Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Region
…nie jest nauką łatwą ani małą
Niezależnie od tego, kto sprawuje władzę nad Wisłą, słyszy się głosy, że coraz ciężej żyć w tym kraju. Polacy wygłaszają takie zdania często, i to niezależnie od ogólnej sytuacji politycznej, koniunktury ekonomicznej czy osobistej rodzinnej. Zacząłem się zatem zastanawiać, co jest ową rzeczą, która niezależnie od rządów i poglądów, nam przeszkadza. Porównywałem sobie w myślach różne sytuacje, różne wypowiedzi polityków i osób publicznych i doszedłem do wniosku, że najbardziej nas denerwuje brak szacunku ze strony bliźniego. Tak już bowiem z nami jest, że w każdej chwili domagamy się od otoczenia uznania i poszanowania dla nas samych, i nic nam tak nie psuje humoru, jak brak oczekiwanego poważania ze strony innych.

Zatem poziom niezadowolenia z życia rośnie wraz z odczuwanym brakiem szacunku. Im więcej dookoła nas nieżyczliwości, pogardy czy wreszcie przemocy, tym gorzej się czujemy. W dzisiejszym życiu politycznym (od dobrych kilkunastu lat) spór nie dotyczy jakiejś dalekosiężnej wizji państwa, ale ogranicza się do wymiany brutalnych ciosów (na razie słownych). Zajęci pyskówkami i próbami sił politycy okazują swoim przeciwnikom arogancję i butę, zaś o zwykłych obywatelach raczej nie myślą, wpędzając ich tym samym w coraz głębszą frustrację.

A przecież jest metoda, dzięki której wszyscy – pozostając przy swych poglądach i racjach – moglibyśmy czuć się dobrze i komfortowo. 


Ta metoda to grzeczność. Grzeczność sprawia, że zamiast kłótni mamy dyskusję, zamiast inwektyw – argumenty, zamiast nienawiści i zawiści – poczucie wzajemnej godności. Grzeczność co prawda jest nudna z telewizyjnego punktu widzenia, dlatego tak niechętnie korzystają z niej politycy o wielkim ego i małym formacie, ale przynosi bardzo dobre efekty dla życia publicznego. Wiedzieli o tym już starożytni i tak wychowywali swą młodzież, czego śladem są choćby znane nam ze szkoły łacińskie sentencje, z których znakomita część dotyczy właśnie zgody i wzajemnego szacunku. Wiedział o tym chociażby Mickiewicz, czego odbiciem jest znany nam ze szkoły wywód Sędziego z Pana Tadeusza o grzeczności.

A jeśli ktoś nie uważał w szkole, to może się tej grzeczności uczyć od współczesnych postaci z kultury popularnej, które uprzejmości i kultury nie potrafią się wyzbyć, choćby w najbardziej kosmicznych sytuacjach. Może sobie ten ktoś na przykład popatrzeć na zapis filmowy spotkania Aleksandra Łukaszenki ze Stevenem Seagalem, podczas którego gwiazdor, znany na co dzień z kopnięć i ciosów, wznosi się na wyżyny grzeczności wobec swego gospodarza. Głaszcze w skupieniu otrzymane od niego arbuzy, spożywa w pokorze oskrobaną przez samego prezydenta marchewkę, wreszcie uprzejmie, choć milcząco, uczestniczy w rozmowie z ojcem wszystkich Białorusinów. I choć internet po tej wizycie aż się trzęsie ze śmiechu, to jednak grzeczność Seagala robi wrażenie (bo przecież mógłby – jak w filmach – rzucić „co to pieprzysz, stary” i ugodzić z wyskoku Aleksandra stopą w ciemię, a tego nie robi).

Jednak – jak pokazuje m.in. ten przykład – grzeczność działa dopiero wtedy, gdy stosują ją obie strony. Grzeczność jednostronna, choć cenna, niestety przynosi jeszcze większą frustrację. Bo człowiek grzeczny zawsze przegra konfrontację z chamem, brutalem i ignorantem. 

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium