Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Przemyśl
Yesterday na zamku
Są rzeczy, które przemijają i są takie, które trwają, mimo upływu czasu. Tak dziwnie jest ten świat urządzony. Nie chodzi tu bynajmniej o przedmioty, ale o twórczość człowieka we wszelkich jej przejawach. Tak jest też z niektórymi piosenkami, czy – jak kto woli – songami.
Mijają lata, a one ciągle brzmią, poruszając nasze serca i budząc emocje. Bywa, że ich twórcy już odeszli, ale pieśń pozostała. Pewnie ta myśl przyświecała Mietkowi Szcześniakowi, który nagrał niedawno płytę pod znamiennym tytułem Songs from Yesterday – w wolnym przekładzie – pieśni z wczoraj. Mieliśmy okazję wysłuchać tego na żywo w Przemyślu. Zamek Kazimierzowski to dobre miejsce na takie spotkania. Mietek Szcześniak zebrał doborową ekipę. Krzysztof Herdzin za fortepianem, Robert Kubiszyn na kontrabasie i Cezary Konrad na perkusji. 
Trio, w którym każdy wie, co to znaczy podać na tacy wyborną muzę i słuchać siebie nawzajem, tworząc to w jedyny, niepowtarzalny sposób. O potencjale i warsztacie wokalnym Szcześniaka nie ma się co rozpisywać. Głos ma taki, jak należy, począwszy od cichych i prawie wyszeptanych dźwięków, aż po mocną i dynamiczną frazę. W repertuarze wieczoru sięgnął po najlepszych. Beatlesi, Rolling Stones, Steve Wonder, Clapton i inni wielcy zabrzmieli na nowo. W aranżacji Herdzina Mietek wyśpiewał Yesterday, Satisfation, Tears in Heaven, Imagine czy Wonderful World. 

Piosenki o miłości i tym, z czym boryka się człowiek i świat.  Opisywanie takiego koncertu zawsze spisane jest na straty. Z gazety nie słychać, jak ktoś śpiewa czy gra. Wystarczy powiedzieć, że widownia przeniosła się w czasoprzestrzeni i każdy otworzył pewnie w sobie swój mały, intymny świat. Herdzin na zmianę ze Szcześniakiem bawili publikę gadką, co sprawiło, że znikła gdzieś sztywność i oschłość, której doświadczamy ostatnio w nadmiarze. Cezary Konrad nie bije w bębny i blachy. On g ra na perkusji. To rzadka umiejętność i niebanalny pałker. Herdzin, oprócz wirtuozerii na klawiszach, potrafi też ładnie podśpiewać. Kubiszyn wie, że ma tylko cztery struny, ale snuje na nich wyjątkową opowieść basową. To się nazywa trio! Przemyska publiczność nagrodziła tych gości rzęsistymi brawami, na koniec na stojąco. Należy się. Mietek Szcześniak zaśpiewał na Zamku piosenki sprzed lat. Brzmiały tak, jakbyśmy je dopiero wczoraj usłyszeli. 

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium