Życie Podkarpackie nr 27/2020 Życie Podkarpackie nr 27/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 195/2020, Poniedziałek 13 lipca 2020 r., Ernesta i Małgorzaty
Opublikowano
Przemyśl
Czołgista z Żurawicy napisał książkę
Żołnierz 1. Batalionu Czołgów im. płk. Józefa Koczwary w Żurawicy nie tylko sprawnie porusza się w wojskowej rzeczywistości, ale ma także wyjątkowe zdolności literacki. Napisał ciekawą książkę, dotyczącą duszpasterstwa w Garnizonie Przemyśl.
Okładka książki „Duszpasterstwo Garnizonu Przemyśl w latach 1914 – 2017”, której autorem jest starszy chorąży sztabowy Grzegorz Kielar.
fot. ze zbiorów własnych
Okładka książki „Duszpasterstwo Garnizonu Przemyśl w latach 1914 – 2017”, której autorem jest starszy chorąży sztabowy Grzegorz Kielar.

Kilka dni temu Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej wydało książkę pod tytułem Duszpasterstwo Garnizonu Przemyśl w latach 1914 – 2017, której autorem jest starszy chorąży sztabowy Grzegorz Kielar. Praca opisuje zarys dziejów przemyskiego duszpasterstwa wojskowego (...)

artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
13 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Tadeusz 79.191.46.233 30.05.2020

Tytuł jest trochę mylący ponieważ opracowanie obejmuje ostatnie 100 lat.

Z okresu CK Austrii wymienione są tylko wyznania katolickie a protestanckie oraz mojżeszowe praktycznie pominięto a istniały i były wsród żołnierzy CK Austii a szczególnie Węgrów dominujące.


Okres II RP taki słodziutki a taki nie był.

Krytyczny okres PRL-u


Ale III PR też nie ma się czym pochwalic.


W kraju katolickim obecna świątynia garnizonowa miasta Przemyśl to była kapliczka pogrzebowa byłego szpitala wojskowego do której nawet trudno trafic.

Ale nie ma się czemu dziwic.

Kościoły wojskowe nigdy nie robiły kasy wiec padają jak muchy.



user
Przemyski obserwator 5.184.192.241 14:41:50 30-05-2020

Drogi mój adwersarzu Judo zwany Tadeuszem. Wiem że na słowo religia a szczególnie w  stosunku do Kościół a Katolickiego masz zawsze awersję i zawsze zdanie negatywne w przeciwieństwie do mojej osoby ale przypomnę że  oprócz dominującego wyznania rzymsko katolickiego drugą z  kolei religią nie był protestantyzm a  kościół katolicki obrządku wschodniego czyli  Unicki oraz bliżej ówczesnej granicy wschodniej i południowej wyznania prawosławnego. Religia protestancka w Polsce południowo wschodniej, Galicji była nieliczna, niemal szczątkowa choć oczywiście były niewielkie wspólnoty różnych odłamów protestantyzmu oraz świadkowie Jehowy.  Wspominasz o religii mojżeszowej, dobrze bo była istotna w ówczesnych wyznawcach czyli społecznościach żydowskich różnych orientacji. Jeśli chodzi o  duszpasterstwo wosjkowe, było w Polsce od niemal 1000  lat czyli od Mieszka I i jego Wojów, nigdy tego nie krytykowano i nie kwestionowani  za wyjątkiem obecnych czasów gdzie  przeważnie złośliwi i niedouczeni smarkacze anonimowo opluwają wszystko co związane z wiarą, Kościółem Katolickim , również z obecnością kapelanów w wojsku i innych służbach których komuniści w okresie tzw. Ludowej formalnie usunęli z wojska i innych formacji mundurowych. Aby było jasne obecnie w okresie 75 lat pokoju w Europie osobiście jestem  zwolennikiem  utrzymywania służb duszpasterstwa mundurowego na minimalnym niezbędnym poziomie. Tyle uzupełnienia. Pozdrawiam





user
kasander 89.68.175.84 30.05.2020
To jest nieprawda, że "komuniści"  w okresie Ludowej usunęli formalnie kapelanów z wojska. Wówczas duszpasterstwo wojskowe było sprowadzone do roli jaka się Tobie marzy w tej chwili tzn. minimalnego, niezbędnego poziomu. Każdy garnizon wojskowy (miejscowość gdzie stacjonowała jakakolwiek jednostka) miał swojego etatowego kapelana garnizonu. Przemyśl w tym czasie miał na etacie 3-5 kapelanów w różnych latach i bodajże jedną siostrę zakonną.

Obecna kapliczka garnizonowa to nie była żadna kapliczka pogrzebowa szpitala wojskowego lecz normalna kaplica w której w każdą niedzielę któryś z kapelanów wojskowych odprawiał msze dla chorych hospitalizowanych w szpitalu (także miejskim) nawet w czasach głębokiej komuny.
user
wojskowy przemyski obserwator 83.31.145.47 23:36:48 30-05-2020

Nie pisz bzdur jeśli nie wiesz prawie  nic w temacie. W Garnizonie Przemyśl (kilka jednostek w okresie PRL) a piszę o latach 60 - 89 które osobiście pamiętam i doświadczyłem rezydował 1 (jeden) kapelan wojskowy ks. płk Józef Mroczek który odprawiał  msze święte w pojezuickim przedwojennym Kościele Garnizonowym pod wezwaniem Najświętszego  Serca Jezusowego (obecnie Katedra Grekokatolicka). Często na msze w tymże kościele uczęszczałem . Nadmieniam że tenże nieżyjący od lat  ksiądz kapelan nie miał formalnego wstępu do jednostek wojskowych i sztabów np. WKU. Dodam jedynie że LWP opłacało kapelanowi pensję oraz zapewniało mieszkanie służbowe o ile pamiętam na ul. Mickiewicza.   Wiem jedynie że na terenie 114 szpitala funkcjonowała kaplica gdzie podobno (nigdy nie byłem) odprawiano  św.  dla wszystkich wiernych , również chorych żołnierzy  służby czynnej i chętnych  nie bojaźliwych oficerów i podoficerów LWP. Tyle w temacie , możesz się

zapoznać.

user
kasander 89.68.175.84 10:55:03 31-05-2020

"...Nie pisz bzdur jeśli nie wiesz prawie  nic w temacie..."
Tak piszą tylko nieucy i niewychowani ale o to musisz mieć pretensje do swoich rodziców.
Jak widać nie miałeś formalnego dostępu do wiedzy dotyczącej duszpasterstwa wojskowego w owych czasach. Popytaj mądrzejszych, poszperaj w archiwach.

user
Jan 31.183.188.244 30.05.2020

Książki  na pewno nie przeczytam ale  odniosę się do tematu  poruszonego   w tym wątku.    Patrząc chronologicznie  w pierwszej kolejności widzę Polaków ale tez i inne narodowości  zwłaszcza ze strony wschodniej /Białorusinów i Ukraińców/  wcielonych do  poszczególnych armii najjaśniejszych cesarzy którzy byli zobowiązani do wzajemnego mordowania się  , nad umierającym pochyla się  duchowny zapewniając go że trafi do nieba w chwale bo spełnił swój obowiązek. Idąc dalej, w czasie II w.św.   na różnych frontach  po całej Europie   Polacy umierali za Ojczyznę  jedni za   kapitalistyczną  drudzy za ludową  a duchowny pocieszał umierających  bo czeka go  zbawienie i wieczny żywot w zaświatach za spełnienie swego żołnierskiego obowiązku podczas  gdy trzech przywódców w Jałcie ustalali nowe granice państwa i strefy wpływów. Dzięki wyjątkowemu zbiegowi okoliczności, jak zauważa przemyski obserwator  , od  75 lat  żyjemy w pokoju i niech tak zostanie.   

Dzisiaj mamy armię zawodową  która   spędza niedziele i święta w domach, nie mają żadnych przeszkód żołnierze  jak i inne służby  aby  chodzić do kościoła jeśli sobie tak życzą. Utrzymywanie armii kapelanów w obecnych czasach jest chore. Potrzebni są  psycholodzy aby pomagać w zmaganiu się ze stresem skutkującym często wpadnięciem w nerwicę czy inne choroby umysłowe.  Jestem za rozdziałem państwa od kościoła, nie zwalczam kościoła bowiem jest potrzebny na wielu płaszczyznach osobom wierzącym. Jednak w wojsku czy w innych służbach potrzebni są specjaliści  zwłaszcza w dziedzinie 

psychologii.  Zapytajcie o zdanie żołnierzy którzy powrócili z misji  gdzie zetknęli się  z działaniami wojennymi , dzisiaj korzystający  z porad psychologów i psychiatrów.   Zapewne  nikt im nie przeszkadza jak  zechcą  pójść do kościoła.

user
Tadeusz 79.191.46.233 17:37:36 30-05-2020

Odnosnie stresu bojowego u zołnierzy biorących udział w bitwach całkowicie się z toba zgadzam. A szczególnie co z tego może wyniknąc.

 

Polska tegoż tragicznie doświadczyła kiedy to żołnierze  z wojny polsko rosyjskiej w 1920r najbardziej brutalnej  jakiej doznaliśmy w naszej historii  wracali do domu z bardzo silnym urazem stresu bojowego.

Zamiast poddać ich rehabilitacji z zaburzeń psychicznych  każdy z nich jeżeli chciał mógł zostać osadnikiem wojskowym  na Wołyniu i Galicji Wschodniej.

Niestety stres dawał o sobie znać na każdym kroku w życiu cywilnym.

Narobili tyle gnoju w spotkaniu z tubylcami,ze ci ostatni  za doznane krzywdy przy sprzyjającej sytuacji dosłownie mordowali nas czym popadło,że do dzisiaj z trwogą to wspominamy.




user
Jan 31.183.188.244 18:06:57 30-05-2020

Zapewne osoby z zaburzeniami pośród osadników wojskowych się  trafiały, tak samo jak trafiały się pośród duchownych grekokatolickich namawiających swoich wiernych   do mordowania swoich sąsiadów a często i spokrewnionych z racji mieszanych małżeństw.  Z tym ze nie wiem ile było   przypadków popełnienia morderstwa ze strony osadników wojskowych na  ludności cywilnej. natomiast  znana jest co najmniej w przybliżeniu liczba ofiar  "błogosławionego" ludobójstwa

user
Tadeusz 79.191.46.233 19:31:18 30-05-2020

Zaburzenia psychczne wśród osadników wojskowych na Kresach to była norma z nielicznymi wyjątkami. Natomiast u osadników cywilnych praktycznie nie występował.

Ilość  byłych żołnierzy z urazami bojowymi była porażająca.

Oddział psychiatryczny 6 Szpitala Okręgowego we Lwowie prowadzony przez mjr dr Łukaszewicza rozrastał się  w zawrotnym tempie . Tempo było tak zawrotne,że zaszła konieczność powołania

oddzielnego wojskowego szpitala psychiatrycznego w Kulparkowie pod Lwowem na skromnej bazie zakładu psychiatrycznego CK Austrii. 

Szpital liczył około 200 łóżek stale zajetych przez pacjentów byłych wojskowych.

O skali problemu świadczy też fakt,że we Lwowie w II RP leczono tylu wojskowych z urazem bojowym co we wszystkich pozostałych szpitalach w II RP. Ale to był tylko wierzchołek góry lodowej.

Z urazem bojowym  byłych żołnierzy tak na Wołyniu jak też wschodniej Galicji dotknietych tą choroba było co najmniej 10 razy tylu żołnierzy niż tych poddanych leczeniu. 

Opracowanie w temacie zawdzięczamy komendantowi szpitala okręgowego we Lwowie płk dr Stroińskiemu,które zostało utajnione




user
Antoni M 31.0.21.12 30.05.2020

A mnie ciekawi rozdział o wizycie " ministra" misiewicza - kto organizował przyjazd,kto trzymał parasol podczas deszczu,kto płacił za obiad. A ha  i czy paczki co tydzień szły do więzienia od kwatermistrza.

user
Zdegustowany przemyski obserwator 5.184.192.241 16:36:12 31-05-2020

Do  kasandera czy kasandra. Nie dosyć że wypisujesz durniu kraczący gorzej niż Kasandra nieustnne brednie, bez żadnej wiedzy w temacie to jeszcze ruszasz pamięć nieżyjących moich rodziców. Masz głąbie szczęscie że  jesteś anoninimowym trolem, masz szczęście. 



user
kasander 89.68.175.84 08:20:41 01-06-2020

Tym samym potwierdziłeś , że jesteś tylko prymitywnym chamem.

user
WIKARIUSZ 85.11.84.251 01.06.2020

Krótki kur@a ten artykuł

nr 27/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium