Życie Podkarpackie nr 41/2017 Życie Podkarpackie nr 41/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 290/2017, Wtorek 17 października 2017 r., Wiktora i Małgorzaty
Opublikowano
Przemyśl, Radymno, Ostrów
Jak naprawdę zginął obrońca Gorgonowej
Jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych w okresie międzywojennym było morderstwo siedemnastoletniej Lusi Zarębianki, o co oskarżona została guwernantka Zarębów Rita Gorgonowa.
fot. www.nac.gov.pl
Maurycy Axer
O tym, co zdarzyło się w sylwestra 1931 roku w Brzuchowicach pod Lwowem, pisały wszystkie gazety. Sprawą żyła cała Polska. W procesie, w którym, jak się wydawało, oskarżona z góry była skazana, obrońcą Gorgonowej był adwokat Maurycy Axer. Już wtedy należał do czołówki polskiej palestry. Miał za sobą kilka wygranych trudnych procesów, w tym również polityczne. Jednak prawdziwy rozgłos zyskał dzięki sprawie Gorgonowej.

Jego zdjęcia z procesu publikowały największe polskie gazety. Mówiono o nim – adwokat od spraw beznadziejnych. W 1977 roku do tej historii wrócił Janusz Majewski, reżyserując film „Sprawa Gorgonowej”. Z przekazów rodzinnych i licznych publikacji o Maurycym Axerze dowiadujemy się, że urodził się 4 czerwca 1886 w Przemyślu, przy ulicy Jagiellońskiej 6, a zginął jesienią 1942 roku w obozie zagłady w Bełżcu. Okazuje się, że Axer nie zginął w Bełżcu, tylko został zastrzelony na przedmieściach Radymna.

Kierunek Bełżec

Łukasz Biedka, znajomy rodziny Axerów: – Mniej więcej dziesięć lat temu robiłem wywiad z Erwinem Axerem, synem Maurycego Axera. Pytałem głównie o jego brata Henryka. Rozmawialiśmy też o jego ojcu. Wtedy Erwin opowiedział mi, że kiedyś spotkał pewną kobietę, która powiedziała: „Pana ojciec uratował mi życie. W czterdziestym drugim roku jechałam z pana ojcem w jednym wagonie, w transporcie ze Lwowa do Bełżca. Pana ojciec namawiał mnie, żebym wyskoczyła i uciekała. Sam nie chciał uciekać, tłumacząc się słabym zdrowiem i wiekiem. Mówił, że dojedzie już do końca. W pewnym momencie nieomal mnie wypchnął i wyskoczyłam”. Ta historia potwierdzała dotychczasowe przypuszczenia, że Maurycy Axer zginął w obozie zagłady w Bełżcu – kończy Biedka. Z innych wspomnień Erwina wiadomo, że po raz ostatni widział ojca 1 września 1942 roku we Lwowie, na Akademickiej 10, przed kamienicą, w której mieszkali. Tego dnia Niemcy przeprowadzili we Lwowie aresztowania polskich oficerów rezerwy. Maurycy Axer wychodził rano do pracy, widząc ciężarówkę z aresztowanymi, która przejeżdżała obok jego domu i pomachał im, żeby dodać otuchy. Wtedy Niemcy zatrzymali auto, podbiegli do Axera, wepchnęli siłą na ciężarówkę i zawieźli do więzienia, na ulicę Łąckiego 1. Syn chodził potem i próbował interweniować, ale bez skutku.

fot. Jacek Szwic
– Od wujka wiem, jak zginął Axer, ten od sprawy Gorgonowej – mówi Marian Gil.

To nie było tak

Zaczęło się od telefonu. Zadzwonił do mnie Marian Gil, mieszkaniec Ostrowa (tego pod Radymnem) i powiedział, że wie, jak zginął Axer, ten od sprawy Gorgonowej. – Słyszałem o tym od mojego, nieżyjącego już wujka, Antoniego Jędrzejko, który był kronikarzem na własny użytek i spisywał ciekawsze wydarzenia z życia wioski i okolic – mówił dwa dni później Gil.

– Nieraz słuchałem opowieści wujka o czasach okupacji i pamiętam, jak kilka razy mówił, że w Ostrowie zginął słynny Żyd, doktor prawa, który uciekł z niemieckiego transportu. Ludzie go złapali i prowadzili procesją przez wieś do tak zwanej wartowni, gdzie był niemiecki posterunek. Ten mężczyzna prosił, żeby go puścili, mówił, jak się nazywa, że jest doktorem prawa i wielu ludziom pomagał bezinteresownie, że walczył za Polskę. Znaleźli się tacy, którzy chcieli mu pomóc, ale już nie było na to szans, bo Niemcy przejęli nadzór nad zatrzymanym i kazali zaprowadzić go na w kierunku kirkutu, koło Radymna i tam go zastrzelili.– Później dowiedziałem się, że chodziło o słynnego adwokata Axera, który bronił Gorgonowej i chciałem, żeby ta historia nie została zapomniana – powiedział Marian Gil, kończąc opowieść.

Pudełko marmolady

Okazało się, że tę historię znają też inni mieszkańcy Ostrowa. – Dobrze pamiętam, co opowiadała moja babka, Aniela Ośmak, która zmarła w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym – mówi Józef Pańczyszyn.

– To się zdarzyło w czterdziestym drugim roku, późną jesienią, bo były już przymrozki. Przy torach, koło kamiennego wiaduktu, pod niemiecką strażą pracowali robotnicy, ale nie przymusowi, tylko ludzie z okolicy, którzy się najęli do pracy. Tam, gdzie trwały prace, pociągi zwalniały, a dom babki Anieli, która mieszkała sama, był najbliżej torów i ten mężczyzna po wyskoczeniu z pociągu przyszedł do niej. Była przy tym też sąsiadka babki, Ukrainka. Hulawy się nazywała, ale nie chciała mieć z tym nic do czynienia, bo – jak mówiła – za to grozi śmierć. Mężczyzna, ubrany w porządny płaszcz podbity futrem, był porozbijany i zakrwawiony. Babka Aniela dała mu się czegoś napić i czapkę, bo swoją gdzieś zgubił, a następnie pomogła mu się obetrzeć z krwi. Potem chciała opłotkami zaprowadzić go do swojej rodziny, bo sama, wdowa, nie wiedziała, co zrobić. Szli poza ogrody, wolno, bo mężczyzna mocno kulał i wtedy przybiegli dwaj robotnicy pracujący przy torach, których wysłał Niemiec, bo widział, jak mężczyzna wyskoczył z pociągu. Chcieli mu zabrać zegarek, który miał na ręce, na co babka powiedziała, że Niemcy ich za to zastrzelą. Próbowała go jakoś ratować, ale odtrącili ją, aż upadła i zapytali,czy chce jechać razem z Żydami do gazu. Prowadzili go tak przez wieś, a on klękał, prosił i błagał, ale nic to nie pomogło. Babka trochę szła za nim, jednak widząc, co się dzieje, wróciła się, bo do wartowni bała się iść. Z wartowni poprowadzili Żyda prosto na żydowski cmentarz i tam został zastrzelony. Potem ludzie mówili, że ci dwaj, którzy na polecenie Niemców prowadzili go i zakopali ciało, dostali po pudełku buraczanej marmolady – kończy Pańczyszyn.

Na podstawie mapy z 1936 roku. 1 – miejsce, w którym Axer wyskoczył z pociągi. 2 – tu była nieistniejąca dzisiaj wartownia. 3 – tutaj Axer został zastrzelony.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 41/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium