Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Wojna o drogę
Trzy lata temu Mateusz wraz z rodziną sprowadził się do S. i dzisiaj przeklina dzień, w którym podjął taką decyzję, bo okazało się, że wprawdzie ma dom, spory ogród, ale żeby dojechać do siebie, musi pokonać pół kilometra gruntowej, zupełnie nieprzejezdnej drogi.

Niestety nie udało mu się dogadać z dwoma właścicielem posesji, które oddzielają jego posiadłość od normalnej, asfaltowej drogi. Najpierw próbował po dobroci, ale sąsiedzi patrzyli wilkiem na obcego i żaden nie zgodził się, żeby jeździł po jego polu. Poszedł na skargę do urzędu gminy, gdzie się dowiedział, że w ramach służebności ma zagwarantowany przejazd o szerokości czterech i pół metra i powinien z takiego prawa skorzystać, a jeżeli sąsiedzi uniemożliwiają mu to, powinien się zwrócić do sądu. Tak też zrobił, ale wtedy okazało się, że to może potrwać długo, bo trzeba w papierach naprawić to, co kilkadziesiąt lat temu spartaczyli jacyś pijani geodeci. Kiedy na wiosnę musiał kilka razy ściągać traktor, żeby wyciągnąć z błota swoje auto, nie wytrzymał i postanowił pójść na wojnę z sąsiadami. Jeden z nich miał zwyczaj zastawiać drogę swoim samochodem, co skutecznie blokowało dojazd, natomiast drugi w poprzek drogi układał łańcuch z dospawanymi kolcami. Niby sprytne, ale Mateusz sobie z tym poradził. Kiedy popadało i nie mógł dojechać przez pola, po prostu wjeżdżał na grunt sąsiada, ostrożnie, odsuwał kolczatkę, przejeżdżał i na powrót układał łańcuch. Sąsiad szybko zauważył te manewry i wymyślił nowy sposób. 

Któregoś dnia, wiedząc, że Mateusz wyjechał, wykopał w poprzek drogi dół i sprytnie zamaskował go patykami, trawą i ziemią.  Wieczorem Mateusz jak zwykle poradził sobie z łańcuchem i jechał do siebie, ale kilkanaście metrów dalej wpadł w wilczy dół. Sąsiad tylko na to czekał. Wyskoczył zza stodoły i się zaczęło. Najpierw dwaj panowie obrzucili się wyzwiskami, a potem zaczęli się regularnie naparzać. Mateusz, młodszy i po treningach na siłowni, szybko zyskał przewagę nad krewkim sąsiadem, który z zakrwawioną twarzą zrejterował do domu. Na drugi dzień obaj spotkali się na komisariacie. Jeden przyniósł obdukcję od lekarza, a drugi pokazał zdjęcia auta z rozbitą maską i urwanym kołem. Policjanci wszystko skrupulatnie zapisali i teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie ruszy sprawa o przyznanie służebności drogi.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę