Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Jak wytrwać w noworocznych postanowieniach?
O noworocznym przełomie rozmawiamy z psycholog Julią Hajduk-Roch.

Koniec roku jest dla każdego z nas bodźcem do rozliczenia się samemu ze sobą i wyznaczania nowych celów, skąd w nas taka potrzeba?

– Człowiek ma w naturze potrzebę zmian, lepiej się czuje, gdy wprowadza coś nowego w swoje życie, a nowy rok daje do tego okazję, ponieważ jest to data znacząca, wielka i ważna. Zaczyna się nowy okres, co za tym idzie, pojawiają się nowe nadzieje, plany, stawiamy sobie nowe cele. Myślimy, że będzie lepiej i tak trzeba myśleć. To idealna okazja, aby podjąć kolejne postanowienia.

Dlaczego potrzebujemy daty granicznej, aby podjąć jakieś zobowiązania?

– W codziennym życiu często nie potrafimy się zmobilizować, podejmujemy różne decyzje, chcemy coś osiągnąć, ale brakuje nam decyzji, od kiedy wdrażamy w życie zamierzenia. 1 stycznia wydaje się nam odpowiednią datą. Zazwyczaj pod koniec roku człowiek przeprowadza bilans minionego. Pamięta o tym, co się udało, a to, czego nie zrealizował, przesuwa na kolejny rok. Mało tego, wiemy, że wtedy nie będziemy sami, wielu ludzi podejmuje noworoczne decyzje. Jest nas więcej, nie czujemy się osamotnieni i utwierdzamy się w przekonaniu, że skoro jest nas więcej – to, co robimy, jest dobre. 

Człowiek jest istotą społeczną, potrzebujemy na co dzień drugiego człowieka, nawet ludzie uważający się za indywidualistów. Każdy czasem potrzebuje samotności, jednak ludzie żyją w społeczeństwie, żyli i zawsze żyć będą. 

A jak jest z realizacją tych celów?

– Różnie. Zazwyczaj wielka data wiąże się ze stawianiem sobie za dużych wymagań, które mają małe szanse na zrealizowanie. Przez to, że nadchodzi nowy rok, człowiek myśli – na pewno dam radę. A później okazuje się, że niekoniecznie. Wynika to z tego, że mało realistycznie podchodzimy do swoich postanowień. Zamiast porywać się na rzeczy wielkie, zacznijmy od małych, które będą nas powoli, stopniowo doprowadzać do naszego celu ostatecznego. Chcę zrzucić 20 kg, to nie jest niemożliwe, ale zacznijmy od czegoś drobniejszego, np. zrzucę 3 kg, później 5 kg.  Dajmy sobie szansę, jest nam łatwiej zrealizować to postanowienie, a co za tym idzie, nasza samoocena wzrasta, jesteśmy z siebie dumni. Zrealizowanie małego, cząstkowego zadania prowadzi do tego, że czujemy się z siebie dumni i zmotywowani do postawienia kolejnego kroku. Trzeba realnie podchodzić do postanowień, przemyśleć je, nie narzucać sobie celów, które są poza naszym zasięgiem.

 

fot. Aleksandra Nowotyńska

Co zatem zrobić, aby udało nam się zrealizować postanowienia?

– Usiąść na spokojnie, wziąć kartkę i długopis, zastanowić się, na co mnie stać, jakie są moje możliwości i spisać cele. Zazwyczaj gdy człowiek ma coś napisane czarno na białym to bardziej chce się tego trzymać, mamy tendencję do bycia konsekwentnym. Spisujemy kilka drobnych celów rozłożonych w czasie, widzimy, że zostały zrealizowane, bo je odhaczyliśmy. Daje to satysfakcję, jesteśmy wzrokowcami i widzimy, że coś się udało i tych zrealizowanych jest z czasem więcej niż czekających w kolejce. Najważniejsze jest sformułowanie konkretnego postanowienia, nie mogą być ogólne – abyśmy wiedzieli, co mamy robić. 

Małe i konkretne zamierzenia maja większą szansę realizacji niż duże, ogólne. Musi to być własna decyzja, a nie podjęta pod wpływem kogoś. Większe szanse powodzenia mają postanowienia wypływające z naszej woli – ja chce to zmienić, rozumiem, że muszę to poprawić –  a nie dlatego, że ktoś wiercił nam dziurę w brzuchu. Motywacja wewnętrzna, czyli własna jest silniejsza niż zewnętrzna, czyli środowiska. Skoro czegoś chcę to do tego dążę, raz wyjdzie, raz nie, nie powinno nas to zniechęcać. Ktoś postanowił np. rzucić palenie i przez kilka dni mu się to udawało, ale potem zapalił, to nie znaczy, że w wszystko lega w gruzach. Idziesz dalej w postanowieniu, odniosłeś małą porażkę, ale nie powinna ci ona przysłaniać celu, on nie ginie, stale jest przed nami. Osoby wspierające też są bardzo ważne, utwierdzają nas, dopingują. Dobrze, jeśli ktoś przy nas jest, podkreśla, że nasze działanie ma sens, pokazuje, że możemy na niego liczyć. Nie wolno natomiast wytykać komuś niekonsekwencji, przeciwnie, trzeba uznać, że mógł mieć gorszy dzień. Nikt nie zmieni się z dnia na dzień, dla niektórych będą to tygodnie czy miesiące, dla innych lata. Czasem jest trudno, zwłaszcza gdy nam się coś nie udaje, a mamy porównanie, że komuś innemu wyszło. Codziennie porównujemy się z innymi ludźmi, widzimy wtedy jacy my jesteśmy.

Jest jakiś typowy zbiór postanowień noworocznych?

– Młodzież szkolna planuje, że osiągnie lepsze wyniki w nauce czy zdobędzie dobre świadectwo, pozna język obcy, bo fascynuje ich kraj, w którym mogliby się nim porozumiewać. Myślimy też o dołożeniu jakiejś sumy, aby na przykład odbyć wymarzoną wycieczkę. Kobiety najczęściej zamierzają zrzucić wagę, ograniczyć słodycze czy w końcu zacząć uprawiać systematycznie jakiś sport. 
Często też chcemy ograniczyć działania związane z używkami, np. rzucić palenie, spożywać mniej alkoholu. Chcielibyśmy też poprawić swoje zachowania, częściej odwiedzać rodzinę, zadbać lepiej o partnera. Jest wiele celów, do których realizacji ludzie pragną dążyć, często też nieuświadomione. Jeśli będziemy bardzo chcieli i będziemy wytrwali, na pewno nam się to uda. Wszystko się da zrobić, jeśli wiemy w jakich dziedzinach życia chcemy wprowadzić zmiany.


tagi: postanowienia noworoczne, rozmowa z psychologiem, realizacja noworocznych postanowień
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium