Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Region, Żurawiczki
Zaklinowany pod miską olejową pies cierpiał na oczach właściciela. Policja w tym czasie spisywała jego dane
Atos, pies Michała Szulara z Żurawiczek, przeszedł gehennę pod kołami samochodu. Został potrącony, a gdy na miejscu zjawili się policjanci, przez ponad godzinę, w oczekiwaniu na weterynarza, „smażył się” i wył z bólu, zaklinowany pod gorącą miską olejową. Gdy ten dotarł na miejsce, polecił ranne zwierzę wyciągnąć. – Dlaczego policja pozwoliła na cierpienie czworonoga? Bo za priorytet postawiła sobie wylegitymowanie właściciela psa? – pyta Michał Szular.
fot. Beata Olejarka
Atos, pies, o którego toczy się batalia, jest bardzo przyjazny. Widać, jak bardzo cierpi. Ma uszkodzone kręgi oraz przednie łapy i miejscami spaloną sierść i skórę.

Michał Szular z Żurawiczek twierdzi, że nie może pojąć, dlaczego stróże prawa zachowali się tak bezdusznie. – Nie mogę dłużej milczeć, od wypadku minęło sześć tygodni, na leczenie Atosa wydaliśmy ponad tysiąc złotych, a pies ciągle ma problemy z poruszaniem się i normalnym funkcjonowaniem – mówi mężczyzna.  Zdarzenie miało miejsce późnym wieczorem 22 września br. (około godziny 23) w Żurawiczkach. Pies Michała Szulara wybiegł na ulicę i został potracony przez samochód osobowy. Kierujący pojazdem wezwał policję. Na miejscu pojawił się też Mateusz Jamrozy, sąsiad pan Michała, który opiekuje się psem oraz przywołany przez chłopaka właściciel zwierzęcia. Mężczyźni najpierw nie mogli psa rozpoznać, dopiero po dłuższej chwili w strugach krwi dopatrzyli się swojego pupila. 

– Mateusz chciał wyciągnąć psa spod kół, ale policjanci mu nie pozwolili. Chłopak prosił ich, żeby coś zrobili, bo pies wyje z bólu i nie może oddychać. Oni byli obojętni. Powiedzieli do chłopaka „rób, co chcesz, ale uważaj, bo on jeszcze żyje”. Mateusz uwielbia Atosa. Pies jest u nas 3 lata i 8 miesięcy, od razu zaprzyjaźnił się z chłopakiem z sąsiedztwa. Dwudziestolatek sam podnosił auto, bez pomocy policjantów. Oni tylko wezwali weterynarza. Pamiętam, jak mówił, że musi podnieść samochód, bo pies się usmaży. Leżał zaklinowany pod miską olejową. Dzisiaj wiem, że taka miska może mieć nawet 90 stopni Celsjusza. Policjanci nie zrobili nic, aby ulżyć w cierpieniu biednemu zwierzęciu! – żalił się Szular. 


fot. Beata Olejarka
Michał Szular zgłosił sprawę do Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt, ponadto zapowiada walkę przed sądem, bo chce udowodnić pochopność działań policji względem jego osoby oraz niekompetencje, jakich mieli się dopuścić funkcjonariusze.



Zamiast ratować psa, chcieli mnie wylegitymować!

– Dlaczego, zamiast pomóc Mateuszowi podnieść auto, policjanci kazali mi się wylegitymować? To nie mogło poczekać? – zastawia się mężczyzna. – Kiedy zawołałem psa po imieniu, bo nie mogłem go rozpoznać, policjanci od razu przystąpili do biurokracji. „To pana pies? Proszę się wylegitymować!” – usłyszałem. 
artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę