27 listopada, w 60. rocznicę śmierci gen. Antoniego Chruściela ps. „Monter” w Gniewczynie Łańcuckiej oddano hołd dowódcy powstania warszawskiego. Wobec ograniczeń epidemicznych pod popiersiem generała w Gniewczynie kwiaty złożyła okrojona delegacja samorządowa, a tutejsza młodzież nagrała okolicznościowy film.
Szczególna estyma i szacunek wobec „Montera” w Gniewczynie Łańcuckiej jest uzasadniona faktem, że to właśnie tu generał w roku 1985 przyszedł na świat i spędził pierwsze lata życia. Zwykle daty związane z jego życiem celebruje się tu z większą pompą, w tym roku jednak uroczystości oddające hołd „Monterowi” ograniczyć[paywall] trzeba było do minimum. Do sprawy w kreatywny sposób podeszła społeczność szkoły w Gniewczynie, która zresztą nosi imię generała A. Chruściela. Wobec faktu, że młodzi ludzie nie mogli się spotkać w swoim gronie dla uczczenia patrona szkoły, nagrali filmik, w którym obecni uczniowie i absolwenci wyjaśniają powody, dla których czują dumę z faktu, że tak znakomita postać była ich krajanem. Od swoich uczniów nie była gorsza dyrektor palcówki Jadwiga Gwóźdź i umieściła na stronie szkoły nagranie, w którym przypomniała o zasługach „Montera” i w kilku słowach zwróciła się do społeczności uczniowskiej, wskazując te cnoty patrona, które młodzi powinni naśladować. Dopełnieniem uroczystości było spotkanie przy popiersiu gen. Antoniego Chruściela ps. „Monter”. Także tu obecna była delegacja uczniowska pod opieką dyrekcji szkoły, ale dla uczczenia dowódcy powstania warszawskiego pojawili się tu także samorządowcy. Delegacji przewodził wójt gminy Ryszard Jędruch, a jej członkami byli wiceprzewodniczący rady gminy Stanisław Kogut oraz przewodniczący komisji ds. oświaty, kultury i sportu Antoni Rzeczyca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie wiem,czy dobry to patron.Dzięki pomysłom tegoż osobnika z kumplami w Warszawie zgineło od 150 do 180 tysięcy Warszawiaków. Mało kto ma tak krwawy życiorys w XX wieku.
Nie wiem,czy dobry to patron.Dzięki pomysłom tegoż osobnika z kumplami w Warszawie zgineło od 150 do 180 tysięcy Warszawiaków. Mało kto ma tak krwawy życiorys w XX wieku.