Życie Podkarpackie nr 33/2017 Życie Podkarpackie nr 33/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 229/2017, Czwartek 17 sierpnia 2017 r., Jacka i Mirona
Opublikowano
Lubaczów, Cieszanów, Gorajec
Majówka z potańcówką
Stowarzyszenie Folkowisko po raz kolejny zamierza ożywić przestrzeń Roztocza Wschodniego. 2 maja w Gorajcu będzie się sporo działo! Mamy dla Was co najmniej 4 propozycje spędzenia majówki.
fot. Justyna Zając
W niewielkiej wsi Gorajec w powiecie lubaczowskim po raz kolejny postanowiono ożywić zapomniane ludowe święto. 2 maja, podobnie jak rok temu, będzie się tu świętować Dzień Wolności Chłopskiej.

Również i tego roku w niewielkiej wsi Gorajec postanowiono ożywić zapomniane ludowe święto, którego tradycja sięga jeszcze 1848 r. Dzień Wolności Chłopskiej – bo o nim mowa – będzie jak zwykle przepełniony muzyką, opowieściami i warsztatami. Co w tegorocznych planach? O godz. 10.00 wystartuje III Rajd im. Mirka Piotrowskiego przez Roztocze Wschodnie pod hasłem „Na Azymut”.  Uczestnicy pieszej wyprawy będą mieli do pokonania około 25 km, a w trakcie będą próbowali odnaleźć ślady zniesienia pańszczyzny w Galicji. – Rajd jak co roku wystartuje i zakończy się w Gorajcu, a uczestnicy podczas 5-godzinnej wędrówki odwiedzą między innymi Łówczę i zagubioną wśród lasów Sigle – informuje Marcin Piotrowski ze Stowarzyszenia Folkowisko. Będzie też coś dla najmłodszych. O g. 13.00 rozpoczną się terenowe warsztaty dla dzieci „Nasza Ziemia”. Zajęcia praktyczne w terenie poprowadzą: ornitolog Mateusz Bielko, leśnik Łukasz Zdeb i zielarz: Zbigniew Bliziński. Gratką będzie z pewnością budowanie hoteli dla owadów razem z cieślą Tomkiem Kargolem. Co jeszcze znajdzie się w programie? –  Planujemy warsztaty tańców tradycyjnych i śpiewu na starą nutę z Katarzyną Chodoń z Arkadiuszem Szałatą, a także potańcówkę z udziałem kapeli Pawlaki. Przestrzeń Gorajca ożywi też interaktywny teatralny spektakl „Po wolność”, w którym przeniesiemy widzów do roku 1848. Kulminacyjnym punktem będzie występ połączonych składów dwóch chórów Warszawskego Chóru Rewolucyjnego „Warszawianka” i Krakowskego Chóru Rewolucyjnego – zachęca do udziału w wydarzeniach Marcin Piotrowski. Na finał organizatorzy przewidzieli tzw. kino pod chmurką i pokaz filmu „Niepamięć”.

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
UPAdlina 5.172.232.40 27.04.2017

Wieś, której już nie ma…

Miejscowość Rudka słynęła przed II wojną światową z wyjątkowego patriotyzmu mieszkańców, wśród których tylko jedna rodzina była pochodzenia ukraińskiego. W wyniku klęski państwa polskiego we wrześniu 1939 r. Rudka doświadczyła dwóch okupacji: sowieckiej (1939-1941) i niemieckiej (1941-1944). Jednak największy dramat mieszkańcy przeżyli w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów, którzy chcieli oczyścić teren z ludności akcentującej swą polskość. Do pierwszych mordów doszło pod koniec 1943 r., prawdziwy dramat dokonał się jednak 19 kwietnia 1944 r., kiedy pod osłoną nocy wieś okrążyła sotnia UPA pod dowództwem Iwana Szpontaka ps. „Zalizniak″. Napad na Rudkę był pierwszą akcją sotni sformowanej na przełomie marca i kwietnia 1944 r. w Gorajcu. Upowcy przebrani w niemieckie mundury niemal doszczętnie spalili wieś. Zamordowali 65 osób, w tym siedmioro dzieci. Większość tych, którzy ukryli się w piwnicach swoich domów, spłonęła żywcem lub udusiła się dymem. Niewielkiej grupce Polaków udało się schronić w kościele w Bruśnie Nowym, który znajdował się niedaleko ich zabudowań. Dzięki temu ocaleli, bo upowcy podpalili jedynie plebanię. W Rudce spalono wszystkie domostwa, a wieś przestała istnieć. Pozostali przy życiu mieszkańcy pochowali swych bliskich, następnie zostali zmuszeni do opuszczenia zamieszkiwanych terenów. Dziś po wsi zostały tylko zarośnięte pola, dwa krzyże, kapliczka oraz pomnik w formie głazu i krzyż przy drodze z Chotylubia do Nowego Brusna poświęcone w 60. rocznicę mordu. Na głazie widnieje tablica z nazwiskami ofiar. Każdego roku w drugą niedzielę maja odbywają się tu uroczystości patriotyczne, podczas których spotykają się – rozproszeni po całej Polsce – dawni mieszkańcy Rudki i ich rodziny.

Mord w Rudce był początkiem zorganizowanej akcji nacjonalistów OUN-UPA, która miała na celu zmuszenie Polaków zamieszkujących ziemię lubaczowską do wyjazdu za rzekę San. Od tego też czasu napaści i mordy UPA w powiecie lubaczowskim były na porządku dziennym. Wśród miejscowości, które doświadczyły nienawiści UPA, były m.in. Chotylub, Kowalówka, Wólka Krowicka, Dziewięcierz, Radruż, Łówcza, Jędrzejówka, Lipsko, Nowiny Horynieckie czy Wielkie Oczy.

Świadkowie okrucieństwa sprzed 70 lat w Rudce podkreślają, że emocje i pamięć tego, co przeżyli, pozostaną w nich na zawsze. Jednak jak twierdzą, ich intencją nie jest rozdrapywanie ran, zwłaszcza w obliczu obecnych wydarzeń na Ukrainie, ale zbrodnia pozostaje zbrodnią i wymaga przeproszenia ze strony sprawców. Tymczasem żadnego takiego gestu nie widać po drugiej stronie, co sprawia, że do autentycznego pojednania wciąż daleko.

nr 33/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium