Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 346/2016, Niedziela 11 grudnia 2016 r., Damazego i Waldemara
Opublikowano
Przemyśl
Polska – Ukraina. Poplątane dzieje
Z okazji 95. rocznicy podpisania umowy pomiędzy Józefem Piłsudskim a Symenem Petlurą w sobotę, 7 czerwca, w Narodowym Domu Ukraińskim w Przemyślu odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa, którą prowadził prof. nadzw. dr hab. Wacław Wierzbieniec, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej w Jarosławiu.
fot. Jacek Szwic
Panachyda na cmentarzu.

Niespełniony sojusz

W kwietniu 1920 roku, w czasie wojny polsko-bolszewickiej rząd polski zawarł tajną umowę z Ukraińską Republiką Ludową. Umowa przewidywała, że Rzeczpospolita Polska uznaje istnienie Ukraińskiej Republiki Ludowej i rezygnuje z roszczeń do ziem sięgających granicy sprzed rozbiorów 1772 roku. 
Granica miała przebiegać na Zbruczu, przecinając Wołyń i dalej na północ od Prypeci. Tym samym Ukraina zrzekała się terenów leżących na zachód od wyznaczonej linii granicznej. Oba kraje zobowiązały się do niezawierania międzynarodowych umów skierowanych przeciw sobie oraz gwarantowały zapewnienie praw ludności ukraińskiej zamieszkującej Polskę i polskiej mieszkającej na terenie URL. 
artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
6 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Gość 94.254.193.25 10.06.2015

Jak to się skończyło 23 lata później, to wszyscy wiemy. Siekiery, widły, piły i sztachety tylko furczały.....

user
\\m/ 31.183.222.5 16.06.2015


user
\\m/ 31.183.222.5 16.06.2015


user
xx 31.183.243.0 19.06.2015

Obecnie na Ukrainie powtarza się historia podobna /tylko Polska nie prowadzi wojny z Rosją na szczęście / jak 95 lat temu kiedy został zawarty Sojusz Piłsudski-Petlura Polska wsparła materialnie i sprzętowo ukraińską armię licząc na znaczną jej pomoc jednak większość społeczeństwa ukraińskiego nie poparła swego generała Symon Petlura by być wolnym państwem i uznali zwierzchność Rosji- czerwonych .Dziś jest prawie podobnie i skoro Ukraińcy nie są sami zainteresowani by stać się wolnym zjednoczonym państwem to ich problem nie nasz , jak widać historia zatoczyła koło czas by naród ukraiński wyciągnął wnioski a przede wszystkim zapoznał się z własną historią ,że prócz bandery mieli wcześniej znacznie światlejszych patriotów jak Symon Petlura z których mogą brać przykład . 

user
zip0v 83.28.255.21 06.09.2015

A dom Polski we Lwowie? Liże dupę banderowskim pomiotom i faworyzuje ich w stosunku do polskich studentów.

user
mon-tini 164.126.148.177 06.09.2015

Panuje dość powszechny pogląd, że współcześnie znaczący polityk na arenie międzynarodowej kiedy ma dwie propozycje spotkania; z innym mężem stanu lub z prezesem firmy generującej jedne z największych przychodów wybiera tego drugiego.  Takie mamy czasy. Tego nie widać, bo to niezgodne z prawem międzynarodowym i nikt wprost nie powie, że biznes rządzi światem bardziej niż politycy.


Polska bardzo interesuje się Ukrainą, bo to duży kraj i widzi w tym swój interes. Polski biznes chce tam zarabiać sam lub jako pośrednik Zachodu. Biznes nie zna sentymentów. Przemyśl jest bardzo sentymentalny, dlatego ma taką stopę bezrobocia i nie ma biznesu na skalę umożliwiającą zaspokojenie potrzeb ludzi, którzy chcą tu pracować. Wydaje mi się, że Ukraina interesuje się Polską mniej, niż Polska Ukrainą, bo nasi wschodni sąsiedzi widzą dla siebie  mniejsze możliwości zarabiania u nas.


Potwierdzają to dane GUS, które wskazują, że Ukraińcy na zakupy w Przemyślu wydają  zdecydowanie więcej, niż  my na zakupy u wschodniego sąsiada. Moim zdaniem należy się tylko cieszyć, że do wyludniającego się miasta o słabej kondycji gospodarczej jeszcze ktoś przyjeżdża. A regularnie spotykam się z pełnymi agresji komentarzami, że jakiś Ukrainiec miał dużo jednego produktu w koszyku. Od 25 lat nie mamy problemów z pustymi pułkami sklepowymi, więc skąd te lęki, że nam cały asortyment danego produktu z miasta wywiozą?


Z ciekawości sprawdziłem kiedyś czy i ewentualnie co pisze się o Przemyślu w prasie lokalnej w największych polskich miastach. Wnioski: przylgnęła do nas łatka  prowincji, która nie rozumie procesów, jakie obecnie zachodzą w Polsce i decydują o rozwoju poszczególnych miast.


Przemyślanie skoncentrowani na zbrodniczej działalności części Ukraińców  na swoich rodakach w pierwszej połowie XX wieku, na ogół nie reagują na inwestorów amerykańskich, brytyjskich czy niemieckich, ale na punkcie Ukraińców mają obsesję. Jak zachodni kapitał kupi kolejny interesujący teren w Przemyślu (zazwyczaj z przeznaczeniem na supermarket), to praktycznie nie jest to komentowane w złowrogim nastroju. Natomiast potencjalny  inwestor ukraiński wywołuje ogrom negatywnych emocji.


Kolejną ciekawą kwestią jest stosunek przemyskiej mniejszości ukraińskiej do swoich rodaków, którzy przyjeżdżają tu do pracy… Generalnie jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. Przykładowo w Polsce Nasze Słowo ocenia się jednoznacznie. Polscy patrioci w Przemyślu  generalnie nie potrafią konstruktywnie wyrażać swoich racji i pretensji do mniejszości ukraińskiej.


Piszę to wszystko z pełną świadomością, że w rzeszowskich mediach pojawiło się wiele nieobiektywnych artykułów o Przemyślu, cały problem jest złożony , a w obecnej stolicy naszego województwa niejednokrotnie panowała postawa: ponieważ w Przemyślu tylko się kłócą te pieniądze, podobnie jak wcześniejsze zamiast do nich, trafią do nas. 

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium