Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
All exclusive
Wraz z weekendem majowym rozpoczyna się w całej Polsce prawdziwy sezon turystyczny. I choć aura jeszcze dość niepewna, to ruch już niemały, bo potencjalni turyści już kilka miesięcy temu zarezerwowali sobie miejsca na majówkowe wypady. Przemyśl, już od kilku lat staje się całkiem przyjemnym punktem docelowym majowych eskapad, bo miejskie rowerowe święto wypada naprawdę nieźle i widowiskowo. Można w nim brać udział czynnie, można biernie – a przy okazji pozwiedzać miasto, poszwendać się po okolicach itp. Gdybym nie mieszkał w Przemyślu, to pewnie z przyjemnością któregoś roku bym tu wpadł w tych dniach.

Jednak wszystkie początki są trudne, a zatem również i początek sezonu turystycznego na naszym podwórku ma swoje cienie. Ot choćby nowa atrakcja miejska, jaką jest Brama Rycerska. Na pozór świetne miejsce: połączenie dwóch poziomów zabudowy, skrót i zarazem świetny punk widokowy, idealna przestrzeń na chwilowy wypoczynek. Nawet wyposażona w windę dla osób mających kłopoty z poruszaniem się – cóż z tego, skoro ten, kto chciał z owej windy skorzystać w weekend, nie mógł z niej wysiąść, bo drzwi wiodące na nad-Rynkowy taras okazały się zamknięte. Oczywiście, to pewnie przypadek, pewnie grafik otwierania owych drzwi jeszcze się nie zaktualizował, za tydzień-dwa wszystko będzie chodziło cacy. Ale dla mnie ten fakt jest znamienny.

Wszyscy (władze, przedsiębiorcy, mieszkańcy) chcieliby, aby do miasta i jego okolic ciągnęły tłumy turystów, którzy szczodrze będą pozbywać się gotówki, ku pożytkowi gospodarczemu regionu. Problem w tym, że ciężko nam przychodzi myślenie o tym, jak owymi turystami się zająć w ramach swych codziennych obowiązków, co im zaoferować i jak sprawić, by czuli się tu u siebie. O atrakcyjności turystycznej miasta nie decydują tylko forty, kościoły, zamek i widok na dolinę Sanu, ale też to, jak czuje się tu przybysz.

Turysta miejski ma inne potrzeby niż ten, wypoczywający nad ciepłym morzem w hotelu z ofertą all- inclusive. To byt raczej samodzielny, otwarty na ciekawe doświadczenia, uważnie obserwujący i dzielący się potem swymi opiniami. Ale by jego przychylność zyskać, trzeba się trochę postarać. Trzeba się postawić w pozycji obcokrajowca, który wysiada z pociągu na dworcu i już tam czuje się zagubiony, bo żadna informacja nie mówi mu gdzie jest wyjście do miasta. Trzeba wczuć się w oszczędnego podróżnika z plecakiem, który chce dotrzeć do hotelu korzystając z miejskiej komunikacji i stoi w rozpaczy przed niezrozumiałym (także dla Polaka) rozkładem jazdy. Trzeba spróbować – jak zgłodniały turysta, który przybył tu w nocy – znaleźć lokal, gdzie po 22.00 można zjeść przyzwoity posiłek w przyjaznym otoczeniu. Jeśli podobne intelektualne ćwiczenia będą przynajmniej raz w miesiącu wykonywać wszyscy, którzy stykają się z turystami (od kolejarzy, przez sklepikarzy, aż po urzędników różnych szczebli), to być może nasze okolice staną się cenione przez odwiedzających. Czego przecież wszyscy tak bardzo pragną.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę