Życie Podkarpackie nr 29/2017 Życie Podkarpackie nr 29/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 203/2017, Sobota 22 lipca 2017 r., Magdaleny i Bolesława
Opublikowano
Trzecia narzeczona
Mirek, choć niczego mu nie brakowało, jakoś nie miał szczęścia do kobiet. Pierwszą narzeczoną własnoręcznie wyrzucił z domu po tym, jak się uparła, że nie powinien więcej pić i wylała do zlewu ledwo co napoczętą butelkę wódki. Kilka miesięcy później miał już drugą narzeczoną, ale to też nie potrwało długo. Któregoś dnia wygoniła ją mamusia Mirka, bo podejrzewała, że dziewczyna wypiła jej całe piwo z lodówki.

Mirek dopiero po dwóch tygodniach przyznał się mamusi, że to on wypił, ale było już za późno. Zresztą nie żałował aż tak bardzo i szybko zaczął się rozglądać za następną. Trzecią poznał na corocznym zlocie motocyklowym w R. Jak to się mówi – wpadła mu w oko od pierwszego spojrzenia. Ostry makijaż, glany, skóra i figura niczego sobie. Przyjechała starym rzęchem z jakimiś kolesiami, ale wracała już mercem Mirka. Niecały miesiąc później przedstawił ją mamusi i na drugi dzień dziewczyna wprowadziła się do niego z jedną dużą torbą. Najpierw, jak zwykle, wszystko było cacy. Wprawdzie mamusia przez parę dni podchodziła do nowej narzeczonej jak pies do jeża, ale dziewczyna szybko ją sobie zjednała. Mirek oficjalnie był bezrobotny, ale dorabiał sobie wyjazdami do Niemiec, skąd na zamówienie przywoził używane auta. Broń boże kradzione, tylko kupowane legalnie w tamtejszych komisach. Zdarzało się, że raz albo dwa w miesiącu musiał wyjechać w interesach na parę dni. Wtedy najczęściej narzeczona też gdzieś znikała i pojawiała się dopiero po dwóch dniach, nie tłumacząc się.

Kiedy wracał Mirek, mamusia co do godziny relacjonowała jej nieobecność, co kończyło się tym, że robił narzeczonej wymówki i atmosfera coraz bardziej gęstniała. Aż wreszcie podczas kolejnego wyjazdu Mirka narzeczona znikła i już się nie pojawiła. Kiedy wrócił z Niemiec, odkrył, że razem z narzeczoną znikło prawie cztery tysiące euro, zaliczka od klienta i wypasiony laptop. Wtedy też okazało się, że narzeczona dzień przed zniknięciem pożyczyła od mamusi tysiąc złotych. Takiej straty nie można było podarować i Mirek z mamusią poszli na policję. Kilka dni później narzeczeni spotkali się na komisariacie i wszystko wskazuje, że nie było to ich ostatnie spotkanie. Termin następnego wyznaczy sąd rejonowy.
jot podpis kryminałek
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
hasler 157.25.108.96 21.02.2017

Prezesa ?

Sonda
Czy wiesz jak jeździć po rondzie turbinowym?
  • Tak
  • Nie
nr 29/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium