Życie Podkarpackie nr 13/2017 Życie Podkarpackie nr 13/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 88/2017, Środa 29 marca 2017 r., Wiktora i Eustachego
Opublikowano
Paskudny charakter
O Ryszardzie P. mówili, że jest nie do życia. Faktycznie, Rysiek miał paskudny charakter, i pierwszy lepszy psychiatra dopatrzyłby się u niego zaburzeń osobowości charakteryzujących się chłodem emocjonalnym, nadmierną podejrzliwością, wycofywaniem się, niezdolnością do wybaczania urazy oraz nadmierną wrażliwością na krytykę. Niestety Rysiek nie trafił w ręce żadnego psychiatry, a szkoda, bo dzisiaj, mając żółte papiery, mógłby liczyć na łagodniejszy wyrok w sprawie, która go czeka.

Nie będzie to jego pierwszy kontakt z Temidą. Parę lat temu przegrał proces o fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. Wtedy coś mu się ubzdurało, że jego sąsiad handluje wódką bez polskich znaków akcyzy i machnął pismo do policji. Nawet nie anonim, a podpisany donos. Wyrok był symboliczny. W miasteczku szybko to się rozniosło i ludzie, widząc Ryśka, przechodzili na drugą stronę ulicy, ale niczego go to nie nauczyło. Na wiosnę zainteresował się znanym w miasteczku warsztatem samochodowym, bo tym razem podejrzewał, że jest tam dziupla, w której przerabiają kradzione samochody. Czasem wpadał do warsztatu, niby to po jakąś śrubkę, ale tak naprawdę, żeby zobaczyć, co się tam dzieje. Często też spacerował w pobliżu i notował numery rejestracyjne aut, które były zaparkowane przed warsztatem. Jednym słowem zachowywał się jak detektyw z kiepskiego kryminału. Oczywiście nie uszło to uwadze pracowników warsztatu, którzy, widząc jak chowa się za rogiem, śmiali się: – O, Rysiek znowu się czai. Tymczasem Rysiek coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wykryje grubszą sprawę, ale brakowało mu twardych dowodów. 

Chodził po mieście i w rozmowach podpuszczał ludzi, licząc na to, że usłyszy coś o działalności warsztatu. Któregoś dnia zaszedł na piwo do miejscowego baru. Pech chciał, że w barze przy stoliku siedział jeden z pracowników warsztatu. Rysiek usiadł niedaleko, licząc, że może usłyszy coś ciekawego. Wtedy tamten się odwrócił i pokazując palcem na Ryśka, krzyknął na całą salę: – Uważajcie, to kapuś! Na to Rysiek, zwykle mocny tylko w gębie, poderwał się i jednym szarpnięciem zrzucił go z krzesła. W barze nie takie rzeczy się działy, ale tym razem doszło do nieszczęścia, bo mężczyzna, padając, uderzył głową w krzesło, co – jak potem napisał lekarz – skutkowało wstrząśnieniem mózgu. Dlatego nie ma się co dziwić, że zarzuty, jakie Rysiek usłyszał, były poważne, a jeszcze nie wiadomo, jak oceni to sąd. 
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 13/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium