Życie Podkarpackie nr 41/2017 Życie Podkarpackie nr 41/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 290/2017, Wtorek 17 października 2017 r., Wiktora i Małgorzaty
Opublikowano
Przeworsk
Pomóżmy przeworszczance wydać książkę
Kilka tygodni temu opublikowaliśmy artykuł o Annie Radziejewskiej, która napisała książkę pt. „Mój mąż drwal”. Kolejne marzenie autorki jest coraz bliższe spełnienia, bo dzięki internetowej akcji przybywa pieniędzy na jej wydanie. Zbiórka trwa do końca czerwca i każdy może dołożyć swoją złotówkę.
fot. zbiory własne
– Marzę, abyście mogli wziąć udział w pracach nad efektem końcowym, czyli papierową wersją książki „Mój mąż drwal” – zwraca się do internautów oraz czytelników Anna Radziejewska

Książka przedstawia historię pewnej rodzinę, w której wszystko obraca się wokół drwala, którym w rzeczywistości jest mąż Anny – Kuba. Została ona ukazana w groteskowy, zabawny i przewrotny sposób. Na wydanie 500 egzemplarzy książki potrzeba 5 tys. 500 zł. Szczytem marzeń autorki jest wydanie 1000 egzemplarzy, a na to potrzeba 8 tys. 500 zł. Aby móc zebrać odpowiednią sumę, Anna rozpoczęła zbiórkę pieniędzy za pośrednictwem strony internetowej polakpotrafi.pl.

– Przygotowania do akcji crowdfundingowej trwały bardzo długo. Tak naprawdę od samego początku, odkąd w ogóle powstał pomysł wydania książki oraz zasugerowana została metoda finansowania całego przedsięwzięcia. Od pierwszego kwietnia, kiedy oznajmiłam światu wieść o powstaniu książki, nie było jeszcze dnia, aby nie pojawił się ktoś, kto mnie motywował. Kolejnym etapem było podliczenie kosztów. To naprawdę ważne, gdyż sama kwota potrzebna na jej wydanie to tylko wycinek całości. Dzięki ogromnej pomocy miasta Przeworsk, mogłam odjąć sporą część pieniędzy, a wiadomo, im mniej jest do uzbierania, tym szanse, że się uda, są większe – wyjaśnia Anna Radziejewska.

Autorka przyznaje, że samo przygotowanie treści i formy akcji crwodfundingowej zajęło ponad dwa tygodnie. Konwencja serwisu opiera się na tym, że darczyńca, w zamian za pomoc finansową, wybiera dla siebie nagrodę z listy umieszczonej na stronie akcji. – Wszystkie upominki związane z wydaniem książki nawiązują tematycznie zarówno do treści, jak i do zawodu wykonywanego przez głównego bohatera. Są to np. ręcznie wykonane zakładki i podstawki, ale także – przygotowane wg przepisów zawartych w książce potrawy typu: smalczyk, tortilla, szarlotka. Dla najwyższych wpłat przewidziane są spotkania ze mną, z „moim mężem drwalem” i wspólna, rodzinna wycieczka w miejsce, którego nie można nie pokochać. Wpłata powyżej 500 zł to również objęcie książki patronatem, takim, jaki sprawuje miasto Przeworsk – mówi autorka.

Internauci nie zawiedli

Akcja tuszyła 16 maja. W pierwszy dzień udało się zebrać aż 57 procent założonej kwoty. - Ależ to był szok! Uśmiech do teraz nie schodzi mi z twarzy. W kolejnych dniach akcja zwolniła, jednak wciąż mamy tendencję wzrostową. Na ten moment uzbieraliśmy już 4 tys. 200 zł, więc jesteśmy zdecydowanie bliżej niż dalej. Mimo wszystko, wciąż jeszcze trochę nam brakuje. Teraz właśnie jest czas na kolejną mobilizację i podtrzymywanie ducha. Dopóki piłka w grze – działamy! – podkreśla przeworszczanka.

Jeśli do 30 czerwca uda się uzbierać co najmniej 5 tys. 500 zł, wtedy, po uzgodnieniu formalności z wydawnictwem, Anna będzie mogła podpisać umowę i wydać 500 lub 1000 egzemplarzy książki.

– Proces będzie trwał około pół roku. W tym czasie będziemy pracować nad dokładną redakcją tekstu, składem, łamaniem, korektą, zaprojektujemy okładkę. Oczywiście chciałabym przejść przez te wszystkie etapy wspólnie z wami, z osobami, które są zainteresowane całym przedsięwzięciem. Marzę, abyście mogli wziąć udział w pracach nad efektem końcowym, czyli papierową wersją książki „Mój mąż drwal” – podsumowuje ​Anna Radziejewska, która obecnie mieszka na Dolnym Śląsku. Autorka swoją przyszłość wiąże jednak z Przeworskiem, w którym się wychowała.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Przebywałeś w szpitalu? Ktoś bliski? Czy karmiono Was należycie?
  • Porcje były odpowiednie, jedzenie smaczne
  • Porcje za małe, ale jedzenie dobre
  • Porcje duże, ale potrawy niesmaczne
  • Małe porcje i niedobre jedzenie
  • Byłem w szpitalu, ale jadłem tylko swoje jedzenie
nr 41/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium