Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
Lubaczów
Maria Magoń: – Czasem trzeba podjąć trudne decyzje
– Jeśli się nie otworzymy, to Lubaczów zniknie – mówi Maria Magoń. Ustępująca burmistrz opowiada o swojej decyzji, podsumowuje kadencję i wyjawia, jakie ma plany na przyszłość.

Rezygnacja z ubiegania się o kolejną kadencję na funkcji burmistrza była trudną decyzją?

– Mieliśmy bardzo dużo planów na następne cztery lata. Od początku planowaliśmy zadania na osiem lat. Niestety, plany jak to plany, zostały pokrzyżowane. Sprawy osobiste spowodowały, że trzeba było podjąć taką decyzję. Tak, to była trudna decyzja. Szkoda było tego wszystkiego, co się zaczęło i co było w planach. Wiedzieliśmy, że w następnej kadencji byśmy to zrobili. Powiem dlaczego: ponad 13 milionów złotych pozyskaliśmy, zmniejszyliśmy wskaźnik zadłużenia i zwiększyliśmy budżet. Opowiadanie, że tylko marszałek daje pieniądze, jest nieprawdą. Pieniądze są w ministerstwach. 

Co po tych czterech latach daje pani największą satysfakcję?

– Gdy patrzę z perspektywy tych lat, nie przypuszczałam, że uda się nam pozyskać drugi projekt „Polska – Białoruś – Ukraina”, z którego Lubaczów dostanie 6 milionów. Z nich powstają tereny strefy ekonomicznej i będzie można je zaproponować potencjalnym inwestorom. To było i ciągle jest najważniejsze. Kiedyś byłam dyrektorką gimnazjum. Bardzo chciałam wyremontować szkołę „dwójkę” i halę sportową. To się wtedy nie udało z różnych przyczyn. I teraz czuję dziką satysfakcję, że mamy termomodernizację, hala jest jak nowa, zrobiliśmy boisko lekkoatletyczne, mamy plac zabaw i zewnętrzną siłownię. Trzeba też powiedzieć o kulturze. Lubaczów kulturalnie bardzo się zmienił. Znaleźliśmy się wysoko w różnych rankingach. To świadczy o naszej pracy, o tym, że coś się zmienia na lepsze. Czas pokaże, jaka była ta kadencja. Ja dziękuję radnym, pracownikom, kierownikom i dyrektorom, bo to jest też ich zasługa, że Lubaczów nie stanął w miejscu. Jest satysfakcja, ponieważ widać zmiany. A jak ktoś nie chce, to ich nigdy nie zobaczy.

Były też decyzje, które wywoływały kontrowersje. Na samym początku była to przebudowa rynku.

– W Lubaczowie zawsze istniał rynek. Te drzewa zostały posadzone po wojnie. Wcześniej był parking dla furmanek i handel. Ja dorastałam w Lubaczowie, więc wiem, jak to wszystko wyglądało. Największe dziadostwo było w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy było pełno pijaków, na ławkach nie można było usiąść i w ogóle nie można było przejść, bo było niebezpiecznie. Dzisiaj nawet w nocy plac jest rozświetlony, ładny i bezpieczny. Mamy typowy rynek, który służy mieszkańcom nie tylko, żeby odpocząć, ale żeby zorganizować imprezy czy spotkania. Przecież kandydaci na burmistrza tutaj się spotykali.

Ostatnią sporną sprawą było targowisko.

– Budowaliśmy go nie po to, żeby likwidować handel, ale żeby stworzyć nowe miejsca pracy. Mieliśmy świadomość, że powstaje przejście graniczne w Budomierzu. Chcieliśmy stworzyć tutaj małą giełdę, a w przyszłości chcieliśmy cały ten teren wybrukować na cyrk lub wesołe miasteczko. Ale też i na dużą giełdę przygraniczną. Myślę, że gdyby wszyscy, którzy tyle negatywnych emocji wnieśli, popatrzyli w ten sposób, to byłoby to z korzyścią dla miasta. Ono by się bardziej rozwinęło, a tak ono się zamknęło. A jeśli się nie otworzymy, to Lubaczów zniknie.

Co jest Pani zdaniem najważniejsze dla miasta w nadchodzącej kadencji?

Pierwsze, to dokończenie zadań, które zaczęliśmy, a które są związane z miejscami pracy. Trzeba zachęcić inwestorów. Kolejna sprawa to „schetynówka”. Przygotowaliśmy też wspaniałe projekty na baseny. I niech mi nikt nie mówi, że jest to złe. Lubaczowi jest potrzebna mądra i dobra promocja. Będą pieniądze na takie rzeczy.

Pani nie wycofuje się całkowicie z życia publicznego.

Absolutnie. Zostałam radną powiatową i dziękuję wszystkim, którzy na mnie zagłosowali. W życiu różnie bywa i czasami trzeba podjąć trudne decyzje. Ale mam jeszcze wiele pomysłów. Jeśli nowy burmistrz zwróci się z prośbą, żeby wspomóc go w powiecie, żeby pozyskać pieniądze, zrobię to z przyjemnością i będę starała się współpracować. Będąc burmistrzem, musiałam odstawić na bok stowarzyszenia, w których działałam, ale teraz wrócę do tego, gdy pewne rzeczy w moim życiu się unormują. 

artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium