Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Roast
Publiczne lżenie kogoś i wyszydzanie jest karalne. Wiadomo. Za pomówienie albo zniesławienie można trafić do sądu. Co z tego, skoro w tzw. życiu publicznym, obrażanie innych stało się obecnie modne. Podobnie w sieci. Tam dopiero odprawia się hard- core. Tak się jakoś porobiło, że wylewanie tam pomyj na bliźnich przestało już działać i nikogo specjalnie nie dziwi.
Jeśli jednak  ktoś czuje się urażony stoi przed nim otworem droga sądowa. Pomimo tych wszystkich spostrzeżeń jedno jest oczywiste. Przynajmniej na razie. Nie należy  innych gnoić i już. Chyba że chodzi o roast. To gatunek rozrywkowy, komedii scenicznej, przeciwieństwo benefisu. Polega na występie roastowanego oraz zaproszonych gości, którzy wygłaszają obraźliwe monologi, często wulgarne, w kierunku roastowanego, ale i siebie wzajemnie.  (Wikipedia).  U nas trafiło na króla TVN-u.

Roast Kuby Wojewódzkiego rekomendowano jako wydarzenie sezonu. Prawdziwie trzęsienie ziemi. Po takich zapowiedziach program obejrzało prawie 2 miliony widzów. Anna Dereszowska, Dawid Podsiadło, Piotr Kędzierski i ludzie kultury stand-up zadawali sobie wzajemnie ból i cierpienie ubliżając sobie bez opamiętania i prześcigając się w cyzelowaniu epitetów, które brzydko pachną. Ze skarbca wulgaryzmów wyciągnięto najcenniejsze klejnoty. Miało  być chamsko i ohydnie. I było. Jazda po bandzie bez trzymanki. Kto chce szczegółów, może nakarmić się tym w wersji online.

W sieci pełno komentarzy od oburzenia – po zachwyt. Nieoczekiwanie najlepiej wypadł w tej wyzywającej konwencji Dawid Podsiadło. Artysta ten najwyraźniej minął się z powołaniem. Uprawiając żart w stylu Andrzeja Poniedzielskiego bawił do łez. Jednym słowem, czy gestem, drapiąc się po czuprynie wywoływał salwy śmiechu. Na koniec sam siebie pochwalił. Słusznie. Reszta uczestników obowiązkowo oscylowała wokół  tematu penisa i waginy, nie szczędząc seksualnych aluzji. Gospodarz siedział na fotelu nieźle ubawiony. Wszyscy świetnie się bawili. Jedni obrażają drugich na własne życzenie i nikt nie ma do nikogo pretensji. Taka konwencja. Dotychczas obrażano  na antenie z powagą. Jeden drugiemu do oczu skakał, a nawet groził sądem. Wiało grozą. A tutaj. Wszyscy uśmiechnięci od ucha do ucha. Jeśli zmiksować sadyzm z ekshibicjonizmem, a narzędziem uczynić słowo, to powstanie taki właśnie koktajl. Po prostu roast.
2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
mk 91.193.208.124 10.03.2016

Nic innego, jest  to "znak czasów  "  w których przyszło nam żyć .  Polski wieszcz marzyło tym ,ażeby książki trafiły pod " strzechy" . No i trafiły  oprócz nich - tylko nieco póżniej  laptopy , komputerki i inne komórki . Tylko ,że - jak widać -  nie wszyscy do tego stanu posiadania dorośli .  Angielskie  powiedzenie mówi, że  " frak  najlepiej leży w piątym pokoleniu" .  Czyli mówiąc łopatologicznie , pieniądze   czy jakimś cudem zdobyte minimum wykształcenia , nie od razu zmieniają  chama  w pana . Na to potrzeba kilku pokoleń, niestety.

user
Krzysztof P. 77.255.225.169 10.03.2016

Cieszę się, że ktoś to zauważa. A już super jest, gdy pisze o tym w mediach.To ściankowe towarzystwo jest żałosne. Pozdrawiam autora.

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę