„Obiecanki cacanki, a głupiemu radość” – z całą pewnością grono pedagogiczne i uczniowie Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu to potoczne powiedzenie pamiętać będą bardzo długo. Pewnie znacznie dłużej niż dwa lata, przez które dyrekcja placówki była zwodzona przez ministerialnych urzędników, obiecujących finansowe wsparcie dla tej bardzo wyczekiwanej inwestycji.
Pomysł budowy nowej szkoły muzycznej, sali koncertowej (łącznie na 700 miejsc) oraz internatu pojawił się już w 1990 r. Taki plan miało ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki. Projekt przygotowany został przez Biuro Projektów Budownictwa Ogólnego „Budopol” w Warszawie[paywall]. Głównym projektantem został architekt Andrzej Nasfeter. Dokumentacja leżała już w szufladzie . Inwestorem miała zostać Wojewódzka Dyrekcja Inwestycji w Przemyślu. Przez zmiany personalne i administracyjne pomysłu nie udało się jednak doprowadzić do szczęśliwego finału.
Kiedy pojawiła się możliwość starania się o pieniądze ministerialne, pomysł wrócił ze zdwojoną siłą. Do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dyrekcja szkoły, na czele z Antonim Guranem, słała pismo za pismem. Wraz z obecnym marszałkiem Sejmu RP Markiem Kuchcińskim, posłem Andrzejem Matusiewiczem, prezydentem Przemyśla Robertem Chomą, przewodniczącą Rady Miejskiej w Przemyślu Lucyną Podhalicz wiele razy przemierzali ministerialne korytarze, aby wspólnie zdobyć poparcie dla tego pomysłu.
Na początku 2016 r. przemyscy radni przyjęli specjalne oświadczenie w sprawie poparcia inicjatywy powstania Audytoryjnego Centrum Koncertowego przy Zespole Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu przy ul. Słowackiego. W uzasadnieniu można było przeczytać m.in. „(...) W Przemyślu odbywają się międzynarodowe festiwale muzyczne, m.in. „Przemyska Jesień Muzyczna”, „Międzynarodowy Festiwal Muzyki Akordeonowej”, „Międzynarodowe Warsztaty Muzyki Gospel”, „Międzynarodowy Festiwal Jazzowy”, cieszące się bardzo dużym zainteresowaniem publiczności. Jednocześnie nie ma możliwości rozwoju działalności koncertowej z powodu zbyt małego zaplecza technicznego. W mieście brakuje bowiem na tyle dużego i profesjonalnie wyposażonego obiektu, który mógłby być centrum wydarzeń na wysokim poziomie. Jego powstanie przyczyniłoby się do nieporównywalnie lepszej niż obecnie realizacji zadań z zakresu działalności muzycznej i kulturotwórczej (...)”.
– Pomysł budowy sali koncertowej przy Zespole Państwowych Szkół Muzycznych konkretne kształty przybrał kilka lat temu. Uzasadnieniem jego powstania są przede wszystkim potrzeby edukacyjne samej szkoły i wysoki poziom prowadzonej przez nią edukacji muzycznej. Dla władz miasta realizacja tego projektu to przede wszystkim spełnienie oczekiwań przemyskich melomanów i wzbogacenie oferty kulturalnej miasta, stąd od początku samorząd Przemyśla wspierał tę koncepcję, rekomendując starania szkoły o fundusze zewnętrzne – tłumaczy rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk. – Prezydent i jego zastępcy prowadzili w tej sprawie liczne rozmowy na wysokim szczeblu rządowym oraz z innymi osobami, które mogą wesprzeć starania o powstanie Audytoryjnego Centrum Koncertowego.
15 kwietnia 2016 r. ogłoszony został konkurs na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej rozbudowy budynków edukacyjnych ZPSM o Audytoryjne Centrum Koncertowe. 26 czerwca 2017 r. sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Selin zagwarantował dofinansowanie z budżetu państwa na realizację projektu. 4 lipca 2017 ministerstwo zaopiniowało go pozytywnie pod względem formalnym. 22 września 2017 r. poinformowało natomiast, że projekt został umieszczony na rezerwowej liście rankingowej oraz że... projekty rezerwowe z automatu uzyskują ocenę negatywną! 13 października 2017 r. dyrekcja przemyskiej szkoły złożyła protest do Ministerstwa Rozwoju i Finansów. 28 listopada 2017 r. minister rozwoju i finansów protest uwzględnił. 10 stycznia 2018 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ponownie negatywnie zaopiniowało projekt.
Dyrekcja Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego z Przemyślu zrezygnowała z odwoływania się do Sądu Administracyjnego.
Ogrom pracy i zaangażowania w przygotowanie projektu i wydeptywanie ministerialnych ścieżek włożył były już dyrektor przemyskiej szkoły muzycznej Antoni Guran (złożył rezygnację z tej funkcji po 32 latach).
– Pomysł, a potem projekt, który kosztował około 30 tysięcy złotych, był cały czas. Leżał w szufladzie i czekał na lepsze czasy. Byliśmy gotowi. Inwestycja miała kosztować około 21 milionów złotych. Mieliśmy jeden problem: ministerstwo zapowiedziało, że nie wybuduje tej sali dla miasta, a miasto nie bardzo chciało się zadeklarować, że coś dołoży. Udało się doprowadzić do tego, że miasto przekazało nam teren. Koniec końców 15 procent miało dać ministerstwo, 85 procent kwoty inwestycji miało pochodzić ze środków unijnych. Wszystko szło dobrym torem, bo przecież mieliśmy zgodę ministerstwa na dofinansowanie. Wówczas środki unijne zostałyby uruchomione. Nie rozumiem, jak można było nie uwzględnić nam w ocenie merytorycznej wniosku punktów, które otrzymały inne, niemal identyczne projekty. Obiecywano nam kilka lat. Zostaliśmy z niczym – podsumował.
fot.ze zbiorów własnych
Wizualizacja centrum koncertowego przy Zespole Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego wygląda naprawdę imponująco.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.ładny ten obiekt. Kiedy planowana realizacja?
Zdjęcie pierwsze t przemyskie zadupie w pigułce , prawdziwe Wolne Królewskie Miasto Przemyśl. Wirtualizacja no cóż kogoś poniosła fantazja , coś pozaziemskiego , każdy ma prawo do marzeń i sennych marzeń , sal koncertowa w Przemyślu , kiedy od lat nie potrafią w samym centrum dokończyć okropnego syfu na tzw. zielonym rynku o pozostałych bazarach i innych zaniedbaniach w centrum nie wspomnę . Ale kto chce może fantazjować że w tym upadłym grajdole jeszcze coś będzie KGH: Polska Miedź, krowy i duchy przodków. Budowa kopalni przez KGHM może się nie udać Poniedziałek, 5 marca (06:00) Tweetnij168Skomentuj Projekt budowy przez KGHM kopalni miedzi i złota Ajax stanął pod znakiem zapytania. Kombinat zmaga się z władzami i Indianami.Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes KGHM /Informacja prasowa KGHM Polska Miedź nie opublikował wyników za 2017 r., ale poinformował, że znów musi dokonać odpisów z powodu spadku wartości posiadanych za granicą aktywów. Te, sięgające 0,31 mld zł, odpisy nie będą jednak dotyczyły najbardziej problematycznej inwestycji, czyli Sierra Gorda w Chile. Są też niższe niż w dwóch poprzednich latach, gdy spółka przeznaczyła na nie ponad 11,76 mld zł. Najwięcej na Sierra Gorda - ok. 7 mld zł. Odpisy przekładają się na wyniki. KGHM w 2014 r. miał 2,45 mld zł zysku, a w 2015 r. już 5 mld zł straty. W 2016 r. strata wyniosła 4,45 mld zł. Kwota odpisów za 2017 r., czyli owe 0,31 mld zł, przełoży się na ostateczny wynik netto (po III kwartałach 1,6 mld zł zysku netto) kombinatu. KGHM szuka sposobów, by rozwiązać problemy za granicą. Jak ustalił "DGP" z Sumitomo, japońskim partnerem inwestycji w Chile, miał rozmawiać o współpracy z BHP Billiton, największym koncernem wydobywczym świata, który obok Sierra Gordy ma kopalnię Spence. - Chodziło o to, by zorganizować wspólny transport czy dostawy energii, co obniżyłoby koszty - mówią nasi rozmówcy. Pomysł upadł. BHP i Sumitomo nie odpowiedziały na pytania w tej sprawie, a KGHM stwierdził, że jego współpraca z Sumitomo "opiera się na istniejącej infrastrukturze zakładu, a spółka nie odnosi się do niepotwierdzonych doniesień". KGHM na zakup swoich projektów poza Polską wydał od 2010 r. prawie 9,5 mld zł. Najwięcej, bo ok. 9 mld zł, kosztowała kanadyjska Quadra, dzisiejszy KGHM International. - Kombinat kupił Quadrę, gdy ceny miedzi i molibdenu były wysokie. Poza tym okazało się, że w Sierra Gorda nakłady inwestycyjne są dwa razy wyższe, niż przewidywano. Badania rudy w chilijskiej kopalni też, jak się okazuje, były obarczone błędem, bo molibdenu po prostu nie da się z tamtejszej rudy wycisnąć. Jest w niej za dużo żelaza, z którym świetnie wiąże się molibden - tłumaczy Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Prezes Polskiej Miedzi Radosław Domagalski-Łabędzki w jednym z wywiadów nie wykluczył, że spółka może zamrozić swój projekt w Kanadzie, w Ajax - chodzi o budowę kopalni miedzi i złota. Zainwestowano już w to 600 mln zł, a suma odpisów z powodu utraty wartości tego projektu przekroczyła 650 mln zł. KGHM chciał tam zainwestować 1,6 mld dol., ale kanadyjskie władze odmówiły wydania pozwoleń środowiskowych. Po 8 latach od rozpoczęcia inwestycji praktycznie nic się tam nie dzieje. Wyjątkiem są... krowy. - KGHM ma ranczo przejęte w spadku przy zakupie Quadry. Jest na nim ok. 500 krów, co pozwala kombinatowi zgodnie z kanadyjskim prawem uniknąć opłat środowiskowych - tłumaczy jeden z naszych rozmówców. - KGHM czeka na decyzję środowiskową władz federalnych - mówi Justyna Mosoń, rzeczniczka Polskiej Miedzi. Pytana o przyszłość kanadyjskiego projektu i hodowane tam krowy, odpowiada: - KGHM Ajax zabezpieczył w przeszłości tereny niezbędne do przyszłego prowadzenia działalności górniczej, w tym nieruchomości Sugarloaf. KGHM w Kanadzie zmaga się nie tylko z władzami, ale i z lokalną społecznością. Indianie z plemienia Stk'emlúpsemc te Secwépemc stanowczo protestują przeciwko inwestycji zarówno ze względów środowiskowych, jak i kulturowych - wierzą, że w jeziorze sąsiadującym z terenem planowanej odkrywki mieszkają duchy ich przodków. Karolina Baca-Pogorzelska
Możemy mieć bardzo bogatego sponsora.Tradycja jest,ze w miastach gdzie dorabiaja sie firmy buduja cos dla tubylców.W naszej ziemi znaleziono gaz.A firma która to ekspoatuje dla regionu i miasta jeszcze nigdy nic dobrego nie zrobiła mimo,ze na naszej ziemi zarobiła krocie i zarabiać będzie jeszcze większe krocie.Można to przemyśleć oczywiście bez udziału naszych radnych,którzy potrafią wszystko zepsuć.A paru mądrych ludzi jeszcze w naszym mieście mamy.Można skorzystać z ich wiedzy w tym zakresie.
Można też zadeklarować,ze w nowym centrum organizowane będą festiwale organowej muzyki kościelnej nie tylko na poziomie krajowym ale też miedzy narodowym.
Były również takie plany Panie Tadeuszu. Metod komercjalizacji obiektu było całe mnóstwo. Niestety teraz możemy mówić tylko w kategorii "było" :(
Panie pośle śledzę Pana poczynania i myślę,że trzeba się wreszcie określić po której Pan stoi stronie.Czy za Robertem Choma i jego "dworem",czy za mieszkańcami "nieszczęśliwego Przemyśla ".Bo jeżeli chodzi o Polskość to Pan już kilka razy mnie miło zaskoczył nie tak jak pozostali posłowie,którzy tylko dbają o elektorat.Niech Pan działa na dobro Grodu i jego mieszkańców,a na pewno zostanie to docenione
Panie pośle Bakun czekam na polemikę , może pan również mnie krytykowąć , ale czekam przynajmniej na odpowiedzi na część poruszonych prostych tematów i typowych problemów Przemyśla . Co pan jako Kukiz 15 do chwili obecnej zrobił dla naszej mieściny już zadupia , jakie podjął pan działania itp , konkrety , nie pic.?
Ja bym się tu nie czepiał posła Bakuna ,wszak on i jego ugrupowanie nie rządzi ani w Przemyślu ani w kraju.Natomiast ci co rządzą mogą się śmiało wypowiedzieć czemu nie potrzeba sali koncertowej w szkole muzycznej w naszym kochanym mieście.
W przyszlosci dzieki PISowi to miasto bedzie piekne i mlodziez bedzie wracac z zagranicy.
ładny ten obiekt. Kiedy planowana realizacja?
Zdjęcie pierwsze t przemyskie zadupie w pigułce , prawdziwe Wolne Królewskie Miasto Przemyśl. Wirtualizacja no cóż kogoś poniosła fantazja , coś pozaziemskiego , każdy ma prawo do marzeń i sennych marzeń , sal koncertowa w Przemyślu , kiedy od lat nie potrafią w samym centrum dokończyć okropnego syfu na tzw. zielonym rynku o pozostałych bazarach i innych zaniedbaniach w centrum nie wspomnę . Ale kto chce może fantazjować że w tym upadłym grajdole jeszcze coś będzie KGH: Polska Miedź, krowy i duchy przodków. Budowa kopalni przez KGHM może się nie udać Poniedziałek, 5 marca (06:00) Tweetnij168Skomentuj Projekt budowy przez KGHM kopalni miedzi i złota Ajax stanął pod znakiem zapytania. Kombinat zmaga się z władzami i Indianami.Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes KGHM /Informacja prasowa KGHM Polska Miedź nie opublikował wyników za 2017 r., ale poinformował, że znów musi dokonać odpisów z powodu spadku wartości posiadanych za granicą aktywów. Te, sięgające 0,31 mld zł, odpisy nie będą jednak dotyczyły najbardziej problematycznej inwestycji, czyli Sierra Gorda w Chile. Są też niższe niż w dwóch poprzednich latach, gdy spółka przeznaczyła na nie ponad 11,76 mld zł. Najwięcej na Sierra Gorda - ok. 7 mld zł. Odpisy przekładają się na wyniki. KGHM w 2014 r. miał 2,45 mld zł zysku, a w 2015 r. już 5 mld zł straty. W 2016 r. strata wyniosła 4,45 mld zł. Kwota odpisów za 2017 r., czyli owe 0,31 mld zł, przełoży się na ostateczny wynik netto (po III kwartałach 1,6 mld zł zysku netto) kombinatu. KGHM szuka sposobów, by rozwiązać problemy za granicą. Jak ustalił "DGP" z Sumitomo, japońskim partnerem inwestycji w Chile, miał rozmawiać o współpracy z BHP Billiton, największym koncernem wydobywczym świata, który obok Sierra Gordy ma kopalnię Spence. - Chodziło o to, by zorganizować wspólny transport czy dostawy energii, co obniżyłoby koszty - mówią nasi rozmówcy. Pomysł upadł. BHP i Sumitomo nie odpowiedziały na pytania w tej sprawie, a KGHM stwierdził, że jego współpraca z Sumitomo "opiera się na istniejącej infrastrukturze zakładu, a spółka nie odnosi się do niepotwierdzonych doniesień". KGHM na zakup swoich projektów poza Polską wydał od 2010 r. prawie 9,5 mld zł. Najwięcej, bo ok. 9 mld zł, kosztowała kanadyjska Quadra, dzisiejszy KGHM International. - Kombinat kupił Quadrę, gdy ceny miedzi i molibdenu były wysokie. Poza tym okazało się, że w Sierra Gorda nakłady inwestycyjne są dwa razy wyższe, niż przewidywano. Badania rudy w chilijskiej kopalni też, jak się okazuje, były obarczone błędem, bo molibdenu po prostu nie da się z tamtejszej rudy wycisnąć. Jest w niej za dużo żelaza, z którym świetnie wiąże się molibden - tłumaczy Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Prezes Polskiej Miedzi Radosław Domagalski-Łabędzki w jednym z wywiadów nie wykluczył, że spółka może zamrozić swój projekt w Kanadzie, w Ajax - chodzi o budowę kopalni miedzi i złota. Zainwestowano już w to 600 mln zł, a suma odpisów z powodu utraty wartości tego projektu przekroczyła 650 mln zł. KGHM chciał tam zainwestować 1,6 mld dol., ale kanadyjskie władze odmówiły wydania pozwoleń środowiskowych. Po 8 latach od rozpoczęcia inwestycji praktycznie nic się tam nie dzieje. Wyjątkiem są... krowy. - KGHM ma ranczo przejęte w spadku przy zakupie Quadry. Jest na nim ok. 500 krów, co pozwala kombinatowi zgodnie z kanadyjskim prawem uniknąć opłat środowiskowych - tłumaczy jeden z naszych rozmówców. - KGHM czeka na decyzję środowiskową władz federalnych - mówi Justyna Mosoń, rzeczniczka Polskiej Miedzi. Pytana o przyszłość kanadyjskiego projektu i hodowane tam krowy, odpowiada: - KGHM Ajax zabezpieczył w przeszłości tereny niezbędne do przyszłego prowadzenia działalności górniczej, w tym nieruchomości Sugarloaf. KGHM w Kanadzie zmaga się nie tylko z władzami, ale i z lokalną społecznością. Indianie z plemienia Stk'emlúpsemc te Secwépemc stanowczo protestują przeciwko inwestycji zarówno ze względów środowiskowych, jak i kulturowych - wierzą, że w jeziorze sąsiadującym z terenem planowanej odkrywki mieszkają duchy ich przodków. Karolina Baca-Pogorzelska
Możemy mieć bardzo bogatego sponsora.Tradycja jest,ze w miastach gdzie dorabiaja sie firmy buduja cos dla tubylców.W naszej ziemi znaleziono gaz.A firma która to ekspoatuje dla regionu i miasta jeszcze nigdy nic dobrego nie zrobiła mimo,ze na naszej ziemi zarobiła krocie i zarabiać będzie jeszcze większe krocie.Można to przemyśleć oczywiście bez udziału naszych radnych,którzy potrafią wszystko zepsuć.A paru mądrych ludzi jeszcze w naszym mieście mamy.Można skorzystać z ich wiedzy w tym zakresie.