Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Region, Dybków
Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Sąsiedzkie utarczki przerodziły się w wojnę
Sąsiedzki spór co jakiś czas opiera się o gazety i regularnie ociera o sąd. Powody są co najmniej błahe, ale emocje pomiędzy zwaśnionymi sąsiadami sięgają zenitu. Mieszkańcy Dybkowa pod Sieniawą opinii na wspomniany temat wygłaszać nie chcą, argumentując: – Szkoda języka strzępić, chcą się kłócić, to niech się kłócą. Ot taka ich natura.
fot. Beata Olejarka
Henryk Grabowiec twierdzi, iż przez niekończące się swary nie może zostawić domu i spokojnie wyjechać do pracy za granicę, bo nieustannie jest targany po sądach i zmuszany do reakcji za sprawą sąsiedzkich prowokacji.

O sporze w Dybkowie w Życiu Podkarpackim można było przeczytać przynajmniej dwa razy. Mimo iż pokazaliśmy już wojnę Henryka Grabowca (l. 55) z sąsiadami, a sprawa wielokrotnie znajdowała swój finał na wokandach sądów, emocje nie stygną. Dlaczego sąsiadujący ze sobą ludzie zamiast żyć w zgodzie, bezustannie drą ze sobą koty? 

Raz pokazałem, że mam rację, to mnie dręczą

Henryk Grabowiec bardzo się emocjonuje, opowiadając o swoich trzech sąsiadach, z którymi pozostaje w konflikcie od 2008 roku. – Kiedy byłem członkiem rady sołeckiej, zwróciłem sąsiadce z naprzeciwka uwagę, żeby jakoś rozwiązała problem, który trapił całą wieś. Ma swoją firmę, przyjeżdżały do niej 40-tonowe samochody z drzewem, które niszczyły drogę, po której mogą się poruszać pojazdy do sześciu ton. Wówczas zaczęła się gehenna. Od tego czasu ona wraz ze swoją rodziną, która mieszka w moim otoczeniu, utrudnia mi życie. 

Notorycznie dzwonią na policję, gdzie pracuje członek ich rodziny i za każdym razem dostajemy mandat – żali się mężczyzna. – A to za kurę, która wyszła na ulicę, a to za mycie auta na podwórku.  Teraz robią wszystko, bym nie mógł ogrodzić swojej posesji, bo nie chcą mi wyciąć drzew, które rosną w granicy. Najgorszy problem mam z budynkiem gospodarczym, na którego budowę wyłożyłem ponad 50 tysięcy złotych. Najpierw sąsiad podpisał mi zgodę na to, by mógł stać przy granicy. Nawet sam pomagał w tynkowaniu i wziął ode mnie 2 tysiące, podpisując porozumienie. Na wszystko mam urzędowe dokumenty – pokazuje papiery H. Grabowiec. – Teraz krzyczy, że dokument anuluje i dąży do rozbiórki budynku. Sprawa jest w sądzie administracyjnym w Warszawie. Nie rozumiem, po co naciągają mnie na takie koszty, skoro sami nie są w porządku. Gdybym był winny, już dawno by mnie ukarano, a tak tylko się szarpiemy – mówi pięćdziesięciopięciolatek.

Pani jest głupia, a na policję dzwoni on

Kiedy rozmawiamy z sąsiadami Henryka Grabowca, na samym początku słyszymy, że z mężczyzną będą rozmawiać wyłącznie na sądowej wokandzie. Kiedy zaczynamy zadawać pytania, kobieta wraz z sąsiadem mocno się ożywiają, po czym kłócą bez opamiętania, wyciągając sprawy z przeszłości. 
fot. Beata Olejarka
O sporze w Dybkowie w Życiu Podkarpackim można było przeczytać przynajmniej dwa razy.

W końcu sąsiad H. Grabowca stwierdza, że nie ustąpi, póki nie doprowadzi do rozbiórki pomieszczenia gospodarczego na podwórku pięćdziesięciopięciolatka, gdyż według niego to on jest przyczyną wszystkich problemów, bo przez niego musiał zatrzymać budowę swojego niedokończonego domu.

Ponadto mężczyzna wraz z kobietą zarzucają H. Grabowcowi, że to on ciągle wysyła do nich policję, przez co zmuszeni są zmienić miejsce zamieszkania. Zwaśnieni sąsiedzi spierają się również o kilkanaście centymetrów granicy. 

Okoliczni mieszkańcy wolą się nie mieszać w sąsiedzki spór. Często wzywana policja radzi zwaśnionym stronom, by wszelkie kwestie sporne rozwiązywały przed sądem. Chwilowo problem rozwiązywała interwencja dziennikarska, ale po pozbyciu się jednego pojawiły się dwa następne. Być może w całej kłótni chodzi o wzajemne piętrzenie złośliwości i prowokowanie do zwady. Może cała sprawa to temat na koleją część popularnego filmu o sąsiadach, którzy kłócili się o kawałek miedzy, a przy całej wzajemnej niechęci nie potrafili bez siebie żyć.

artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę