Reklama

Lucyna Podhalicz rzuci wyzwanie Robertowi Chomie!?

Na pytanie, czy nie żałuje, że zgodziła się na zostanie przewodniczącą rady miejskiej, odpowiada: – Jasne, że nie. Gdyby tak było, to w ogóle moje kandydowanie do rady miasta nie miałoby sensu. Rozmowa z przewodniczącą Rady Miejskiej w Przemyślu Lucyną Podhalicz (Prawo i Sprawiedliwość).

Podobają się pani sesje przemyskiej rady?

– Czy to nasza, czy inna rada, to miejsce ścierania się różnych poglądów. Tak w demokracji było i będzie. Jest jednak pewna granica, której zarówno radni, jak i każdy, kto pełni mandat z woli wyborców, nie powinien przekraczać, a u nas to się zdarza. Ale nie jesteśmy bezbronni, bo jeśli uruchomimy dobre intencje, dobre wychowanie, osobistą kulturę i argumenty merytoryczne, to wówczas dyskusja w radzie jest bardzo pożyteczna. Gdy tych podstaw brak, zaczynają decydować emocje i nerwy, a w takim sosie dobro wspólne czmycha w kąt. Mimo wszystko znacznie więcej jest przykładów pozytywnych postaw radnych niż negatywnych. Tylko że trudno to znaleźć w naszych lokalnych mediach![paywall]

Reklama

Jako PiS, będąc w koalicji z Regią Civitas, macie taką przewagę, że jesteście spokojni o kolejne głosowania. Ale czy potraficie jeszcze normalnie rozmawiać z drugą pod względem liczebności partią w radzie, czyli Platformą Obywatelską, dla dobra miasta?

– Aby odpowiedzieć na to pytanie na poziomie lokalnym, trzeba zadać sobie takie pytanie na poziomie krajowym: która z tych partii chce naprawdę dobra Polski i jak to dobro rozumie? Nie zakładam, że ktokolwiek z przemyskich czy krajowych polityków ma złą wolę względem naszego miasta i ojczyzny. Ma za to inne poglądy, opiera się na innym programie, który, moim zdaniem, w przypadku choćby Platformy Obywatelskiej, jest dla Polski, a więc i dla Przemyśla, po prostu antyrozwojowy. A jeśli wychodzi się z fałszywych przesłanek programowych, to i dyskusja jest pełna niezdrowych emocji. Zapewniam, że w kuluarach jest naprawdę spokojnie.

Reklama

Jaki do tej pory był największy sukces tej rady?

– Uchwalanie co roku takiego budżetu, dzięki któremu miasto spłaca wcześniej zaciągnięte kredyty. Ta rada musi tak wyprowadzić finanse, by miasto, na przykład za rok, miało większe możliwości inwestycyjne. Ale, rzecz jasna, to przede wszystkim obowiązek i sukces pana prezydenta Przemyśla i jego służb.

Po co przemyskiej radzie był potrzebny trzeci wiceprzewodniczący i dlaczego nie staraliście się zachować parytetu, odrobiny przyzwoitości i nie wybraliście na ten fotel osoby z drugiego co do wielkości ugrupowania w radzie?

Reklama

– Gdybyśmy widzieli ze strony głównych motorów PO w radzie miasta, że chcą współpracować i gdyby zrezygnowali z niejednokrotnego obrażania radnych o innych przekonaniach, głosowalibyśmy za kandydatem tego klubu. Sami widzimy, że parytet powinien być zachowany, ale proszę pamiętać, że wcześniej było podobnie. To nie my wprowadziliśmy taki styl pracy rady. Wcześniej, w kadencji 2006 – 2010, jako PiS także przez pewien czas nie mieliśmy swoich przedstawicieli w tak zwanym prezydium rady miejskiej. Trzeci wiceprzewodniczący jest bardzo potrzebny, pracy w radzie jest bowiem wbrew pozorom naprawdę wiele.

Ludzie gremialnie mówią, że Przemyśl to już nie jest Polska B, a Polska C. Mówią, że tutaj wrony zawracają, że tutaj nic się nie dzieje, że powoli stajemy się skansenem. Przemyśl znalazł się wysoko w rankingu miast zagrożonych degradacją. Inny ranking pokazuje, że za kilka lat z miasta ubędzie kolejnych kilka tysięcy mieszkańców. Pani zdaniem Przemyśl się rozwija czy jednak jest przeciwnie?

Reklama

– Oczywiście, znam i bardzo poważnie traktuję przytoczoną analizę Polskiej Akademii Nauk opracowaną na zlecenie Ministerstwa Finansów i Rozwoju. Z uwagą wsłuchuję się również w opinie mieszkańców. Bo patrząc z perspektywy przemyślanina, który ma pensję w wysokości dwóch tysięcy złotych i nie ma szans na jakikolwiek awans, nie można inaczej mówić. Ale mamy w radzie miejskiej w klubie PiS dziesięciu radnych, w tym pięciu jest członkami PiS, pozostałe nasze koleżanki i koledzy to radni Solidarnej Polski, Prawicy Rzeczypospolitej i niezależni. Mamy również jednego wiceprezydenta, trzeciego co do ważności. To nie jest pełnia władzy. Porównując poprzednie kadencje, rządzimy krótko. Dlatego współodpowiedzialność za miasto możemy wziąć za ostatnie trzy lata. Nie możemy jednak tłumaczyć się teraz z tego, co się działo w mieście wcześniej. A taki stan od kiedy trwa? Ano właśnie od czasu, gdy Przemyśl stracił status miasta wojewódzkiego. A kto pozbawił nasze miasto takiego statusu? Elity III RP. Uważam, że Przemyśl ma tak duży potencjał historyczny, kulturowy i turystyczny, że po prostu musi się zacząć w końcu rozwijać. Do miasta przyjeżdża coraz więcej turystów...

Ale to nie przekłada się na miejsca pracy...

Reklama

– Jeśli nie wydarzy się coś nadzwyczajnie niekorzystnego, to się przełoży. Rozwijać się będzie gastronomia, hotelarstwo, a to wymusi zatrudnianie nowych pracowników. Caritas Archidiecezji Przemyskiej otrzymał miliony złotych na wspieranie w Przemyślu kolejnych miejsc pracy. To za chwilę także będzie widoczne. Wciąż jednak brakuje inwestora.

Mówi pani o braku poważnych inwestorów. Przez trzy lata wy także nie sprowadziliście do miasta żadnego poważnego inwestora.

– Dobrze byłoby to pytanie skierować także do osób, które rządziły miastem wcześniej. Nie mam dostępu do pewnych dokumentów, nie uczestniczyłam w negocjacjach. Nie rozumiem, dlaczego przez lata nie udało się sprowadzić do miasta poważnego inwestora. Dlatego jako współodpowiedzialni w rządzeniu miastem prowadzimy przedwstępne rozmowy z ewentualnym inwestorem. Oby się udało. A jeśli się nie uda, to trzeba szukać dalej. Gdy cię wyprowadzą drzwiami, to wchodzisz oknem lub przez piwnicę.

Reklama

Jeszcze jedna sprawa rozpala przemyślan. Ludzie mówią, że  druga osoba w państwie, czyli marszałek Marek Kuchciński, rodowity przemyślanin, nic dla Przemyśla nie zrobił. Mówią, że można mu jednie podziękować za pomnik ułana i huzara.

– To nieprawda. Pan marszałek jest skromnym człowiekiem i nie wypada mu mówić o skutecznych staraniach dla Przemyśla. A tych jest sporo. Począwszy od postawienia w mieście przepięknych pomników, przez jego osobiste zaproszenie gości rangi europejskiej z grupy V4 i Bundestagu, po udział w zdobyciu przez miasto wszelkich dofinansowań i ulokowania tu różnych instytucji.

Reklama

Jednak dla zwykłego 25-letniego przemyślanina bez pracy, mającego na utrzymaniu rodzinę, pomniki nie mają żadnego znaczenia. Nie oszukujmy się.

– Bezrobocie w Przemyślu i w powiecie przemyskim powoli spada. Nowo budowane mieszkania są bardzo szybko wykupywane. Udało się zatrzymać zwolnienia w łączonych szpitalach. Mogłabym wymieniać więcej. Jest 500 plus i wzrost płacy minimalnej. Prawda, że jest jeszcze bardzo wiele problemów, w tym brak pracy i sensownych zarobków. Nie rozumiem jednak uporu, który zauważam również na łamach waszego tygodnika, z którym dewaluujecie to, co w Przemyślu się dzieje. Z reguły tytuły artykułów w Życiu Podkarpackim mają negatywne brzmienie. To oddziałuje na mieszkańców. A gdybyście podawali kontekst wszystkich decyzji i działań, to wówczas przemyślanie mieliby większe szanse na obiektywne zdanie. Rozumiem, że każdy z nas ma prawo do własnych poglądów. Ale przyznajcie się do tego albo piszcie obiektywnie.

Reklama

Kompletnie się z panią nie zgadzam. Kiedy działo się nie tak, zawsze miało to odzwierciedlenie na naszych łamach. Dajcie porządną podpałkę, spróbujemy rozpalić ogień. A na razie jest to zapałka, która gaśnie przy byle podmuchu.

– Ale jaką podpałkę?

Pokażcie pomysł na to miasto!

– Miasto ma wielki potencjał inteligencko-kulturowy, który ciągle nie jest w pełni wykorzystywany. Rację ma Przemyska Kongregacja Kupiecka, która twierdzi, że trzeba stworzyć ogólnopolską modę na Przemyśl. Dodam, że i modę europejską. Bo dlaczego nie? Chcemy, aby Twierdza Przemyśl została wpisana na listę UNESCO. Taka nominacja przekłada się na pieniądze. Naszym pomysłem na zatrzymanie ludzi w mieście jest ściągnięcie dwóch, trzech inwestorów i stworzenie miejsc pracy. Jest na to spora szansa. Innej drogi nie ma. Chcemy, aby rodziny osiedlały się u nas. Myślimy także o lokalnym programie motywującym rodziny do dzietności.

Reklama

Jak to się ma do trzech projektów uchwał, nad którymi będziecie debatować i głosować 28 września podczas sesji rady miejskiej, a które zakładają trzy spore podwyżki: za wywóz odpadów komunalnych, ciepło i podatek od nieruchomości?

– To nie nasz klub przygotowywał projekty tych uchwał. Trzeba pytać inicjatora, czy widzi jakiekolwiek szanse powodzenia tych propozycji. Osobiście jestem przeciwna podnoszeniu opłat. Owszem, trzeba szukać nowych przychodów, ale nie przez podwyżki cen.

Będzie pani kandydować na prezydenta miasta Przemyśla?

Reklama

– Jestem wymieniana jako jeden z kandydatów, wraz z Januszem Hamryszczakiem, zastępcą prezydenta Przemyśla i Tomaszem Zaleszczykiem, prezesem PGM. Ostateczna decyzja, kto będzie kandydatem, należy do władz Prawa i Sprawiedliwości.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2017-09-26 20:24:44

    Ma Pani tupet, nie ma co!Uważa chyba, że nie ponosi winy za upadek miasta w ostatnich latach.Czy wszyscy w pisie tak mają?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tupecik - niezalogowany 2017-09-26 20:36:58

    Tupet to mało powiedziane! Upór i po trupach do celu.... Żeby jeszcze ten cel miastu służył, to byłoby dobrze, Ech.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Alojzy - niezalogowany 2017-09-26 20:59:51

    PiS chce ją wystawić jako kandydata na urząd prezydenta ? To chyba jakiś mało śmieszny żart, albo celowy zabieg żeby wystawić słabego kandydata aby Choma znowu wygrał.. I później się dziwicie że to miasto jest na dnie... 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości