Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
Przemyśl
Cztery łapy
Pewien znajomy opowiedział mi ostatnio taką oto historię. Na granicy Przemyśla, idąc raźnym krokiem w stronę miasta, zauważył przed sobą taksówkę. Nagle auto zatrzymuje się i wysiada z niego kobieta. Za nią wyskakuje, radośnie kręcąc ogonem, czarny labrador.
Pani wsiada do taksówki, która szybko odjeżdża. Pies zostaje. Podchodzi do znajomego, łasi się. Ten zbyt późno orientuje się, że to nie przypadek. Patrzy za taxi, chcąc uchwycić przynajmniej nazwę korporacji, nie mówiąc już o numerze rejestracyjnym, ale to trud daremny. Auto znika, a za nim siwy kurz. W międzyczasie pies przechodzi na drugą stronę ulicy, kręci się i wchodzi gdzieś między przydrożne domy. Ten mój znajomy, zaskoczony, a potem oburzonyopowiada mi dalej. 
Za psem szkoda biec, bo zdezorientowany gdzieś pogonił. Postanawia więc sprawę wyjaśnić. Ktoś przecież zamówił kurs. Taksówkarz ani ślepy, ani głuchy – na pewno wiedział, że wywozi – na zlecenie owej damy – psa za miasto, by tam go porzucić. Dzwoni do kolejnych korporacji, pytając, czy ktoś zamawiał w tym czasie kurs w to miejsce. Podaje przyczynę interwencji. Różne są odpowiedzi, niektórych lepiej nie cytować. Więc jedzie ten znajomy na pewien postój i pyta taksówkarzy. 

Chce jednak znaleźć tę wredną właścicielkę. Jeden z rozmówców odpowiada rzeczowo – przecież jeśli nawet ktoś to zrobił i tak się nie przyzna. Kamień w wodę. Znajomy, rozżalony, mówi mi, że taksówkarz to jednak zawód zaufania publicznego, a tu taki zły przykład.  Trudno się z tym nie zgodzić. Wsiadając do taksówki, liczymy nie tylko na to, że ktoś nas dowiezie na miejsce. Znajomemu chodziło chyba o etykę zawodową. Inna sprawa, że nie można generalizować. Znam wielu taksówkarzy, którzy swój zawód wykonują rzetelnie i na poziomie, wiedząc, co się z tym łączy. Kiedy nadchodzą święta i nowy rok – ludzie porzucają psy. Często kupione – jako kaprys – na prezent pod choinkę. Prezent  nietrafiony staje się kłopotliwy. Ludzie wyrzucają psy, bo ich nie chcą. Moralizowanie na ten temat  to strata czasu. Mówi się, że ktoś jest kuty na cztery nogi. Jeśli ma do tego serce z kamienia, to biada tym, co mają cztery łapy.  

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium