Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Jak za Peerelu
W czasach słusznie minionych pośród wielu innych profesji chyba najbardziej fatalną opinię mieli budowlańcy. Symbolem tego fachu była postać w waciaku, z tygodniowym zarostem na twarzy i nieodłącznym beretem na głowie. Wtedy, jako anegdotkę, powtarzano odzywkę majstra, który mówi do pomocnika: „Ty trzymaj mur, a ja idę po wypłatę”.

Dzisiaj firmy budowlane bardzo dbają o image i rzadko która pozwala sobie na fuszerki. Zdarzają się jednak niechlubne przypadki, jak choćby firma Mariana K., który w lipcu podjął się przebudowy budynku magazynowego w jednej z podmiejskich miejscowości. Przez pierwszy tydzień wszystko było okej, jak w piosence „Niech się mury pną do góry”, ale Marian prowadził jeszcze dwie inne budowy i zaczął przerzucać pracowników z jednej na drugą. Zostawił przy magazynie kilku niedojdów i roboty zaczęły kuleć. Najpierw zepsuła się betoniarka, potem zabrakło elementów rusztowania, a pracownicy z braku frontu robót zajmowali się opróżnianiem kolejnych butelek piwa. Zdarzało się też, że podejmowali się na lewo drobnych fuch u miejscowych gospodarzy. Zleceniodawca co parę dni interweniował u Mariana, ale ten za każdym razem chwilowe przestoje tłumaczył obiektywnymi trudnościami i zapewniał, że na koniec sierpnia magazyn będzie na tip-top. Niestety nie udało się. Niecały tydzień przed ustalonym terminem doszło do katastrofy budowlanej. Zawaliła się szczytowa ściana z pustaków, wysoka na prawie siedem metrów. Stało się to pod koniec dniówki i na szczęście ofiar nie było, bo ściana runęła na zewnątrz, a nie do środka, gdzie akurat przebierali się pracownicy. 

Ucierpiało tylko auto jednego z nich i betoniarka, którą przywaliły pustaki. Zleceniodawca, któremu dano znać o katastrofie, powiadomił policję, ale nim przyjechał radiowóz, na miejscu pojawił się Marian i doszło do burzliwej rozmowy ze zleceniodawcą. Marian, chcąc ratować honor firmy, tłumaczył, że ściana runęła nie na skutek zaniedbań sztuki budowlanej, tylko z powodu trzęsienia ziemi, które w nocy nawiedziło Włochy i widocznie jakieś dalekie echa wstrząsów spowodowały jej zawalenie. Ściągnięci przez policję pracownicy nadzoru budowlanego wykluczyli trzęsienie ziemi, natomiast w protokole w kilkunastu punktach wytknęli poważne uchybienia, począwszy od braku dziennika budowy po stosowanie niedozwolonych technologii, czyli budowa była prowadzona jak za Peerelu.
jot podpis kryminałek
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę