Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Zadbaj o bezpieczny wypoczynek nad wodą
Wypoczynek nad wodą, to jedna z ulubionych form spędzania czasu wolnego latem. Kąpieliska, baseny, jeziora i rzeki rok w rok zapełniają się miłośnikami wodnej rekreacji. Niestety, niefrasobliwość, brak wyobraźni i alkohol mogą stać się przyczynkiem do tragedii. O tym, w jakich miejscach lepiej się nie kąpać i jak udzielić pierwszej pomocy osobie topiącej się, opowiada ratownik Tomasz Zelik.

Jakich miejsc najlepiej unikać podczas letniego wypoczynku?

– Z pewnością nie należy zażywać kąpieli na tak zwanych dzikich kąpieliskach. Tymczasem ludzie bardzo często kąpią się w takich miejscach. Przed każdym pływaniem bezwzględnie należy sprawdzić, czy dno jest bezpieczne. Niemal wszędzie znajdują się potłuczone butelki po piwie, które mogą mocno pokaleczyć. Są kąpieliska, które pozornie wydają się bezpieczne i odpowiednio głębokie, więc ryzykujemy skok na główkę, tymczasem kilka centymetrów pod powierzchnią mogą znajdować się kamienie. Skok na taki kamień może skończyć się urazem kręgosłupa, wózkiem inwalidzkim i rehabilitacją. Jeżeli nie jesteśmy pewni miejsca, w których chcemy wypocząć nad wodą, najlepiej zrezygnować z kąpieli lub zmienić je na takie, które jest bezpieczne, najlepiej na kąpielisko strzeżone, zabezpieczone przez ratowników wodnych. Dobrze jest pamiętać, że miejsce od brzegu do czerwonych boi jest odpowiednie dla osób, które nie umieją pływać, a strefa pomiędzy czerwonymi i żółtymi bojami jest dla tych, którzy pływać umieją. Dla zachowania bezpieczeństwa nie należy wypływać poza tę strefę.

Jak zareagować, kiedy ktoś się topi?

– Topienie wygląda różnie. Taka osoba może „spławikować”, czyli schodzić pod powierzchnię wody, wypływać w celu zaczerpnięcia powietrza i tak kilkakrotnie, dopóki nie opadnie z sił. Z dziećmi bywa nieco inaczej. Pracując na pływalniach, widziałem, jak dziecko, które nagle straciło grunt pod nogami, najpierw unosiło się na wodzie, jednak z zanurzoną w niej głową, nie wykonując przy tym gwałtownych ruchów. Gdy powietrza zaczyna brakować lub jest go mało, w momencie utraty gruntu pod nogami zaczyna się walka, a po zaczerpnięciu wody do płuc opadanie na dno. Potem jest odliczanie. Jeżeli ktoś zareaguje na czas, wszystko skończy się dobrze. Wielu rodziców wciąż wychodzi z założenia, że skoro jest ratownik, to mogą spokojnie zostawić dzieci pod jego opieką, udając się do sauny, jacuzzi. 

Jak udzielić pomocy topiącemu się?

– Samo wskoczenie do wody i wyciągnięcie osoby topiącej się to nie wszystko. Ratownicy muszą umieć zabezpieczyć miejsce wyznaczone do kąpieli, zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zaopatrzyć je w niezbędny sprzęt. Nigdy nie należy wskakiwać do wody z pustymi rękoma, chyba że to ostateczność. Możemy mieć do czynienia z osobą wycieńczoną, która nie ma już siły walczyć i którą spokojnie odholujemy do brzegu oraz z osobą agresywną, która może osobę nieprzeszkoloną, nieposiadającą odpowiedniej wiedzy utopić, próbując w panice się na nią wdrapać. Nie każda sytuacja wymaga interwencji w wodzie, dlatego kąpieliska powinny być zaopatrzone w żerdzie ratownicze. Osoba topiąca się może złapać za taką żerdź i być bezpiecznie podciągnięta do brzegu. Jeżeli już dojdzie do sytuacji, że po wyciągnięciu człowieka z wody wystąpiło u niego podejrzenie ustania akcji serca z utratą świadomości i bezdechem, należy zacząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Jej natychmiastowe rozpoczęcie zwiększa szanse na przeżycie nawet trzykrotnie, ale czynności nie należy przerywać do momentu przyjazdu karetki pogotowia lub do momentu odzyskania krążenia.

fot. Tomasz Zelik
Tomasz Zelik apeluje, by zaznajomić się z tematyką pierwszej pomocy. Dzięki odpowiedniej wiedzy będziemy potrafili udzielić pomocy osobie jej potrzebującej.
 – Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, gdy mężczyzna, jak się okazało pod wpływem alkoholu, na zbiorniku wodnym, korzystając ze sprzętu pływającego, wypłynął na odległość około 30 do 35 metrów od brzegu, wypadł ze sprzętu i zaczął „spławikować”, nie mając gruntu pod nogami. Na plaży było dużo ludzi, część patrzyła w jego stronę, ale nikt nie reagował. Patrzyłem na to wszystko z miejsca nad plażą. Jako ratownik wodny miałem obowiązek zareagować. Wraz z  innym mężczyzną dopłynęliśmy do osoby topiącej się, udało się ją odholować do brzegu. Tego samego dnia miało miejsce zdarzenie na krakowskim kąpielisku, gdzie nikt nie udzielił pomocy topiącemu się 25-latkowi.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę