Życie Podkarpackie nr 28/2019 Życie Podkarpackie nr 28/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 197/2019, Wtorek 16 lipca 2019 r., Marii i Benedykta
Opublikowano
Rajdowcy
Rajdy samochodowe to wielkie emocje, wielkie pieniądze oraz duży splendor, więc nie ma się, co dziwić, że wielu młodych, a najczęściej bardzo młodych mężczyzn marzy, żeby zostać kierowcą rajdowym. Niestety udaje się to tylko bardzo nielicznym. Sebastianowi i Kamilowi (obaj po 20 lat) nie przeszkadzało, że egzamin na prawo jazdy zdali zaledwie kilka miesięcy wcześniej.

Pierwszy miał dziesięcioletnie audi, drugi niewiele młodszą beemkę, ale to na początek musiało im wystarczyć. Problemem był brak w naszym regionie toru, na którym mogliby trenować, a ponieważ lotnisko w Arłamowie też już nie jest dostępne dla rajdowców amatorów, więc palili gumy na placach manewrowych albo wieczorami ścigali się na mniej uczęszczanych odcinkach ogólnie dostępnych dróg powiatowych. Oczywiście wszystkie swoje wyczyny nagrywali kamerkami i potem w domu analizowali dokładnie każdy manewr, a co ciekawsze momenty z treningów wrzucali do internetu, ciesząc się później z lajków i komentarzy. Często na takie treningi zabierali kolegów, a jeszcze chętniej koleżanki, które piszczały na każdym ostrym zakręcie. W sierpniu umówili się na bicie rekordu szybkości na dwukilometrowym odcinku bocznej drogi i zaprosili kilku znajomych w charakterze arbitrów. Po dwóch indywidualnych jazdach różnice w wynikach sięgały zaledwie kilkunastu sekund i obaj rajdowcy, podpuszczeni przez znajomych, postanowili się pościgać.  Nikomu nie przyszło do głowy, że droga, na której z trudem mieszczą się dwa auta, zupełnie nie nadaje się do takich wyczynów. Skończyło się tym, że już prawie na mecie oba auta weszły w kontakt, czyli otarły się. 

Na szczęście obaj rajdowcy zapanowali nad kierownicą, ale niezbędna była interwencja blacharza i lakiernika. Chcąc zmniejszyć koszty naprawy, postanowili zgłosić na policji, że ktoś im uszkodził auta na parkingu i wyrwać kasę z firmy ubezpieczeniowej, w której obaj byli ubezpieczeni. Może wszystko by się udało, ale przypadek sprawił inaczej. Rzeczoznawca ubezpieczyciela okazał się bardzo bystry i po oglądnięciu aut stojących na dwóch różnych parkingach dziwne wydało mu się, że na audi znalazł ślady lakieru beemki, na której z kolei były ślady lakieru audi. Szybko nabrał podejrzeń, a ponadto w internecie znalazł kilka ciekawych filmików, które tylko wzbudziły jego wątpliwości, o czym nie omieszkał powiadomić policji. Finał jest taki, że obaj rajdowcy będą odpowiadać za próbę wyłudzenia.
jot podpis foto
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 28/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium