Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Przemyśl
Po przemysku
Nieraz można przeczytać na przemyskich forach internetowych albo po prostu usłyszeć na mieście znamienną frazę: „po przemysku”. Jest to sformułowanie stosowane przez różnych ludzi w różnych kontekstach, ale z reguły funkcjonuje ono jako określenie mocno pejoratywne. Jeśli urząd nie załatwił naszej sprawy, tak, jak byśmy sobie wymarzyli, mówimy, że znowu wszystko wyszło po przemysku. Gdy znajomi nie zaszczycą nas obecnością na imprezie, w której organizację włożyliśmy sporo wysiłku i pieniędzy, mruczymy pod nosem ze złością, że to takie przemyskie.

Gdy słyszymy, że ktoś obok nas strasznie narzeka, kwitujemy to, że zachowuje się po przemysku.

Kiedyś nie zwracałem na to uwagi i może sam raz czy drugi ową magiczną formułę powtórzyłem. Jednak ostatnio zaczęła mnie ona serdecznie drażnić. No bo co to właściwie znaczy: po przemysku? Analizując różne zasłyszane i przeczytane wypowiedzi, można by uznać, że to synonim bylejakości, nieudacznictwa, zawiści i umysłowej ciasnoty. Dlaczego akurat te cechy miałyby być przemyską specjalnością? One nawet nie są typowo polskie, bo jeśli ktoś czytał w miarę uważnie choćby najdrobniejszą z powieści takiego na przykład Flauberta, to od razu pojmie, że są to cechy ogólnoludzkie, powszechne i od zawsze występujące. Tak więc pod tym względem określenie wydaje się zupełnie nietrafione. Po drugie, jeśli już z czymś kojarzyć miasto Przemyśl i jego tradycyjnych mieszkańców, to znalazłoby się doprawdy też kilka znamiennych cech i to często pozytywnych, jak choćby: zdolność do empatii, grzeczność, poczucie odpowiedzialności za innych, przyzwoitość czy też nieco staroświecka kindersztuba. 

Może nie każdy obywatel tego miasta je przejawia, ale jeśli szukać istoty „przemyskości”, to raczej w tym bym jej upatrywał.

Jest i trzecia kwestia, być może ważniejsza. Otóż jeśli młody człowiek od urodzenia słyszy dokoła, że wszystko, co złe i słabe, jest typowo „przemyskie”, to potem naprawdę nie ma ochoty zostawać w tym mieście. Oczywiście po kilkunastu latach zorientuje się, że gdzie indziej wcale nie jest lepiej, że te utożsamiane z miastem rodzinnym cechy występują w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Londynie.

Problem w tym, że jeśli sami kreujemy negatywny obraz naszego otoczenia, to potem nie bardzo mamy prawo narzekać, że nic się tu nie dzieje, że wszyscy stąd uciekają, że brak tu młodych ludzi itp. Może więc, jeśli chcemy, żeby to się zmieniło, przestańmy ich straszyć i zacznijmy to miejsce i tych naszych współziomków lubić. Efekty przyjdą same…

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
dk 46.45.78.160 19.02.2015

Niestety, "przemyskość" to stan umysłu. Udowodnić to łatwo mając styczność z pierwszym z brzegu przemyślaninem. Osobnik to marnie rozgarnięty, by nie powiedzieć - głupi. Zamknięty na swoją miejscowość, ograniczony, choć chce być pomocny podróżnemu.

Z odpowiedzią na pytania o okoliczne zabytki ma poważne problemy, bo sam ich nie zna (nie licząc młodzieży, która ma to w programie prehistorii), ale z miejscową młodzieżą porozumieć się nie sposób po polsku, chyba że z tą bardziej ambitną. Naleciałości lwowskie zbyt głębokie. W skrócie - oddać szkoda - może na coś się przydadzą - strefa buforowa, ale żalu po nich nie będzie.

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium