Życie Podkarpackie nr 38/2017 Życie Podkarpackie nr 38/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 263/2017, Środa 20 września 2017 r., Filipiny i Eustachego
Opublikowano
Obrona (nie)konieczna
Prawo mówi, że dokonanie czynu w sytuacji obrony koniecznej oznacza, że sprawca nie będzie zań ścigany, tyle że czasem bardzo trudno ocenić, czy obrona naprawdę była konieczna. Czy użyte środki były adekwatne do zagrożenia? Wysoki sąd pyta oskarżonego o przekroczenie granic obrony koniecznej, dlaczego tak postąpił, a oskarżony na to: – Bo wysoki sądzie bałem się, jak cholera. No i bądź tu mądry.
Taka historia zdarzyła się Władysławowi K., oskarżonemu o spowodowanie u 48-letniego mężczyzny ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jego adwokat, po zapoznaniu się ze sprawą, jako linię obrony obrał wersję obrony koniecznej. Władysław K., 42-letni mieszkaniec R., od roku bezrobotny, dorabiał sobie u znajomego w warsztacie mechanicznym. Trzeba przyznać, że miał talent i nie odstawiał fuszerki ani nie zawalał roboty. Było lato, żar lał się z nieba i Władysław przyszedł do warsztatu późnym popołudniem. Od rana kłócił się ze swoją ślubną i był w podłym humorze. Szef, widząc jego nietęgą minę, powiedział, żeby nie brał się za poważne roboty, tylko dokończył jakąś drobnicę i sobie poszedł. Usiadł Władysław w kącie warsztatu, ale nawet do grzebania w drobnicy się nie nadawał. Wyciągnął małą flaszkę wódki, którą kupił po drodze i zaczął rozmyślać nad marnością tego świata. Zaczęło się robić szaro, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi. Myśląc, że to wrócił szef, nawet głowy nie podniósł znad opróżnionej do połowy butelki. – Co tak sam pijesz? – usłyszał za plecami. To nie był szef. Kiedy się odwrócił, zobaczył paskudną twarz obcego mężczyzny i jego (jak mówił potem) świdrujące oczy. Na dodatek mężczyzna wyciągnął rękę w jego kierunku.
Wtedy Władysław odruchowo złapał za duży klucz i rąbnął nim w łapę tamtego. Miesiąc później lekarze orzekli, że roztrzaskanego nadgarstka nie da się całkiem naprawić i prokurator zmienił kwalifikację na ciężki uszczerbek na zdrowiu 48-latka. Poszkodowany, dobrze znany policji, po kilku wyrokach za kradzieże, tłumaczył, że do warsztatu nie przyszedł w żadnych niecnych celach. Ot tak zaglądnął przez drzwi, a kiedy zobaczył wódkę, pomyślał, że może też się załapie, ale tamten, zamiast dać kielicha, zniszczył mu rękę. Natomiast Władysław przed sądem zaklinał się na Boga, że zrobił to, bo się bał i wskazywał na faktycznie niezbyt urodziwą twarz poszkodowanego. Następna rozprawa będzie za kilka miesięcy i wtedy zobaczymy, co wysoki sąd postanowi.
kryminałek podpis foto
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Co myślisz o banerach antyaborcyjnych pojawiających się w przestrzeni miejskiej?
  • Są szokujące i takie powinny być reklamy prezentowane publicznie
  • Popieram ruch antyaborcyjny, ale takie wystawy powinny się pojawiać tylko w galerii
  • Tak wstrząsające reklamy nigdy nie powinny być eksponowane na ulicach
  • Nie mam zdania
nr 38/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium