Życie Podkarpackie nr 46/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 324/2017, Poniedziałek 20 listopada 2017 r., Feliksa i Anatola
Opublikowano
Bardzo niesprawiedliwy wyrok
Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić. Na przykład Ryszard K. zaczął się przyzwyczajać do życia w abstynencji i święta spędzi bez grama alkoholu. Nie żeby zaraz został mnichem buddyjskim albo inne śluby złożył. Po prostu zaczął odsiadywać niewielki wyrok, a wiadomo – w kryminale suchy zakon. Stało się to za sprawą paskudnej sędziny, która –jak twierdził Rysiek – życia nie zna, tylko paragrafy.

On natomiast dobrze zna życie i paragrafy, których nauczył się w czasie poprzedniej odsiadki i wie, że dziesięć miesięcy za parę buczków to bardzo niesprawiedliwy wyrok, a było to tak. We wrześniu Rysiek przyjął zamówienie na dostawę paru kubików drewna opałowego. Miał kawałek swojego lasu, więc teoretycznie nie powinno być problemu z realizacją zamówienia. Może wszystko poszłoby dobrze, gdyby Rysiek nie zabrał się za robotę w niedzielę, a wiadomo, że w święty dzień pracować nie można i pokarało go. Inna sprawa, że do pracy zabrał się w stanie wskazującym. Po południu podpiął przyczepę do ciągnika, do kabiny zapakował piłę i pół litra i pojechał do lasu. Zmierzchało już, kiedy dwaj policjanci wracali z jakiejś interwencji, w pewnym momencie zobaczyli w oddali ciemny punkt poruszający się zygzakiem. Zaciekawieni zatrzymali radiowóz. Jeden z nich stwierdził, że to jakieś większe zwierzę pasie się na łące. Drugi, mając lepszy wzrok, dopatrzył się pojazdu, który bez świateł zakosami zbliżał się do drogi. Policjanci na wszelki wypadek włączyli koguta i czekali. Nietrudno się domyśleć, że to Rysiek wracał z lasu.  Widząc migające światła radiowozu, skręcił gwałtownie i wjechał w rów. 

Nim się z niego wydostał, policjanci byli już obok. Rysiek wytoczył się z kabiny i wybełkotał, że właśnie wiezie drzewo do domu.  Policjanci zabrali go do radiowozu, gdzie wydmuchał ponad trzy promile, po czym zawieźli do „wytrzeźwiałki”.  Na drugi dzień Rysiek usłyszał zarzut za jazdę po pijaku, ale policjanci zainteresowali się drzewem, które wiózł, a na które nie miał żadnych papierów. Próbował im wyjaśnić, że to z jego lasu, że ma pozwolenie na wycinkę, ale policjanci nie uwierzyli mu i powiadomili Straż Leśną. Wtedy okazało się, że drzewo zostało ścięte w państwowym lesie. Nie pomogły tłumaczenia Ryśka, że trochę wypił i pomylił lasy. Na dodatek wyszło, że miał już na koncie dwie identyczne pomyłki. Wtedy skończyło się to grzywną i wyrokiem w zawiasach, no a teraz trafiła się niedobra sędzina.

 jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy bierzesz udział w obchodach Święta Niepodległości?
  • Tak, zawsze
  • Tak, czasami
  • Nie, nigdy
nr 46/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium