Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Lubaczów, Cieszanów, Nowe Sioło
Zabytkowy dworek Gnoińskich popada w ruinę [zdjęcia]
Zawalony dach, brak okien i drzwi, zniszczone ściany – tak wygląda dziś zabytkowy dworek Gnoińskich w Nowym Siole. Budynek nie jest w żaden sposób zabezpieczony, a o zagrożeniu zawaleniem informują jedynie tabliczki ostrzegawcze. Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła zarządzanie obiektem przez gminę Cieszanów.
Opinia NIK z przeprowadzonej w 2013 roku kontroli to bardzo krytyczna ocena postępowania cieszanowskiego urzędu gminy. „Stan obiektu stwarza realne zagrożenie całkowitej degradacji substancji zabytkowej. Pomimo tego gmina Cieszanów nie podjęła żadnych działań, których efektem byłaby poprawa stanu technicznego obiektu zabytkowego (...)” – czytamy w protokole pokontrolnym. Dalej NIK punktuje lokalne władze, stwierdzając (...)
artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
5 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
ello 31.128.8.196 12.05.2015

Po remoncie znajdzie się właściciel Jak zawsze

user
mk 91.193.208.124 12.05.2015

Nikt poważnie myślący  nie kupi  zabytku , a już na pewno nie takiej ruiny ,  z bardzo prostej przyczyny . Nadzór  nad zabytkami ma z mocy prawa  jak wiadomo konserwator  zabytków. Tacy konserwatorzy /oczywiście  nie wszyscy/   wiedzą ,że maja tzw. " władzę "  i zawsze mogą i będą  wpychać  nosa    i oceniać stan techniczny wspomnianego obiektu. A to   dachówka  się obluzowała ,  innym razem  kawałek tynku   odpada,  okna nie takie jak to sobie wymyślił  pan konserwator . Drzwi też nie takie   jakie  być   powinne i zawsze  coś tam wymyśli. A jeśli będzie to indywidum złośliwe / co jest całkiem  realne/  , no to już  prawdziwa męka i udręka   i to za własne  wielkie pieniądze.  Bo zawsze   to może się  powołać na artykuły i paragrafy , które  to zapowiadają ile to lat     można sobie posiedzieć w pierdelku  , za  ratowanie  zabytków w  Polsce .   A tak , jeśli mi się taki zabytkowy obiekt podoba , to zawsze  mogą zbudować wierną kopię i niech mi nikt nie mówi o tzw. " prawach autorskich " po   100  czy  200 latach  .Ale  wtedy pan konserwator może mi   co najwyżej  - jeśli go wpuszczę na moją posiadłość-- powiedzieć  np.  dzień dobry  i to wszystko co mu wolno  w stosunku do takiej  kopii  zabytku. 

user
olo 83.28.46.50 13.05.2015
Krytykować można zawsze, ale w takiej sytuacji może ktoś zapyta, skąd gmina ma wziąć pieniądze na remont dworku, wokół jest jeszcze kilkuhektarowy park, który też wymaga odpowiednich zabiegów. Gminy mają dylemat, wydać pieniądze na dworek, w którym nie wiadomo co ulokować i z czego utrzymać czy zadbać o podstawowe potrzeby mieszkańców. Wybierają to drugie i słusznie zresztą. Jak władza naczelna chce chronić zabytki to niech dostarczy środków na ich remonty i utrzymanie. Widać natomiast, że  ze środków na ratowanie zabytków najwięcej wydaje się na obiekty sakralne, które nie zawsze są aż tak zniszczone, żeby miały pierwszeństwo przed innymi świeckimi obiektami. Ponadto, poza ochroną prawną, obiekty sakralne są przecież w czyichś rękach, niech więc władający nimi się o nie troszczą. 
user
456 5.172.247.206 16:58:31 13-05-2015

Na lodowisko, cerkiew i synagogę jakoś wystarczyło pieniędzy.

user
Twój 178.42.49.134 15.05.2015

Zawsze mnie irytowały poglądy fachowców od zabytków i ich spojrzenie na potrzebę ratowania jakiejś rozpadającej się chałupy. Rozumiem potrzebę zbadania historycznych obiektów, udokumentowania wartościowych zrealizowanych projektów, ale żeby chronić każdy obiekt jest to dla mnie nieporozumieniem. Nie rozumiem w tym klękania przez czasem. Tak, to kult czasu sprawia, że na widok byle jakiej chałupy czy dworu, fachowiec od zabytków klęka i robi znak krzyża. To śmieszne i bardzo głupie spojrzenie na dzieło ludzkich rąk. W czasach niedalekich, bo w Polsce Ludowej tworzono na obszarze całego kraju, w niemal każdej wsi, sklepy tzw. geesowskie. Jeszcze ich pozostało trochę na naszym terenie. Wkrótce w myśl idei ratowania "zabytków", staną się one bardzo cenne i każdy historyk od zabytków będzie się nad nimi pochylał, dumał, wyciągał różne ciekawe wnioski i pewnie niejeden popełni doktorat nad architekturą jakże cennych sklepów GS. I tak to pan Zenek, który montował drzwi w sklepie przejdzie do historii i pan Bronek też, bo mieszał beton na strop przy okazji racząc się gorzałką. Nie tylko w innych dziedzinach naszego życia już dawno przekroczono granice absurdu, w ratowaniu chałup sprzed wojny także. Takich dworków, jak dworek Gnoińskich na Podkarpaciu było wiele. Kiedy je stawiano znacząco wyróżniały się do chłopskich chałup, lecz dziś nie wszystkie zachwycają. Mają tę przewagę, że powstały przed II wojną światową. Kult czasu, kult starości niestety jest ważniejszy niż zdrowy rozsądek. Ważniejsza jest zardzewiała klamka niż sam projekt budynku. Wiele ciekawszych architektonicznie budowli powstało chociażby w ostatnich latach, ale jak sądzę, gdy tylko upłynie odpowiedni czas, propagatorzy kultu czasu zapewne wezmą je w ochronę i będą biadolić, gdy zaczną popadać w ruinę, na przykład wtedy, gdy plastikowe okna zaczną się kruszyć. 

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę