Życie Podkarpackie nr 33/2017 Życie Podkarpackie nr 33/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 228/2017, Środa 16 sierpnia 2017 r., Rocha i Joachima
Opublikowano
Przemyśl
– Strażnik groził mi bronią – twierdzi przemyślanin
Mieszkaniec Przemyśla oskarża strażników miejskich o grożenie służbową bronią oraz kradzież z włamaniem.
fot. Jacek Szwic
– Tutaj pies miał bardzo dobre warunki – twierdzi K. Skiba.

– Chcę nagłośnić to, co robi straż miejska – zaczął Kazimierz Skiba, który przyszedł do redakcji z poważnymi (jego zdaniem) zarzutami wobec strażników. – Mam działkę na Wilczu, na końcu ulicy Zielonej. Siódmego stycznia ktoś ukradł mi owczarka niemieckiego, którego tam trzymałem, żeby odstraszał zwierzynę. Wtedy nie było mnie na działce i nie wiedziałem, kto to zrobił. Dopiero po dwóch tygodniach dostałem pismo z Wydziału Ochrony Środowiska o czasowym odebraniu psa i dowiedziałem się, że ukradli go strażnicy miejscy. Bez mojej wiedzy, bez powiadomienia. Przyjechali i bezprawnie ściągnęli psa z łańcucha i zawieźli do schroniska w Orzechowcach. Ale to jeszcze nic. Wziąłem sobie drugiego psa, trzymiesięcznego owczarka belgijskiego, żeby odstraszał mi lisy, bo trzymam na działce kury. Miał klatkę z wybiegiem i niczego mu nie brakowało, żadna krzywda mu się nie działa. Dwudziestego szóstego maja złapałem strażników na gorącym uczynku kradzieży z włamaniem. Tego dnia rano byłem na działce, dałem psu jeść i pojechałem do miasta. Wróciłem około dziewiątej i zobaczyłem radiowóz. Jeden strażnik wyłamał siatkę i robił przeszukanie na działce, a drugi przyniósł plastikowy pojemnik i zabrali psa. Pytałem: co robicie? Jakim prawem kradniecie mi psa? Zadzwoniłem na policję, ale odmówiono mi interwencji, tłumacząc, że strażnicy są państwowymi funkcjonariuszami i mają prawo do takiego działania. Strażnik, który włamał się do kojca, powiedział, że jeżeli będę mu utrudniał jego czynności albo stawiał opór, to wyciągnie broń służbową i będzie strzelał albo użyje innego środka bezpośredniego przymusu – Skiba, który był kiedyś milicjantem, chętnie używa fachowych sformułowań. – W tej sytuacji odpuściłem, ale to nawet nie była zwykła kradzież, tylko kradzież z włamaniem. Kto im dał do tego prawo? Przecież pies miał dobre warunki. Na dowód tego Skiba pokazuje klatkę ustawioną na cegłach, pół metra nad ziemią, otwieraną od góry, taką jak na króliki albo nutrie, z której pies nie mógł sam wyjść (...)

fot. Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt \"Nadzieja\"
W styczniu przedstawiciele Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt „Nadzieja” sfotografowali, w jakich warunkach przebywał pies.
artykuł premium
Przeczytałeś tylko fragment tekstu.
Chcesz mieć dostęp do pełnej treści tego i wszystkich
innych artykułów na Życie.pl?
Przejdź na wersję Premium
już od 5,99 zł miesięcznie
Masz już wykupiony dostęp? zaloguj się
Co otrzymasz w wersji Premium?
Dostęp do pełnych wersji wszystkich artykułów
Dostęp do e-wydań
Dostęp do ogłoszeń drobnych z gazety Życie Podkarpackie
Rabaty przy prenumeracie
Dowiedz się więcej
12 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Popo 94.254.146.191 08.06.2017

To jest śmiech na sali jak taka wielka porządna władza może się włamać na czyjąś posesję... Wypadało by się zapytać... Ludzie ten świta jest coraz gorszy... Powinni ukarać tych panów za groźby i kradzież zwierząt... Złodzieje!! 

user
Yack 217.96.193.228 00:10:30 09-06-2017
Zastanów się co piszesz idioto.
user
Dup dup a a 85.89.174.188 08.06.2017

Chwdsm. Tyle w temacie. Prawo ponad prawem. Czemu taka menda co pracuje w sm w okolicy rogo sam co tydzien napierdala swoja zone po ryju sa awantury i tym to sie nikt nie przejmuje avw robocie kozak pozadny obywatel za byle gowno sie dopierdala

user
MURZYNEK 80.55.78.122 08.06.2017
SKIBA POWINIEN SIEDZIEĆ W TEJ KLATCE!!!
user
Marek78 31.175.169.230 16:01:03 09-06-2017

Murzyn ty huja wiesz to sie nie wpierdalaj!!!

user
Wojtek 217.96.193.228 09.06.2017

Powinni Ci palancie wpierdzielić z dwa lata albo przywiązać samego  na łańcuchu żebyś odstraszał zwierzynę  . Co za imbecyl.

user
Steve 185.25.123.207 09.06.2017

Ten osobnik nie ma za grosz samokrytycyzmu. Zdjęcia mówią wszystko o warunkach jakie stworzył zwierzętom ten człowiek. Mam nadzieję, że f-sze Straży Miejskiej nie dadzą się zastraszyć i w podobnych przpadkach w przyszłości będą reagować.

user
Marek78 31.175.169.230 16:05:27 09-06-2017
Te zdjecia to fotomontaz ja znam goscia I cala sytuacje, kur..y kradna psy a puzniej z schroniska sprzedaja
user
Zbyszek 83.31.129.16 09.06.2017

Jak wynika z treści artykułu zwierzęta odebrano właścicielowi przed wydaniem decyzji w przedmiocie odebrania zwierząt, a więc musiał zajść przypadek niecierpiący zwłoki w którym pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela zagrażało jego życiu lub zdrowiu– art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt. W odmiennym przypadku najpierw winna być wydana przez prezydenta miasta decyzja o odebraniu zwierząt a wtedy właściciel mógłby bez przeszkód uczestniczyć w realizacji decyzji. Widocznie w tej sytuacji miał miejsce pierwszy przypadek. Trzeba też wyjaśnić, że odebrane psy, jeżeli sąd nie orzekł o ich przepadku, muszą  wrócić do właściciela. Nie można przetrzymywać zwierząt, jeżeli sąd nie udowodni winy ich właścicielowi. Nie można ich także przeznaczyć do adopcji. Czy sprawa była w sądzie? Wejście na prywatny teren bez zgody właściciela może być potraktowane jako wtargnięcie, co wypełnia znamiona art. 193 kodeksu karnego. Odebranie psa na podstawie ustawy ooz prowadzone jest według kodeksu administracyjnego, a ten (art. 9 kpa) wymaga od prowadzącego sprawę informowania wszystkich stron o wszelkich podejmowanych czynnościach. Odebranie zwierząt właścicielowi nie może więc odbyć się bez jego wiedzy. Urząd musi o tym poinformować właściciela. Odebranie zwierząt nie jest działaniem prowadzonym przez CBŚ czy inne służby, które nie muszą wcześniej informować przestępcę o planowanym aresztowaniu. 

user
Boryna 94.40.33.221 09.06.2017

Czy Straż Miejska może tak grasować po terenie prywatnym. Dlaczego nie powiadomiono właściciela posesji i zwierzęcia o planowanych czynnościach. To nie Białoruś i obywatele mają jakieś prawa. Do takich czynności przybiera się świadków, nagrywa się czynność lub występuje z jakąś organizacją broniącą praw zwierząt. Tutaj zrobiono to po złodziejsku. Co do tych co krytykują Pana Skibę , to jego pies ma tutaj lepsze warunki niż u Was w bloku, gdzie się poprostu dusi .

user
Zbyszek 83.31.41.82 15:17:13 09-06-2017

Decyzja o odebraniu zwierzęcia czy to przez policjanta, strażnika gminnego lub organizację  społeczną, której celem statutowym jest ochrona zwierząt, nie może być podjęta bez potwierdzenia, że zdrowie lub życie zwierzęcia jest zagrożone. Niewyobrażalne jest, żeby nagle odebrano komuś psa, który mógł być i chudy i w złym stanie zdrowotnym, bez uprzedniego ustalenia co jest tego przyczyną. A mogłaby być nią po prostu choroba, co nie musi mieć żadnego związku z działaniami jego właściciela. Ponadto zastanawiający jest także sposób ustalenia przez urząd naruszenia prawa wynikającego z ustawy ooz. Nie znam lokalizacji działki i dostępu do niej, ale uważam, że chcąc mieć pełen obraz stanu zwierzęcia należało wejść na działkę i przyjrzeć się mu bliżej, by to potwierdzić. Jeżeli tego dokonano, to dlaczego wcześniej nie poinformowano o tym właściciela działki i psa? Na pewno ustalenia wymagały czasu, była więc możliwość odszukania właściciela działki i poinformowania go o podejrzeniach i chęci obejrzenia zwierzęcia.

W tej sytuacji mamy do czynienia z jakimś dziwnym postępowaniem zaocznym, w którym właściciel dowiaduje się o podjętych czynnościach w stosunku do jego zwierzęcia i swojej osoby po jakimś czasie. Z punktu widzenia kodeksu postępowania administracyjnego jest to niedopuszczalne. Moja opinia opiera się wyłącznie na relacji prasowej, więc może nie być dokładna. 

user
viper 83.24.172.152 14.06.2017
Skiba, imbecylu, przestań chlać. Od kiedy strażnicy SM mają przy sobie broń żeby móc nią grozić komukolwiek. Już samo to pomówienie stawia co najmniej pod wielkim znakiem zapytania prawdomówność tego osobnika.
nr 33/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium