W noc sylwestrową policjanci i strażnicy miejscy nie biegali za ludźmi, a miasto wyglądało jak wymarłe.
Takiego pożegnania starego i powitania nowego roku jeszcze nie było. 21 grudnia zostało opublikowane rozporządzenie, które z powodu pandemii, oprócz zakazu urządzania imprez, funkcjonowania hoteli oraz stoków narciarskich, wprowadzało „godzinę policyjną” w sylwestra.
Tydzień później zostało znowelizowane, ale nie zmieniono w nim zapisów o tym, że w noc sylwestrową od godziny dziewiętnastej do szóstej rano obowiązuje zakaz przemieszczania się. Za złamanie groził mandat albo wniosek do sądu o ukaranie.
Niektórzy przypominali sobie stan wojenny, tylko że wtedy godzina milicyjna obowiązywała dopiero od dwudziestej drugiej. Natomiast prawnicy wyjaśniali, że rządzący nie mają prawa zakazać nam zwykłym rozporządzeniem tego, co gwarantuje nam konstytucja, czyli swobody przemieszczania się.
Tuż przed sylwestrem premier oświadczył, że żadnej godziny policyjnej rząd nie wprowadza, a jedynie „apeluje o pozostanie w domach”. Sprawdziliśmy, jak sylwester wyglądał w Przemyślu.
Kilka minut po dziewiętnastej spod Komendy Miejskiej Policji jeden za drugim wyjechały radiowozy. Zaczęła obowiązywać „godzina policyjna”. Od strony Winnej Góry już słychać było huk odpalanych fajerwerków. Na ulicach tylko gdzieniegdzie widać było pojedynczych przechodniów. Po dwudziestej zrobiło się całkiem pusto.
Na przyprószonych świeżym śniegiem chodnikach zero śladu stóp. Samochody jeszcze jeździły, ale godzinę później nawet na jezdniach było pustawo.

fot.Jacek Szwic
– Myślę, że to będzie spokojna noc – mówił Robert Pudysz, operator miejskiego monitoringu.
Dla starszego inspektora Straży Miejskiej w Przemyślu Roberta Pudysza nie był to pierwszy sylwester spędzony na służbie. Już od trzynastu lat dyżuruje w centrum monitoringu miejskiego. Przed sobą, na ekranach monitorów ma obrazy z dwudziestu dwóch kamer, które widzą, co się dzieje w mieście. Na pulpicie joystick, za pomocą którego może obracać kamerą i powiększać obraz.
– Wszystko, co widzą kamery, jest zapisywane, a w przypadku, kiedy któraś kamera widzi jakieś zdarzenie zagrażające bezpieczeństwu i wymagające interwencji, przełączam obraz do dyżurnego policji – wyjaśnia inspektor i zerka na monitory. – Dzisiaj jest wyjątkowo spokojnie i mam nadzieję, że do rana tak będzie.
W zupełnie innym nastroju był jeden z przemyskich taksówkarzy.
– Zwykle do północy miałem już kilkanaście kursów, a dzisiaj tylko dwa. Jednym słowem bryndza. Jeżdżę na postoju już ponad dwadzieścia lat, ale czegoś takiego na sylwestra nie pamiętam. Liczę, że może poprawi się po północy, kiedy ludzie będą wracać do domów – narzeka.

fot.Jacek Szwic
Kazimierzowska w noc sylwestrową wyglądała jak wymarła.
Na Rynku zwykle pół godziny przed północą był już tłum i ze wszystkich ulic dochodzili kolejni amatorzy sylwestra pod chmurką. Dzisiaj zupełnie pusto.
Nikt nie odlicza ostatnich sekund starego roku. Tylko nasilająca się kanonada i rozbłyski fajerwerków nad dachami przypominają, że to nie jest zwyczajna noc i mieszkańcy witają nowy rok. Pół godziny później umilkły ostatnie salwy i miasto wyglądało jak wymarłe[paywall].
– Tej nocy nie mieliśmy żadnych poważniejszych zdarzeń – mówi st. asp. Małgorzata Czechowska, pełniąca obowiązki oficera prasowego.
– Nie było wypadków ani kolizji. Policjanci interweniowali jedenaście razy, z czego pięć interwencji dotyczyło awantur domowych związanych z nadużyciem alkoholu. Podobnie sylwestrową noc oceniają strażnicy miejscy.
– Do Miejskiego Ośrodka Zapobiegania Uzależnieniom zawieźliśmy tylko jedną osobę, mężczyznę, który wrócił nietrzeźwy do schroniska dla bezdomnych i awanturował się. Oprócz tego mieliśmy jedną interwencję na ulicy Lwowskiej, związaną z zakłócaniem ciszy nocnej, która skończyła się pouczeniem – wylicza Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu.
Brak mandatów i poważniejszych zdarzeń związanych z sylwestrem to dobra wiadomość, ale jednak żal, że nie można było wznieść toastu i złożyć życzeń znajomym na Rynku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W TVPIS był Sylwester marzeń napirano na ekrany
Jak PiSlamisci nakazali tak było godzina pislacyjna też nikt nie śpiewał Na ulicach cicho sza
Miasto PiSowskie, więc dyscyplina musi być. Partia nakazała siedzieć i ślipieć w TVPiS.
Kolejna, ostatnia rocznica nie internowania "mlaskacza" odbiła się szczególną traumą. Dlatego dyżurni, partyjni wazeliniarze i dupowłazi zrobili na życzenie "Dżucze" "stanik wojenny" w sylwestra, aby dobrze się poczuł.
heniu,staiu,Jasiu,pisssiu,misiu POjebało was KOdziarze.Tłumy źle,pustki źle tłuki jedne.Najchętniej widzielibyście na ulicy maciorę na czele wściekłych macic,ale ona już uzbierała kasę na swoje długi i udaje,że zachorowała na Covida.W Y P I E R D A LA Ć !!!
Tak uzbierała kasę i śmieje wam się w pysk prostaki ha ha ha
My z humorem i sarkazmem, a pieniacze nie wytrzymują. Czyli "smoleński" lot "antoniego" nad kukułczym gniazdem.
W TVPIS był Sylwester marzeń napirano na ekrany
Jak PiSlamisci nakazali tak było godzina pislacyjna też nikt nie śpiewał Na ulicach cicho sza
kazdy siedzial jak mysz pod miotłą