Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
STARE OLESZYCE
Tajemnicze zaginięcie Tomasza Mroza. Mężczyzna może być ranny
Wciąż trwają poszukiwania 32-letniego Tomasza Mroza, który przed tygodniem miał wypadek samochodowy. Tuż po zdarzeniu mężczyzna zaginął. – Nie miał powodów, żeby zniknąć. Na pewno nie był pijany – zapewnia rodzina.
– Nie ustajemy w poszukiwaniach i mamy nadzieję odnaleźć Tomka – mówi jego żona Anna. Mężczyzna ma też dwoje dzieci: 12-letnią córkę i 3,5-letniego syna.

Do wypadku doszło we wtorek, 5 maja, po g. 11 w miejscowości Dobra. Tomasz Mróz wracał z Sieniawy do Starych Oleszyc. Prowadził dostawczego volkswagena. W pewnym momencie bokiem uderzył w tira. – Nie było to zwykłe otarcie. Samochód został poważnie zniszczony, przednia szyba był popękana, a z lewej strony odpadło koło. To wskazuje, że nie była to zwykła kolizja – opowiada rodzina.

Auto zjechało na lewy pas ruchu, przejechało przez niewielki rów i zatrzymało się w lesie. Jak relacjonował kierowca tira, zanim wyhamował samochód i wrócił na miejsce zdarzenia, Tomasza w aucie już nie było. Za to inny kierowca powiedział przez CB, że widzi mężczyznę biegnącego w stronę lasu. Nie wiadomo dokładnie, jak wydostał się z auta, bo drzwi z lewej strony były zablokowane. Albo wyskoczył przez boczną szybę, albo prawymi drzwiami. W środku został telefon i dokumenty. Kierownica była wygięta, co by wskazywało, że Tomasz uderzył w nią brzuchem.

Szukali całą noc

– O wypadku dowiedziałem się od znajomego, który jechał tą drogą po zdarzeniu. Od razu zaczęliśmy szukać Tomka – opowiada brat zaginionego, Grzegorz. W poszukiwania, oprócz rodziny, zaangażowali się mieszkańcy Starych Oleszyc, którzy swoimi samochodami przeczesywali leśne drogi. – Jeździliśmy całą noc – opowiada pan Grzegorz.

Rodzina była zaskoczona postawą policjantów. – Jeden z nich powiedział, że jak mąż wytrzeźwieje, to wróci. Nogi się pode mną ugięły – mówi Anna Mróz, żona Tomasza. Rodzina jest pewna, że T. Mróz nie był pod wpływem alkoholu. – O godzinie 9 był u księgowej i był trzeźwy. Nie zdążyłby się upić. Poza tym to nie jest taki typ człowieka. On ciężko pracował, spotykał się z klientami, nie miał na to czasu – mówią.

Tomasz prowadził własną firmę, która nieźle sobie radzi. – Nie mieliśmy problemów. Byliśmy zwykłą rodziną. Tomek nie miał powodów, żeby zniknąć – opowiada jego żona. Te słowa potwierdzają inni członkowie rodziny.

 

Do akcji włączył się detektyw Rutkowski

Policyjne poszukiwania rozpoczęły się w środę rano. Był śmigłowiec z kamerą termowizyjną, strażacy zawodowi i ochotnicy. Pies tropiący podjął ślad, ale stracił go po kilkuset metrach. O sprawie dowiedział się Krzysztof Rutkowski, który podjął się poszukiwań. – Poinformował go ktoś z okolicy, kto chce zostać anonimowy – mówi Grzegorz Mróz. Swoją pomoc zaoferowali paralotniarze. Wykorzystywane są również drony i  quady.

Poszukiwania policji na szeroką skalę już się jednak zakończyły. – Policjanci w dalszym ciągu sprawdzają każdy sygnał, jaki otrzymują – mówi oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, sierż. szt. Ewelina Wrona. Nie chce jednak komentować pierwszej ignorującej postawy funkcjonariuszy. – Nie słyszałam o takiej sytuacji. Policjanci po uzyskaniu informacji o zaginięciu podjęli wszystkie możliwe czynności, aby odnaleźć mężczyznę – mówi.

Jeżeli ktokolwiek ma informacje na temat zaginionego, proszony jest o niezwłoczny kontakt z policją, biurem detektywistycznym Krzysztofa Rutkowskiego lub z rodziną pod numerami: 721 173 083, 796 972 115.

Rysopis zaginionego Tomasza Mroza: wzrost około 175 cm, waga 82 kg, szczupłej budowy ciała, włosy – szatyn, krótkie, oczy niebieskie, uszy lekko odstające, nos prosty, uzębienie pełne. W dniu wypadku ubrany był w szarą bluzę dresową z kapturem i białymi napisami na piersi, granatowy podkoszulek, niebieskie jeansy, szare materiałowe buty.

3 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
xxxxx 62.50.187.81 13.05.2015

to wszystko jest dziwne... Moim zdaniem po 400 m czy tam 300 jak to pisza wsiadl do jakiegos samochodu...Nie zastanawia  was fakt ze byl w calkiem innym miejscu ? Moim zdaniem wlasnie tam z kims sie spotkach z kims kto mogl go wywiezc ... Rodzina nie musiala o tym wiedziec ale mogl miec jakis zatarg z kims bo w koncu prowadzil wlasna firme ... Nie chce nic insynuowac ale wydaje mi sie ze mialo tak to wszystko wygladac i jakby to wszystko bylo zaplanowane.... Czemu nie zatrzymal go kierowca tira ? Moze sam mial z tym cos wspolnego ? Czy braliscie to pod uwage ?

user
...... 212.244.155.126 13.05.2015

Sranie w banie marny z Ciebie detektyw.

user
mk 91.193.208.124 15.05.2015

"xxxxx" , to już tak daleko posunięta   fantazja,że zastanawiałem się czy warto  cokolwiek  ci odpisać.  Jeśli będziesz miał   kiedykolwiek , jakikolwiek wypadek  / czego ci  w sumie nie życzę / , to dowiesz się ,że  że w takiej chwili  zatracasz  jakiekolwiek  logiczne  myślenie i najczęściej będąc  w szoku   przechodzą ci przez mózg  setki , a może i tysiące  przeróżnych myśli  i  na pewno nie będzie   chciał  kogokolwiek zatrzymywać , nawet nie będąc rannym.   Więc przestań  fantazjować .

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę