Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Przemyśl, Jarosław, Przeworsk, Lubaczów, Region
Troska
„Informujemy uprzejmie, iż w trosce o najwyższą jakość naszych usług rozmowa jest nagrywana” –- brzmi w telefonie. Pierwszy raz słyszę, aby nagrywanie kogoś było związane z wysoką jakością usług. Bo nie chodzi tu przecież o studio nagraniowe i gwiazdę pop-music, która swój dorobek artystyczny tam utrwala. Chodzi o surowy komunikat telefoniczny. A jeśli w tym przekazie pojawia się troska, to już brzmi podejrzanie.
Troska kojarzy nam się z matczynymi rękoma, które czule otulają dziecko kołderką, aby smacznie zasnęło. Jak ktoś chodzi zatroskany, to od razu widać, że coś go gryzie i dręczy. Troskliwy gospodarz zadba o swój inwentarz  oraz trzodę chlewną, a przede wszystkim o pole orne i plony. Tutaj leży prawdziwe znaczenie troski i jej wymiar osobisty oraz społeczny. A tymczasem, kiedy podnosimy słuchawkę i ktoś nam automatycznie komunikuje, że się o nas troszczy i dlatego nas nagrywa, to nie może być szczere. 
Tym fortelem biorą nas w swoje szpony różnej maści konsultanci w szeroko pojętym sektorze telefonii oraz telewizji satelitarnej. Coraz częściej ta metoda stosowana jest też w innych, bardziej poważnych instytucjach. Nagrywają nas, bo się o nas troszczą. To chwalebne. Nareszcie  ktoś się o nas troszczy. Bywa, że przez telefon nagrywane jest nasze oświadczenie, poprzedzone podchwytliwymi pytaniami.  Zgadzasz  się na takie i takie warunki, my to nagrywamy i to jest usługa wysokiej jakości. 

A potem przychodzi rachunek i to nagranie występuje w roli umowy. Rozmowy z konsultantem to osobna para kaloszy. Przewidywany czas oczekiwania – ponad 10 minut – melduje głos w słuchawce. Czekasz, mija pół godziny, a konsultanta nadal niet. A co? Pół godziny to nie jest więcej niż 10 minut?  Jest. Tym sposobem można dostać pypcia, mimo że ból łagodzi muzyka klasyczna, z najwyższej półki. Jak nie Bach, to Mozart cię tuli w oczekiwaniu. Nagrywanie kogoś to zajęcie szczególne. Ktoś troszczy się bowiem, aby z tego, co powiesz, nic nie uronić. Aby zachowało się wszystko, co mówisz, a nie kawałek. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Bo troska niejedno ma imię. To, że ktoś nas uprzedza, że nas będzie nagrywał,  jest wyjątkowo perfidne. Nasz system nerwowy jest napięty, pocimy się i przeżywamy niepotrzebny stres. Co innego, kiedy jesteśmy nagrywani bez uprzedzenia. Odpadają nam nerwy, że coś źle powiemy albo zaczniemy się jąkać. Możemy mówić spontanicznie, co ślina na język przyniesie. Nikt nas nie denerwuje komunikatem, że będziemy nagrywani.  I to jest dopiero prawdziwa troska. Połączona z najwyższą jakością usług.           

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
WB 193.239.36.215 28.06.2016

Jest na to bardzo prosty sposób.

Wystarczy powiedzieć, że skoro tak, to prosi się o chwilkę, bo też włączamy nagrywanie.

9/10 firm oświadcza, że się nie zgadzają i kończą rozmowę.

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę