Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
Czapka gruszek
Znam tę historię z opowiadania pewnego zasłużonego działacza. Żeby było jasne – rzecz dotyczy działalności w sferze masowej kultury fizycznej. Nawet jeżeli była o tym mowa w tej rubryce, warto to powtórzyć. Rzecz działa się dość dawno temu w Przemyślu. Na otwartym basenie (którego obecnie już nie ma) rozgrywano zawody pływackie. Jeden z pływaków wyróżniał się od początku. Pruł lustro wody, tworząc fale. Był faworytem. Startował w oldskulowych gatkach w granatowej tonacji. Ma to niebagatelne znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji. Skoczył ze słupka do wody.
Nagły impet zerwał mu okrycie z wiadomej części ciała. Płynąc na golasa, wygrał. Kiedy wyskoczył na brzeg, porządkowi zareagowali błyskawicznie, okrywając go płaszczem ortalionowym. Brawom nie było końca. Do dziś nie wiadomo, czy klaskano tylko z uwagi na zwycięstwo, czy też z innych względów. Można się jedynie domyślać. Ostatnie metry nasz bohater pokonał na plecach, a wśród widowni nie brakowało pań w strojach bikini. Nasz działacz wręczył nagrodę, trzymając ją za ogonek. Była to piękna gruszka bera. Smaczna, bez pestycydów. Mistrz pływacki nagrodę zjadł, a ogonek wyrzucił do śmietnika. Koniec historii. Przypominam to nie bez powodu. Obecnie trudno sobie wyobrazić, by ktoś walczył w jakichkolwiek zawodach o taką nagrodę, nie mówiąc już o stroju. Czasy się wyraźnie zmieniły. Ostatnie sukcesy szczypiornistów w Katarze upewniają nas w przekonaniu, że sport polski rośnie w siłę. Jest pewna ciągłość między rokiem ubiegłym a rozpoczętym, jeśli wspomnieć tylko medale Stocha, Bródki, Kowalczyk, sukcesy kolarzy i żużlowców, mistrzostwo świata w siatkówce, a nawet wygraną piłkarzy z Niemcami. Idzie to wszystko w górę i oby tak dalej. Tyle miłego.

Dalej będzie już minorowo. Tak bowiem wygląda budżet miasta Przemyśla na 2015 rok. Sport w Polsce rośnie w siłę. W Przemyślu odwrotnie. Projekt budżetu zakłada 350 tys. zł na sport dzieci i młodzieży – o 150 tys. zł mniej niż w roku ubiegłym, choć już wtedy kwota na ten cel była żenująca. Dobrze spuentował to na tych łamach Mariusz Godos w komentarzu pod ponurym tytułem Zamknijcie sale, zaorajcie boiska. Prawdą jest – jak powiedział jeden z radnych – że „tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”. Inna sprawa, że krawiec – jaki jest – każdy widzi. Innych stać na wypasiony garnitur z kamizelką, nas ledwie co na krótkie spodenki. Nic nie da pomstowanie, że w innych miastach wydaje się na sport dzieci miliony złotych. Nasi radni taki budżet zaprojektowali i basta. Takie są reguły demokracji. I potrzeby administracji. Za zacofanie sportowe przemyskiej młodzieży i dzieci i tak nikt z decydentów nie poniesie odpowiedzialności. Pojęcie to nie jest szerzej znane w tych kręgach. Najwyżej ktoś przepadnie przy kolejnych wyborach, ale to też nie zawsze działa, bo pamięć wyborców bywa krótka. Wynika z tego, że wrócą czasy, kiedy sportowcy walczyli o czapkę gruszek, a nawet o jedną gruszkę. Ważne, żeby nie były to zgniłe gruszki. Wtedy jakoś łatwiej to wszystko przełknąć.

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium