Życie Podkarpackie nr 16/2017 Życie Podkarpackie nr 16/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 115/2017, Wtorek 25 kwietnia 2017 r., Marka i Jarosława
Opublikowano
Zbój w kalesonach
Wprawdzie do wiosny jeszcze trochę, ale co bardziej niecierpliwi właściciele działek już odwiedzają swoje ogródki i altanki, żeby sprawdzić ich stan po zimie albo choćby przywieźć jedzenie dla kotów, których na działkach nie brakuje. Pewna działkowiczka, korzystając z chwilowego ocieplenia, wybrała się na swoją działkę i nieomal przepłaciła to zawałem.
Chcąc sobie skrócić drogę, szła wydeptaną ścieżką prowadzącą przez niewielki wąwóz. Kiedy była już na jego dnie i ostrożnie przechodziła przez zamarznięty potoczek, usłyszała trzask  łamanych krzaków. Popatrzyła w górę i zamarła za strachu. Na tle nieba, w odległości paru metrów zobaczyła postać brodatego mężczyzny niekompletnie ubranego. Postać szybko znikła, a kobieta, zapominając o wieku i chorych stawach, rzuciła się do ucieczki i nawet nie wiedziała, jak dotarła do domu. Kiedy trochę doszła do siebie, pobiegła do sąsiadki, żeby zdać relację z tego, co przeżyła. – Ogromny był, z brodą i w kalesonach – opowiadała tak sugestywnie, że sąsiadka na wszelki wypadek sprawdziła, czy drzwi są zamknięte. Ponarzekały, że za ich czasów można było wszędzie chodzić bezpiecznie i w końcu uradziły, że trzeba o tym zgłosić na policję, bo to pewnie był jakiś gwałciciel, bandyta albo inny zbój. Następnego dnia policjant cierpliwie wysłuchał opowieści, w której tajemnicza postać urosła do rozmiarów olbrzyma, trochę z niedowierzaniem podszedł do opisu stroju, a zwłaszcza tych niewymownych kaleson, w których ponoć miał paradować ów osobnik, ale obiecał działkowiczce, że pojedzie tam, żeby sprawdzić co i jak.
Na skraju wąwozu, w miejscu, które opisała kobieta, znalazł w śniegu odciski butów oraz ślady wskazujące, że jakiś człowiek w tym miejscu urządził sobie toaletę. To nie przestępstwo, co najwyżej wykroczenie, ale policjant podszedł do tego profesjonalnie i postanowił rozglądnąć się po okolicy. Ślady butów nikły na udeptanej ścieżce. Policjant sprawdził jeszcze, czy na drzwiach okolicznych domków wiszą kłódki i czy nie ma jakichś śladów włamania. Nie było, ale zauważył dym unoszący się z komina jednego z domków. Mężczyzna, który był wewnątrz, zareagował bardzo nerwowo na widok munduru i nie bardzo chciał podać swoje dane. Wtedy policjant przez radio zawołał czekającego w radiowozie kolegę. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany, bo nie wrócił do zakładu karnego z przepustki. Wyjaśniła się też sprawa jego stroju – otóż owego dnia robił pranie i nie wiedząc, że spotka kobietę, wyszedł w kalesonach.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy kultywowałeś w tym roku tradycję śmigusa-dyngusa?
  • Tak, wykorzystując każdą okazję, by kogoś oblać
  • Symbolicznie, oblewaliśmy się tylko w domu z rodziną
  • W tym roku jakoś nie było okazji, nadrobię w kolejnym
  • Nie uznaję tego zwyczaju
nr 16/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium