Życie Podkarpackie nr 30/2020 Życie Podkarpackie nr 30/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 216/2020, Poniedziałek 3 sierpnia 2020 r., Lidii i Augusta
Opublikowano
Jarosław, Jodłówka
W pół kroku do marzeń
Historię pani Krystyny Kielar z Jodłówki, wychowującej 26-letniego syna cierpiącego na podkorowy zanik mózgu opisywaliśmy wiosną ubiegłego roku. Opowiadała nam wówczas, że jej największym marzeniem jest postawienie w miejsce rozpadającej się drewnianej chaty domu z prawdziwego zdarzenia. W rok później jest o krok od realizacji tego marzenia, ale do pełni szczęścia jeszcze trochę brakuje.
Przed nowym domem
fot. Bartłomiej Pacek
Przed nowym domem

Podczas pierwszego spotkania pani Krystyna podjęła nas w kurnej niemal chacie. W budynku był wprawdzie piec, gliniane ściany i kilka wymienionych siłą uporu i wyrzeczeń plastikowych okien, ale z prawdziwym domem niewiele miał wspólnego. Zwichrowany przeciekający w wielu miejscach dach. Ściany z gliny i drewna, uginające się pod ciężarem jego konstrukcji, połatane watą, tam gdzie szpary i pęknięcia robiły się naprawdę paskudne. No i lokatorzy. Kamil, 25-letni wówczas mężczyzna, z ciągle napiętymi mięśniami, powodującymi, że nienaturalne wykrzywienie kończyn jest codziennością. Kamil, który ze światem porozumiewa się mimiką i gestem, cichymi pomrukami. I pani Krystyna, sama opiekująca się dorosłym, o inteligencji i sprawności kilkulatka. Schorowana i wyraźnie zmęczona. Płacze tylko wtedy, kiedy opowiada o niepełnosprawności syna. O problemach dnia powszedniego mówi z zawziętością, ale spokojnie. – Żyjemy skromnie, ale starcza nam co mamy. Tylko ten dom – mówiła nam wtedy.

Tak wyglądał dom Pani Krystyny w 2018 roku
fot. Bartłomiej Pacek
Tak wyglądał dom Pani Krystyny w 2018 roku

Na wyciągniecie ręki

Dzięki zainteresowaniu mediów, dzięki ludziom dobrej woli, a przede wszystkim koordynacji całej zbiórki przez innego niepełnosprawnego, Marcina Górala z Łowiec, którego pani Krystyna nie nazywa imaczej jak „Anioł”, na „ten dom” udało się zebrać ponad 110 tys. zł. Drugie tyle dołożyła Pani Krystyna z własnych oszczędności i dzięki pieniądzom od córki. – Jak udało się zebrać te 220 tysięcy to ja sobie myślałam, że ja za to spokojnie dom postawię i jeszcze na kostkę starczy – mówi Pani Krystyna. W międzyczasie pomoc zadeklarowały firmy budowlane. Ten miał dać okna, tamten zasponsorować farby, jeszcze inny pomóc w pracach. Wydawało się, że spełnienie marzeń jest na wyciągniecie ręki...

Kiedy spotykamy się z panią Krystyną po raz drugi, jej nowy dom już stoi. Jest zamknięty, ale w stanie surowym. Pani Krystyna i jej syn mieszkają w lokalu komunalnym. – Jest nam tu dobrze – przekonuje Pani Krystyna – ale chciałoby się być już na swoim – dodaje z uśmiechem. Uśmiecha się zresztą jakby częściej. Kamil z kolei jest bardziej niż podczas naszego ostatniego spotkania ruchliwy, coraz to chwyta za torbę, gdzie schowany jest aparat, w ten sposób z uporem domaga się, by zrobić mu zdjęcie
W pół kroku do marzeń
fot. Bartłomiej Pacek
Tego domu już nie ma
W pół kroku do marzeń
fot. Bartłomiej Pacek

– Kamil skończył szkołę, jest w ŚDS w Pruchniku, jeździ na zajęcia, na wycieczki, ostatnio był nawet na Węgrzech – opowiada z dumą w głosie matka. Pytana o stan zdrowia chłopaka, a właściwie już mężczyzny, odpowiada, że nadal zmagają się dawnymi problemami, był okres, kiedy wydawało się, że Kamil przestanie chodzić. – Na szczęście rehabilitacja bardzo pomogła – mówi pani Krystyna, jakby wygrała los na loterii. Na pytanie co dalej z domem, macha tylko ręką. – Powolutku się go wykończy – dodaje po chwili.

Zderzenie z rzeczywistością

Domek jest rzeczywiście ładny. Niewielki. Parter i funkcjonalne poddasze. Są media. Jest dach, który wreszcie nie przecieka. Ale otwory okienne zieją pustką. W opowieści pani Krystyny o przebiegu budowy wiele jest pauz, trochę rozczarowania. Po tym, jak opadła medialna wrzawa, niektóre deklaracje pomocy straciły ważność. Pani Krystyna zgromadzonymi pieniędzmi gospodarowała, jak potrafiła. Może mogła lepiej. Wydaje się jednak, że zderzenie z rzeczywistością było trudne. Pieniądze, jak to przy budowie, rozchodziły się w zastraszającym tempie. – Sama rozbiórka i wywiezienie pozostałości starego domu kosztowały kilka tysięcy – mówi pani Krystyna. Do tego fundamenty podpiwniczenie, postawienie ścian, schodów, dach. Mnożyły się trudności. – Żeby mogła dojechać gruszka z betonem, trzeba było utwardzić drogę, poprzycinać konary – opowiada.

W pół kroku do marzeń
fot. Bartłomiej Pacek

Drugi raz o pomoc nie poprosi

Do zrobienia jest jeszcze całkiem dużo: ogrzewanie, okna, wylewki. O wykończeniach wnętrz pani Krystyna nawet nie myśli. – Żeby tylko można było wejść i mieszkać, resztę zrobi się z czasem – przekonuje. Na razie pieniądze się skończyły. Znów trzeba po gospodarsku odłożyć parę złotych i pójść dalej z robotą. Tak jest z np. oknami. – Mam zamówione 4, niedługo przywiozą – mówi z tonem zadowolenia w głosie.

Wygląda na to, że Pani Krystyna zawzięła się i swój wymarzony domek wystawi, nawet gdyby miała to zrobić sama i nawet gdyby miało to potrwać kilka kolejnych lat. Pytana o to, czy potrzebuje pomocy, milczy. Drugi raz o nią nie poprosi, tym bardziej że już teraz niejednego we wsi w oczy kole, że „willę pobudowała za cudze”. Wyciągniętej ręki jednak nie odrzuci, telefon od osoby, która chciałaby wesprzeć jej walkę o marzenia i godne życie na pewno odbierze. Numer jest w dyspozycji redakcji.

3 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Gość 185.25.120.101 13.11.2019

Piętrowy dom? Nie wystarczyłby parterowy, zwłaszcza gdy dziecko ma problem z chodzeniem?

user
x 213.189.49.242 11:55:25 14-11-2019

Jest tez córka, pewnie z czasem będą wnuki. Nie zawsze da się budować szeroko..czasem trzeba w górę.


user
Roman 143.97.2.129 22:38:26 17-11-2019

Dom budowany jest na starym obrysie budynku domu dwuizbowego więc GOŚCiU zastanów się jaka byłaby powierzenia tego domu . Po drugie łazienki nie było , mieli wychodek a kąpiel odbywała się w dużej misce . Jeśli chcesz pomóc to nie myśl w ten sposób . Pozdrawiam i oby się udało dokończyć ten domek 

nr 30/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium