Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Wojna fantazji z realizmem
Gdy byłem chłopcem małoletnim, zaczytywałem się w powieściach fantastyczno-naukowych. W osiedlowej filii biblioteki miejskiej półkę z literaturą SF znałem jak własną kieszeń, głównie dlatego, że była to półka dość skromna i rzadko pojawiały się na niej jakieś nowości. Czasem też wyprawiałem się na łowy do innych regałów, gdzie wśród „zwykłych” książek dawało się znaleźć rarytasy SF, odłożone tam przez niezbyt rozgarniętego bibliotekarza. Czytałem te powieści maniakalnie przez dobrych kilka lat.
Mania ta minęła, gdy stałem się dorosły, ale do dziś pamiętam, jak piorunujące wrażenie robiła na mnie wtedy owa literatura. Tym, co tak mnie w niej ujmowało, była wiara w niczym nieograniczony rozwój technologii, pozwalający na osiąganie wszystkiego, o czym się zamarzy. Fascynowała mnie technika i wynalazki, których mieszkańcy fantastycznych światów na co dzień używali. Znamienne, że po latach wiele z nich zostało zrealizowanych. Ot choćby humanoidalny robot wymyślony przez Karela Capka (on też stworzył samo słowo „robot”) albo krystaliczny czytnik książek opisany przez Stanisława Lema w Powrocie z gwiazd czy globalna sieć łącząca wszystkie komputery na świecie (przedstawiana m.in. w powieściach Orsona S. Carda) i całe mnóstwo innych.

Jako dziecko nie miałem pojęcia, że te wszystkie cuda rzeczywiście się wydarzą. Gdy jednak dziś o tym myślę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te cudowne wynalazki wcielone w życie – już nie są tak ekscytujące. Czym innym jest bowiem powieściowa idea sieci informatycznej, a czym innym użeranie się z lokalnym dostawcą internetu. Czym innym literacki pomysł podręcznego urządzenia, które w ułamku sekundy dokonuje milionów obliczeń, a czym innym realna walka z aktualizacją Windowsa 10. Itd.

Mimo tych niedogodności fantastyczna wyobraźnia wciąż pełna jest wizji pomysłów czekających na realizację. Ot choćby takiej teleportacji. Teoretycznie piękna sprawa: wchodzimy w Przemyślu do kabiny, wciskamy guzik, maszyna rozbija nas na atomy i wysyła natychmiast w miejsce przeznaczenia, gdzie z powrotem jesteśmy z tych atomów budowani. Podróż trwa ułamek sekundy, oszczędzamy czas, nerwy i siły. 

Mój realistyczny umysł jednak podsunął mi obrazy tego, jak to by wyglądało w praktyce. W Polsce monopol na takie podróże miałyby pewnie PKP, a zatem na podróż musielibyśmy się rejestrować z półrocznym wyprzedzeniem, bo system informatyczny PKP wieszałby się co chwila. W upragniony dzień podróży, zamiast w kilka sekund w Warszawie, znaleźlibyśmy się po chwili w połowie w Lublinie, a w połowie w Krakowie, bo tele-połączenie „Mieszko” byłoby rozłączane na węźle w Przeworsku. I wreszcie gdyby się jednak udało nas skleić z powrotem (po pozytywnie rozpatrzonym odwołaniu do dyrekcji regionalnej tele-kolei), i wreszcie trafilibyśmy do Warszawy, to okazałoby się, że wysłano nas nie do tele-portu Warszawa Centralna tylko Warszawa Gdańsk, a stamtąd musielibyśmy miejską komunikacją kilka godzin dryndać się w korkach.

Chyba zatem dobrze by było, aby niektóre z owych fantastycznych wynalazków pozostały tylko literackimi ideami.
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium