Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Nec Herkules kontra plures
Sorry, że znowu będzie o granicy, ale życie, które kwitnie po jej obu stronach, może dostarczyć wiele tematów do kolejnych kryminałków. Oczywiście nie chodzi mi o wielkie sprawy kryminalne, bo takie trafiają na pierwszą stronę, ale o takie, chociaż trochę ocierające się o paragraf, jak dzisiejsza. Historia zaczęła się na przejściu granicznym w Medyce, w pierwszą sobotę września.
Po stronie ukraińskiej, przed pawilonem odpraw, w labiryncie z metalowych prętów kłębił się tłumek na oko może pięćdziesięciu osób. Każdy chciał jak najszybciej dostać się na Ukrainę. Jedni do domów z towarem, inni dopiero po towar. Zapowiadało się na to, że trzeba będzie co najmniej godzinę postać, bo akurat ukraińscy pogranicznicy mieli zmianę. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, atmosfera gęstniała wraz z upływem czasu i niektórym zaczęły puszczać nerwy. Pewien mężczyzna, koło sześćdziesiątki, z twarzą styraną przez życie ofuknął dwudziestoparoletniego młodzieńca, który na chama przepychał się przez tłum, byle bliżej wejścia. Młody, nie mając za grosz szacunku dla starszych, bluzgnął w jego kierunku jakimś przekleństwem i pchał się dalej. Wtedy starszy nie wytrzymał.  – Gówniarzu jeden, jak mnie tu w leju dusili przez piętnaście godzin, to ty jeszcze na gówno papu mówiłeś, więc stul mordę i stój spokojnie jak inni – padło z jego ust. Kilka osób zarechotało, słysząc to, nastrój się rozluźnił, ale ludzie przyblokowali młodego, który obiecał weteranowi, że się jeszcze spotkają. Faktycznie, niecały tydzień później ich drogi się zeszły. Tym razem po polskiej stronie, koło postoju busów, gdzie zwykle kłębi się tłum mrówek.
Młodym lekko trącało, ale pomimo przymglonego wzroku wypatrzył weterana, który go ośmieszył i ruszył w jego kierunku. Wyciągnął go z tłumu i pchnął na maskę busa, wykrzykując przy tym wulgaryzmy. Kierowca busa, widząc, co się dzieje przed maską, zaczął migać światłami i włączył klakson, żeby powstrzymać agresora. Wtedy z tłumu podbiegło kilka osób i wsiedli na młodego, który przyjął bojową postawę. Zrobiło się większe zbiegowisko i ludzie zaczęli na niego napierać, aż w końcu  odgrodzili go od weterana, który trzymał się za obity łokieć. W tym czasie pojawili się policjanci i młody spędził noc w żłobku. Weteran pozostał. Żeby ukoić rozdygotane nerwy, otworzył butelkę i długo wszystkim opowiadał o swoich przygodach na granicy.
jot podpis kryminałek
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
wert 31.175.90.229 20.10.2016

I to na tyle w Przemyślu .

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę