Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Region
Kryminał a sprawa polska
Kiedy przeanalizuje się różne zjawiska współczesnej kultury, można dojść do zaskakującego na pierwszy rzut oka wniosku, że w społeczeństwach najbardziej bezpiecznych, najbogatszych i najbardziej rozwiniętych pod względem cywilizacyjnym największą popularnością cieszą się kryminały.

Ten dziwny paradoks widać już od samego początku  istnienia tego gatunku. Najlepsze i najbardziej znane powieści kryminalne powstawały nie gdzie indziej, tylko w bezpiecznej i bogatej Wielkiej Brytanii.

To właśnie w wiktoriańskim imperium, nad którym nie zachodziło słońce, najwięcej pojawiło się opowieści o zbrodni i występku, no i oczywiście o genialnych detektywach, którzy potrafili z finezją rozwiązywać najtrudniejsze kryminalne zagadki. Sherlock Holmes, Hercules Poirot czy panna Marple musieli radzić sobie z całymi zwałami trupów i licznymi hordami zuchwałych morderców, choć w samej Wielkiej Brytanii żyło się w ich czasach nadzwyczaj bezpiecznie.

Z kolei kilka lat temu fenomenem na skalę światową okazała się literatura kryminalna z krajów skandynawskich, zwłaszcza szwedzka i norweska, choć oba te kraje trudno uznać za europejskich liderów w dziedzinie przestępczości. 

Weźmy na przykład słynny na całym świecie cykl powieści Henninga Mankela o komisarzu Wallanderze z Ystad. Właśnie w tym prowincjonalnym miasteczku, liczącym tylko 18 tysięcy dusz, Mankel umieścił akcję 10 powieści. W każdej z nich popełnione zostaje co najmniej jedno morderstwo, jeśli jednak dodamy do tego 26-odcinkowy serial szwedzki o Wallanderze, 8-odcinkowy serial brytyjski i jeszcze jakieś pojedyncze filmy o dzielnym komisarzu, to wyjdzie nam już z tego całkiem pokaźna liczba kilkudziesięciu morderstw popełnionych w ciągu kilkunastu lat na terenie mniejszym niż Zasanie.

Podobnie rzecz ma się z równie popularnym cyklem opowieści o komisarzu Harrym Hole norweskiego pisarza Jo Nesbo, którego akcja toczy się w Oslo. Chociaż w realnym świecie trudno uznać to miasto za stolicę zbrodni i występku, to właśnie tutaj wydarza się niezwykła liczba powieściowych przestępstw, z których większość popełniają liczni seryjni mordercy. 

Tak więc im lepiej się żyje ludziom w realu, tym gęściej trup się ściele w fikcji. Ale w każdym najbardziej mrocznym kryminale pojawia się dzielny komisarz, który za pomocą rozumu i skutecznych procedur przywraca porządek świata, odnawia wiarę w sprawiedliwość i potwierdza skuteczność systemu społecznego.

Odwracając tę zależność, można by zatem powiedzieć, że im cięższe i bardziej niebezpieczne życie, tym piękniejsze i bardziej wzniosłe twory przynosi literatura i kino. Im więcej niesprawiedliwości i bezprawia, tym bardziej cudowne i nieziemskie fikcyjne twory. Dlatego do myślenia daje, że najskuteczniejszym detektywem w polskiej kulturze jest ojciec Mateusz, który w maleńkim Sandomierzu rozwiązał już 186 zagadek kryminalnych. Bo skoro prawo i porządek przywraca tu osoba duchowna, mająca dobre kontakty ze światem boskim, to znaczy, że trudno nam uwierzyć, iż prawo i sprawiedliwość mogą być dziełem ludzkim.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę