Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 346/2016, Niedziela 11 grudnia 2016 r., Damazego i Waldemara
Opublikowano
Lubaczów
Martyno, walcz jak na bohaterkę przystało
Wracamy do historii 26-letniej Martyny Dziadury z Lubaczowa. Jej zmaganie z chorobą poruszyło wiele osób. Dzięki darczyńcom młoda kobieta przeszła bardzo owocną rehabilitację w Krakowie.
Po ćwiczeniach Martyna i Marcin zwiedzali Kraków.
Martyna była zupełnie zdrową osobą do 1 lipca 2014 r. Tego dnia zaczęła drętwieć jej ręka. Myślała, że to nadwyrężenie, ale już następnego dnia trafiła do szpitala. Z godziny na godzinę było coraz gorzej. Wieczorem zapadła w śpiączkę. Przez kolejne dwa tygodnie nie było z nią kontaktu. Lekarzom ciężko było postawić diagnozę. Jedne wyniki badań wykluczały drugie. W końcu padło rozpoznanie: toczeń układowy z zespołem antyfosfolipidowym, który doprowadził do udaru mózgu na tle niedokrwiennym. Choć Martyna wróciła do takiej sprawności, która pozwala jej być w miarę samodzielną, porusza się o kuli, ma problemy z mówieniem, a prawą ręką prawie nie rusza.

Ćwiczenia przynoszą efekt

Tę historię opisywaliśmy w Życiu Podkarpackim w maju. Cały czas przy Martynie jest jej narzeczony Marcin Kotyła. Z pomocą ruszyło Starostwo Powiatowe w Lubaczowie – dla niej został zorganizowany koncert charytatywny, którego gwiazdą był zespół Mr. Pollack. Dzięki pomocy naszych czytelników i innych darczyńców udało się. Na początku lipca Martyna rozpoczęła prywatną rehabilitację w Krakowie. Kilka dni wcześniej Marcin zaczął pisać bloga, na którym można śledzić losy Martyny. „Dzięki wpłatom od darczyńców mieliśmy w ogóle możliwość takiego wyjazdu, dziękujemy studentom z Rzeszowa i Zamościa, którzy to w znacznym stopniu sfinansowali ten wyjazd!” – napisał 7 lipca.
Codzienne ćwiczenia przynoszą efekt. Wyraźnie zwiększyła się wydolność Martyny i stabilizacja tułowia, poprawiła się także sprawność prawej ręki. Podczas rehabilitacji, po raz pierwszy od początku choroby, Martyna samodzielnie przejechała kilka metrów na rowerze.
– Rewelacja – tak oceniają efekty zabiegów.
Niestety nie tylko ćwiczenia zaprzątają głowę M. Dziadury. Równocześnie przebiega leczenie tocznia, dlatego co kilka tygodni musi się meldować w Lublinie, gdzie przechodzi wlewy endoksanu, czyli najogólniej mówiąc – leczenie chemią. Ostatnie dni Martyna znów spędziła w klinice, ale przed nią kolejna dawka ćwiczeń na w Krakowie.

Nigdy się nie poddam

– Długość rehabilitacji będzie zależała od zdrowia Martyny, jej samopoczucia, wyników toczniowych, ale również, jeśli nie przede wszystkim, od finansów – mówi Marcin. Martyna w ciągu minionego roku najwięcej czasu spędziła w szpitalach. W domu – łącznie około dwóch miesięcy. Wie, że ta ciężka, a momentami bardzo ciężka walka jeszcze się nie skończyła. Ma jednak konkretny cel – powrót do sprawności. I wierzy, że uda się go osiągnąć. W końcu jej motto brzmi: „Never give up” (nigdy się nie poddawać).
„Martyno i Marcinie, życzę Wam wytrwałości. Wasza historia podkreśla, że nigdy, ale to nigdy nie wolno się poddawać! Swoimi doświadczeniami możecie dać nadzieję innym ludziom znajdującym się w podobnej sytuacji... Jestem poruszona tą historią i bardzo Wam kibicuję oraz trzymam kciuki za kolejne zwycięstwa! Martyno, walcz, jak na prawdziwą bohaterkę przystało, bo nią właśnie jesteś!” – to jeden z komentarzy na blogu www.tynatru.blogspot.com. Tam można na bieżąco śledzić przebieg choroby i leczenia Martyny.

Dokonywać wpłat dla Martyny można na poniższe dane:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”, Stawnica 33, 77-400 Złotów, nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010, tytuł wpłaty: Dla Martyny Dziadura 212/D

Na rehabilitacji w Krakowie.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium