Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Region, Grochowce
Przez nowotwór stracił pół twarzy, a jego walka ciągle trwa
Mimo dramatu pan Zenon nie ma zamiaru się poddawać. Niezwykłą siłą ducha zadziwia osoby zdrowe, innych chorych, a nawet lekarzy.
fot. Paweł Bugira
Kilka lat temu pan Zenon dostał od siostry zakonnej pracującej w parafii obrazek z relikwią Jana Pawła II. Od tej chwili obrazek towarzyszy mu podczas każdego pobytu w szpitalu. – Wierzę, że z nim wygram – mówi.

Poważna i długa batalia o zdrowie 40-letniego wówczas Zenona Remedzy z Grochowiec zaczęła się w 2003 r., od niepozornej plamki na twarzy. Niepozornej z początku, później zaczęła się z niej sączyć krew, a lekarze nie mieli wątpliwości: trzeba operować. Nowotwór został usunięty w całości, a miejsce, w którym się pojawił, oczyszczone. – Mąż przeszedł naświetlania. Po tym było może ze dwa lata spokoju – opisuje Małgorzata Remedza.

Nowotwór zaczął się odradzać. Najcięższe chwile były dopiero przed nimi. Kolejne operacje, radioterapie, brachyterapie i przeszczepy skóry. Zabiegów było tak wiele, że Remedzowie nie potrafią wskazać ich dokładnej liczby. Na pewno kilkanaście. W tym kilka bardzo poważnych. Po jednej z nich pan Zenon przez trzy tygodnie leżał w śpiączce. Podniósł się jednak. Nie pierwszy raz i nie ostatni. – Nie ma prawa, żebym ja się miał poddać – mówi.

W wyniku choroby stracił pół twarzy: oko, nos i górną szczękę. Aby uzupełniać braki, lekarze brali skórę z nóg, rąk, pleców. W zasadzie cały jest pokryty bliznami. Twarz zasłania opatrunkiem. – Powrót do normalnego wyglądu jest możliwy, tylko najpierw trzeba zatrzymać postęp raka. Lekarze już przymierzali się do operacji plastycznej i tymczasowej protezy – mówi pani Małgorzata.

Czerpie radość z życia i cieszy się każdym dniem

Swoją postawą zmienia spojrzenie na świat innych ludzi. W szpitalu spotkał 82-letniego mężczyznę. Ten nie mógł się nadziwić, jak człowiek w takim stanie, pozbawiony części twarzy, może się uśmiechać i być pełen życia. – Ta moja choroba jest niczym wobec pana – wspomina słowa starszego mężczyzny Z. Remedza.

Zadziwia też lekarzy. Uparł się, że będzie jadł ustami, chociaż górnej szczęki nie ma wcale. – Mówili: pan nie da rady. Powtarzałem: dam radę. Dawali mi rurkę do przełyku i żołądka, ale odrzuciłem. Jem praktycznie wszystko, tylko musi być trochę bardziej rozdrobnione – mówi.

Po wielu operacjach nerwy twarzy ma tak zmieszane, że trudno jest zrobić mu znieczulenie. Po jednym z zabiegów kilka szwów miał zakładanych „na żywo”, bo udało się znieczulić tylko pół rany. – Lekarz bardziej to przeżywał niż ja – relacjonuje pan Zenon.

– Mąż ma w sobie ogromną siłę. Mimo choroby nie poddaje się, mówi: muszę żyć, wszystko wytrzymam. Nigdy nie był załamany, lubi żartować. I lekarze mówią, że to jest duży plus – opowiada pani Małgorzata.

Ostatnia szansa

Choroba jednak nie daje za wygraną. Na twarzy pana Zenona pojawił się kolejny ubytek, wywołany atakiem nowotworu. – Jest to taki typ raka, który nie daje przerzutów na inne organy, ale koncentruje się wokół jednego miejsca – wyjaśnia małżeństwo.

Operacje i naświetlania nie wchodzą już w grę. Jedynej szansy lekarze upatrują w chemioterapii w tabletkach. – Według ich opinii okazuje się bardzo skuteczna. Tyle że ten lek nie jest zarejestrowany w Polsce i sami musimy uzbierać pieniądze na jego zakup – mówi pani Małgorzata. Wstępnie leczenie zaplanowane jest na pół roku. Koszt takiej terapii to około 120 tysięcy złotych. Leczenie trzeba zacząć już w styczniu. Na pierwsze dawki udało się zebrać potrzebne pieniądze. Trzeba jednak zabezpieczyć środki na kontynuację terapii. Pan Zenon znajduje się pod opieką specjalistów ze Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie i Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Pieniądze na leczenie można wpłacać na specjalne subkonto. – W pomoc zaangażowało się wiele osób, sprawę nagłośnili księża w dekanacie. Wszystkim z całego serca dziękujemy – mówią Remedzowie. 

Wpłat na leczenie Zenona Remedzy można dokonywać na subkonto w Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, nr konta BZ WBK SA: 65 1090 1665 0000 0001 0373 7343 w tytule wpisując: ZENON REMEDZA.

Można również przekazać 1 proc. podatku: KRS 0000 174 486 z dopiskiem ZENON REMEDZA

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę