Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Przemyśl, Jarosław, Przeworsk, Lubaczów, Region
Bocian dzieci nosi
Wiadomo powszechnie, że dzieci przynosi bocian. Prawda ta jest nam wpajana już od najmłodszych lat. Ledwie taki brzdąc zaczyna gaworzyć, a już pyta: „skąd się biorą dzieci?”. I wtedy odpowiedź jest gotowa. Dzieci przynosi bocian. Obrazek z jakiegoś kalendarza, kiedy Wojtek leci z wyciągniętym dziobem, w którym dynda chusta, a w niej niemowlę, utkwił mi na trwałe w pamięci.
Tak sobie to przypomniałem, gdy jechałem niedawno do Sanoka. Jadę i rozglądam się (nie zapominając oczywista o obowiązkach kierowcy). Pięknie dookoła. Drzewa zielone, niebo błękitne, górki i pagórki, chaty i płoty. Malowniczy ten nasz kraj, nie ma co. Pola, lasy, łąki. Droga wije się jak wąż, ale gładka jest i równa. Asfalt trzyma się jak należy. I wtedy łapię się na czymś, co od pewnego momentu chodzi mi po głowie. Nie chodzi tu bynajmniej o jakiegoś owada zaginionego w akcji, ale o pewną myśl, co w mózgu moim wierci się i nie daje spokoju. Skąd się nagle wzięło tyle bocianów? 
Co jakiś czas mijam słup, na nim uwite gniazdo, a w środku wesołe towarzystwo. Dawno nie widziałem takiego urodzaju na to urocze ptactwo. Dalej mnie to pytanie dręczy. I nagle zaświtała mi w tej skołatanej głowie pewna myśl. Przecież musi być jakiś powód, dla którego tyle się tego tutaj zleciało. Wreszcie doznałem olśnienia. Lepiej późno niż wcale. Pewnie było tak. Gdzieś tam, na Czarnym Lądzie, odbyła się narada. Pewien najstarszy i najmądrzejszy bocian (Wojtek) zwołał zebranie i rzekł do zgromadzonych przed odlotem ziomali. Kochani! Jest taka kraina, do której latamy co roku. Zwie się Polska. 

Ostatnio rzadziej tam lataliście, bo różnie bywało. Albo zima się nagle pojawiła na wiosnę, albo lata gorące jak w Afryce. Ale teraz trzeba lecieć, bo czytałem w internecie, że coś ważnego się tam wydarzyło. To się nazywa 500 plus. Za każde urodzone dziecko rodzina dostaje pieniążki. Skoro my przynosimy dzieci, to im więcej nas poleci, tym więcej będzie dzieci, a ludzie będą żyli dostatniej. Wojtek pewnie więcej klekotał i tłumaczył, ale podziałało. Widzę to w dalszym ciągu. Dojeżdżam już do Sanoka, a tu znowu gniazdo przy drodze, a w nim trzech kolesi z czerwonymi dziobami rządzi. Przylecieli, bo trzeba pomóc. To oczywiste. Skoro tak, to też coś im się za to należy. Może bezpłatna opieka weterynaryjna, darmowy przelot powrotny LOT-em albo wakacyjny talon na żaby? Dojechałem na miejsce i znowu bociany. Całkiem zdziecinniałem. To całkiem miłe uczucie. Bo skoro bociany dzieci przynoszą, a powziąwszy wiadomość o 500 plus przyleciały masowo, to sprawa przyrostu naturalnego jest rozwiązana. Jakież to wszystko dziecinnie proste. 

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
krau 78.242.16.70 18.07.2016

Dość pokrętna logika, ale kupuję to. :-)

user
Waldek33 89.68.182.113 21.07.2016

Masz rację, zakręcone totalnie :)

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium