Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Hydraulik Ola Babieczko: – Wiem, co chcę w życiu robić
Choć jej zawodem wyuczonym jest technik żywienia zbiorowego, bynajmniej nie przesiaduje w kuchni. Przeciwnie, większość czasu spędza na budowie. O pracy hydraulika rozmawiamy z 34-letnia przemyślanką Aleksandrą Babieczko.
fot. Marcin Łabuda

Jak to się stało, że porzuciła Pani zawód wyuczony i przekwalifikowała się na hydraulika?

– Moja kariera hydraulika zaczęła się dzięki szwagrowi, a obecnemu szefowi, który mnie wszystkiego nauczył. Gdy miałam 20 lat pracowałam już dorywczo przy wykończeniówce. Chodziłam do szkoły, ale nie do końca wiedziałam, co chcę w życiu robić. Znajomy miał firmę wykończeniową, podobało mi się to, czym się zajmował, a on chętnie mi pokazywał, na czym konkretne prace polegają. To było dla mnie coś nowego, spodobało mi się. Jakiś czas później mój szwagier założył swoją firmę Hydrogaz i pomyślał o mnie, bo z pracą wtedy było kiepsko. Na początku zrobił to bez przekonania i na próbę. No i tak wyszło, że do tej pory nie może się mnie pozbyć.

Jaka jest specyfika Pani pracy, czym się Pani na co dzień zajmuje?

– Jestem monterem instalacji sanitarnych i centralnego ogrzewania, zajmuję się też zaopatrzeniem, podłączam gaz, zakładam ogrzewanie podłogowe, zgrzewam rury, kopię doły, robię wszystko to, co jest w ofercie firmy i co wykonują moi koledzy. 

A jakieś bardziej „kobiece” rozrywki?

– Szwagier na zawsze zaszczepił mi budowlankę, praca na przykład w kuchni to nie dla mnie. Kiedyś na wigilię przez 4 godziny lepiłam pierogi, czułam się po tym bardziej zmęczona niż po całym dniu pracy na budowie. Kiepska ze mnie kucharka, poza tym mężczyźni mają lepszy smak, więc lepiej im to wychodzi, każdy kucharz to potwierdzi. Wolę dźwigać piasek niż na przykład siedzieć w sklepie, na pewno bardziej by mnie to zmęczyło. Nie boję się pracy fizycznej, mam zasadę w pracy, że jak wszyscy to wszyscy, nie robię uników, choć czasem by się chciało. Z tak zwanych prac kobiecych lubię te w ogrodzie, ale nie sadzenie kwiatów – wolę kosić trawnik. 

Czy miała Pani trudności z odnalezieniem się w zawodzie wykonywanym głównie przez mężczyzn?

– Na początku było ciężko, szwagier uczył mnie wszystkiego, podpatrywałam jego pracę, ale szybko rzucił mnie na głęboką wodę i nie było wyjścia, musiałam sobie radzić. Dzięki niemu od 2007 roku wykonuję tę pracę, był dla mnie wzorem, a na szkoleniach dowiedziałam się reszty. W tej chwili daję sobie radę na równi z mężczyznami. Czasem jest ciężko, kiedy trzeba się wprawiać w roli operatora maszyny ziemia-powietrze, czyli łopaty. Mam tylko 160 centymetrów wzrostu, a doły pod kanalizację mają mieć właśnie taką głębokość, więc wyrzucanie z nich ziemi jest trudne. Koledzy czasem ze mnie żartują, ale ja odpowiadam, że dzięki temu nie potrzebuję miarki, by zmierzyć, czy rów ma odpowiednią  głębokość. 

Jak współpracownicy, klienci reagują na kobietę parająca się budowlanką? Jest Pani traktowana ulgowo, czy raczej musi Pani więcej od siebie wymagać?
– Czasami  klienci są zaskoczeni, że pracuje w tym zawodzie kobieta, ale przyjmują ten fakt pozytywnie. Jeżeli  chodzi o pracę z mężczyznami to dużo łatwiej jest dojść z nimi do porozumienia i są bardziej ugodowi. Niektórzy nie wierzyli, że kobieta może pracować jak mężczyzna, robili nawet zakłady, ale ja wciąż pracuję, a wielu niedowiarków odchodziło, bo nie dawali sobie rady. W pracy nie chcę być traktowana ulgowo, szef nie daje mi fory, czasem chyba nawet zapomina, że ma w załodze kobietę, i dobrze, nawet jeśli trzeba będzie pracować 12 godzin, to nie ma sprawy! Poza tym jest to praca jak każda inna, kwestia wytrwałości i umiejętności.

W jakich inwestycjach brała Pani udział, z jakimi firmami współpracowała?
– Od kilku lat współpracujemy z firmą Infores Developer. Brałam udział w budowie osiedla Lipowica i osiedla domków jednorodzinnych w Ostrowie, a obecnie jesteśmy w trakcie realizacji prac na Osiedlu Infiore Park. Jednym z wcześniejszych dużych projektów była praca przy budowie restauracji i hotelu Dwór Kresowy w Radymnie.

Jakie cechy charakteru sprawiają, że odnajduje się Pani w zawodzie hydraulika?
– Wydaje mi się, że upór, determinacja, wytrzymałość i co najważniejsze poczucie humoru.

Czy zna Pani inne kobiety wykonujące ten zawód, jak sobie radzą?
– Szczerz mówiąc, nie wiem. Raz w telewizji widziałam, że jest firma wykończeniowa, w której pracują same kobiety, ale sama nie znam takich.

Nie miała Pani kiedyś ochoty zmienić pracy na lżejszą?

– Kiedyś, jak zaczynałam, myślałam, że to tymczasowa praca. Bardzo chciałam być kierowcą, uwielbiałam prowadzić, ale z czasem pojęłam, że nie wysiedziałabym tak wielu godzin w aucie. Teraz już wiem, że nie zamieniła pracy na żadną inną. Po każdym zakończonym projekcie mam dużą satysfakcję. Niektórzy się śmieją, że jestem pracoholiczką, bo gdy wracam do domu, to często myślę o tym, co zrobiłam, co będę robić, ale nie martwi mnie to. Mój znajomy zawsze mówił, że jeśli ktoś po godzinach myśli o pracy, to znaczy, że to jest zajęcie odpowiednie dla niego, że ma w życiu cel.

A rodzina i znajomi jak odnoszą się do wykonywanego przez Panią zajęcia?

– Znajomi właśnie doradzają, żeby zmienić pracę na lżejszą, rodzina jest już przyzwyczajona. Uważam, że najistotniejsze to pracę lubić, wtedy nie sprawia ona trudności. Dla mnie cenne jest to, że nie muszę codziennie robić tego samego, dlatego właśnie bardzo lubię układać kanalizację, bo stale coś się robi. Bezczynność to nie dla mnie, musi być trochę adrenaliny.

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
TT 31.183.205.176 02.04.2015

Poznałem tę Panią na budowie (jako klient powstającego bloku) bardzo pozytywna "babeczka" i widać, że naprawdę zna się na tym co robi. Jej uśmiech dawał do zrozumienia, że naprawdę lubi taką pracę. Szacunek i Pozdrowienia dla Pani!

user
Adam 71.255.255.138 01.10.2016

Bardzo miła i pracowita,ma twarde postanowienia. Pracowała  przy robotach wód- kan ,w Dworze Kresowym gdzie ja poznałem ..

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium