Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 346/2016, Niedziela 11 grudnia 2016 r., Damazego i Waldemara
Opublikowano
Lubaczów
Uwięziona we własnym domu. Poszukuje kogoś, kto zechciałby się wymienić mieszkaniem
– Jestem zdana zupełnie na siebie. Kiedy wyjdę na chwilę, serce mam ściśnięte, boję się, czy tam coś się nie dzieje, czy córka się nie krztusi, czy nie potrzebuje natychmiastowej pomocy – opowiada zdesperowana Krystyna Woszczak.

– Piękna, energiczna i młoda dziewczyna z długimi blond włosami – taka była Ela w trakcie studiów medycznych i pracy w szpitalu w Lubaczowie na oddziale rehabilitacji – opowiada ze smutkiem w głosie mama Eli. – W 2009 roku zaczęły się poważne problemy z pamięcią świeżą, zauważyły je koleżanki w pracy, które poinformowały o tym psycholog pracującą na tym oddziale. Rozpoczęły się poszukiwania przyczyn utraty pamięci. W życiu dziewczyny nastąpił zwrot o 180 stopni. Została odsunięta od części wykonywanych czynności, z czasem przestała pracować z pacjentami, lekarz medycyny pracy stwierdził, że powinna zakończyć pracę zawodową i przejść na zwolnienie lekarskie. Problemy z pamięcią zaczęły się nasilać. Mama Eli, Krystyna Woszczak, rozpoczęła walkę o córkę. Szukała lekarzy neurologów, którzy mogliby ją zdiagnozować. 

Wszelkie kontakty w klinikach w Łodzi i Krakowie nie przynosiły większych rezultatów, a stan Eli się pogarszał. W Warszawie, w klinice neurologii, lekarze zdiagnozowali chorobę. To wczesna postać choroby Alzheimera. Z czasem stan fizyczny dziewczyny się pogarszał, pamięć zawodziła coraz bardziej. W 2012 roku znalazła się na oddziale rehabilitacji, tam, gdzie wcześniej pracowała. Tu zaczęła gorączkować. Okazało się, że do jej organizmu dostały się bakterie. Po 6 tygodniach wróciła do domu, ale już nie o własnych siłach. Mięśnie przestały pracować. Od września 2012 córka nie mówi i nie chodzi – opowiada mama. 

Zostały same z problemem

Ela wymaga całodobowej opieki, którą sprawuje mama. Nie jest jednak w stanie wychodzić z domu na dłużej niż 15 minut, bo boi się, że córka się zakrztusi. Żadnej innej pomocy nie mają. Rodzeństwo Eli jest dorosłe i mieszka w Krakowie i Łodzi. – Nie możemy wychodzić na zewnątrz, mieszkamy na drugim piętrze i sprowadzenie córki na dół jest możliwe tylko z udziałem drugiej osoby. Zostałyśmy z tym problemem same. Nie ma możliwości zainstalowania windy zewnętrznej, bo mieszkanie nie jest zbyt komfortowo usytuowane. To dla mnie najbardziej uciążliwe. Spacery to byłaby supersprawa, ale nie możemy sobie na nie pozwolić – opowiada zdesperowana mama Elżbiety.

Od pewnego czasu pani Krystyna myśli o zmianie mieszkania, chce zamieszkać na parterze. Twierdzi, że to jedyne rozwiązanie, aby mogły wyjść z córką na zewnątrz. Jest zdecydowana na zmianę mieszkania na inne, zlokalizowane na parterze albo sprzedaż obecnego, jeśli znajdzie się chętny. – To jest moje marzenie. Tak dłużej nie mogę funkcjonować. Całe lato córka spędza najwyżej na balkonie – relacjonuje mama Eli. W związku z trudną sytuacją obu pań redakcja Życia Podkarpackiego włącza się w akcję poszukiwania mieszkania na parterze. Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt z redakcją.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium