Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Przemyśl, Śliwnica
– Uciekaliśmy z płomieni boso. Zostałam bez niczego
– W Przemyślu pewnie wszyscy pamiętają „Bar u Jurka”, który działał najpierw przy Grunwaldziej, a później przy Rogozińskiego. Kiedy przez kilka lat prowadziłam go z Jurkiem, nieraz pomagaliśmy innym, a teraz baru nie ma, Jurka nie ma, a ja znalazłam się w takiej sytuacji, że sama muszę prosić o pomoc – Wanda przerywa, żeby otrzeć łzy. Później, opowiadając i pokazując, co ją spotkało, jeszcze kilka razy sięgnie po chusteczkę.
fot. Jacek Szwic
Nawet auto się spaliło.

– Sponsorowaliśmy różne imprezy. Bezpłatnie karmiliśmy wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizowaliśmy katering dla tancerzy Szkoły Tańca „A-Z”, za symboliczną kwotę żywiliśmy przebywające na zimowisku dzieci z biednych rodzin. Wszyscy nam dziękowali, pisali o nas w gazetach. Niestety twardy rynek wymusił na nas decyzję o zakończeniu działalności i niecałe trzy lata temu „Bar u Jurka” przestał istnieć. Zwolniliśmy dwanaście osób i zostaliśmy z długami. Półtora roku temu Jurek, mój życiowy partner, z którym byłam od wielu lat, dowiedział się, że jest ciężko chory. Białaczka w ostrej formie. Nie było ratunku. Zmarł dwudziestego dziewiątego stycznia tego roku. Niecałe trzy tygodnie później spalił się dom, który dwa lata temu moja mama kupiła dla mnie w Śliwnicy. Wtedy poczułam, że wszystko mi się zawaliło – opowiada Wanda Paszkiewicz.

Pożar

– To było osiemnastego lutego, około drugiej w nocy. Synowie sołtysa wracali autem z jakiegoś meczu we Lwowie i z drogi zobaczyli płomienie na dachu mojego domu. Zawiadomili straż. W domu, oprócz mnie, był mój wnuk i córka. Obudził nas łomot do drzwi i ludzie wyciągnęli nas w ostatniej chwili, bo cały dach był już w ogniu i zaczynał płonąć sufit w moim pokoju. Strażacy bardzo szybko przyjechali, niestety z całego domu ocalały jedynie ściany. Reszta się spaliła. Uciekaliśmy z płomieni boso. Ogień był taki, że niczego nie udało się uratować. Spaliło się nawet auto, które było zaparkowane obok domu. Zostałam bez niczego. Ubrania w szafach potopiły się z gorąca, albo tak przeszły spalenizną, że nie nadają się do niczego. Spaliły się łóżka, pościel, komputer, pralka, cała dokumentacja firmy, którą trzymałam na strychu, a to, co ocalało, już nie nadaje się do użytku – wylicza Wanda i znowu ociera łzy.

fot. Jacek Szwic
Tak wyglądał dom Wandy na drugi dzień po pożarze. Dom ma już nowy dach, ale jeszcze wiele pracy potrzeba, żeby w nim zamieszkać.

Pomoc i prośba

Pierwszy pomoc dla pogorzelców zorganizował sołtys Śliwnicy. Obszedł mieszkańców wioski i zebrał dwa i pół tysiąca złotych. Potem załatwił drewno na odbudowę domu i transport. Gmina przysłała pracowników, którzy uprzątnęli pogorzelisko. Ksiądz z Krasiczyna zorganizował zbiórkę w parafii i zebrał trzy tysiące. – Rodzina też przekazała mi wszystkie oszczędności – dodaje Wanda. Dzięki tej pomocy, za którą wszystkim dziękuję z całego serca, udało się wyremontować dom. Już jest nowy dach, wymienione zostały spalone ściany w kuchni i łazience, reszta pomieszczeń jest odnowiona i pomalowana. Niby możemy już z córką i wnukiem tam zamieszkać, tyle że nie mamy łóżek, pościeli, mebli, nie wspominając o ubraniach i drobnych sprzętach domowych. Nigdy o nic nikogo nie prosiłam, ale teraz znalazłam się w takiej sytuacji, że muszę prosić i wierzę, że może znajdą się ludzie, którzy mają zbędne sprzęty gospodarstwa domowego, meble, pościel czy jakąś w miarę sprawną pralkę. Nie wspominam już, że nie mam pieniędzy, żeby zapłacić pracownikom, którzy robili remont. Choć to trudne, staram się być optymistką – kończy Wanda.


Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Wandzie Paszkiewicz, mogą się w tej sprawie kontaktować z naszą redakcją, nr 16 670 22 00, 16 670 30 41

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium